JSW: Nowy wyrok w sprawie zwolnionego związkowca

Sąd Najwyższy uwzględnił kasację wniesioną przez Jastrzębską Spółkę Węglową i uchylił wyrok Sądu Okręgowego w Katowicach, który podtrzymał orzeczenie sądu pierwszej instancji nakazującego przywrócenie do pracy Wiesława Wójtowicza, nieformalnego przywódcy 46-dniowego strajku w kopalni Budryk z przełomu 2007 i 2008 roku – dowiedział się portal nettg.pl z informacji przekazanych przez Katarzynę Jabłońską – Bajer, rzecznika prasowego spółki.

 

Sąd Najwyższy uchylając niekorzystny dla spółki wyrok wskazał na rażące naruszenie prawa przez Sąd Okręgowy w Katowicach, który nie odniósł się do zarzutów wyraźnie sformułowanych w apelacji wniesionej przez prawników JSW, a - zdaniem SN - były one na tyle poważne, że dawały pracodawcy prawo do dyscyplinarnego zwolnienia pracownika.

 

Wiesław Wojtowicz został zwolniony z pracy za naruszanie prawa w czasie strajku, jednak wyrokiem Sądu Rejonowego w Mikołowie z dnia 25 września 2008 roku został on przywrócony do pracy, a pracodawca musiał mu wypłacić wynagrodzenie za cały okres przebywania na zwolnieniu. Wciąż toczą się przeciwko niemu dwie sprawy karne - w sprawie nakłaniania do składania fałszywych zeznań i kierowania nielegalnym strajkiem

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Masz pamiątki związane z Hutą Pokój? Mogą trafić na wystawę w Wielkim Piecu

W sobotę, 14 listopada, odbędzie się zbiórka pamiątek związanych z Hutą Pokój w Rudzie Śląskiej.

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.