JSW: Po trzech kwartałach 741 mln zł zysku

W ciągu 9 miesięcy 2010 roku Jastrzębska Spółka Węglowa wypracowała 1,1 miliarda złotych zysku brutto, który po odliczeniu 223 milionów złotych podatku dochodowego i 137 milionów złotych obowiązkowej wpłaty z zysku od jednoosobowych spółek skarbu państwa wyniósł 741 mln zł netto – poinformowała portal nettg.pl Katarzyna Jabłońska-Bajer, rzecznik prasowy spółki.

W porównywalnym okresie kryzysowego 2009 roku spółka odnotowała stratę w wysokości 437 mln zł.
- Dobre wyniki finansowe wynikają zarówno z wyższej sprzedaży węgla, zdecydowanie wyższych cen tego surowca, jak i utrzymania reżimu kosztowego. W ciągu 9 miesięcy tego roku JSW sprzedała ogółem 9,9 mln ton węgla, a więc o 30,2 procent więcej niż w analogicznym okresie roku ubiegłego. Przychody z jego sprzedaży osiągnęły poziom 4,5 miliarda złotych i były wyższe od uzyskanych w poprzednim, wyjątkowo trudnym dla firmy roku, o 81 procent – wyjaśnia rzeczniczka.

Mimo doskonałych prognoz na czwarty kwartał zysk na koniec roku może ulec znacznemu pogorszeniu ze względu na konieczność wprowadzenia wyższych niż w ubiegłym roku rezerw, wynikających z ustawy o rachunkowości oraz wprowadzenia Międzynarodowych Standardów Rachunkowości. Zatrudnienie w JSW w okresie od końca 2009 roku do końca września 2010 roku zmniejszyło się o 81 osób i wyniosło 22 439 pracowników.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Masz pamiątki związane z Hutą Pokój? Mogą trafić na wystawę w Wielkim Piecu

W sobotę, 14 listopada, odbędzie się zbiórka pamiątek związanych z Hutą Pokój w Rudzie Śląskiej.

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.