JSW: Komunikat związkowy po referendum i zmianach kadrowych w zarządzie spółki
Referendum ogłosiła rada nadzorcza po tym, gdy działające w spółce związki zawodowe zebrały ok. 10 tys. podpisów pod wnioskiem w tej sprawie. - Uważamy, że członek zarządu Marian Ślęzak pełniący swoją funkcję od ośmiu lat, przestał reprezentować interes załogi. Okazało się, że wybraliśmy na to stanowisko menedżera, który nie sprawdził się w sytuacji kryzysowej. Odwołanie wiceprezesa Ślęzaka to swoiste votum nieufności wobec całego zarządu spółki - czytamy w komunikacie związkowców, którzy podkreślają wysoką, 80-procentową frekwencję podczas głosowania.
Związkowcy zajęli też stanowisko w sprawie ostatnich zmian kadrowych w zarządzie JSW. Decyzje wicepremiera Pawlaka o zwolnieniu ze stanowiska wiceprezesa JSW ds. finansowych odczytują jako potwierdzenie słuszności swojej krytyki działań całego zarządu: - W tym przypadku sprawdziło się stare przysłowie „kowal ukradł konia, cygana powiesili”. Pani prezes podpisała umowę o opcjach walutowych przygotowaną i zatwierdzoną przez zarząd JSW SA. Kierunek działania w tej sprawie był już nadany uchwałą całego zarządu. Dlatego nadal twierdzimy, że winny spowodowania strat finansowych na opcjach walutowych nadal pozostaje prezesem spółki. Dlatego organizacje związkowe nadal będą czyniły starania aby premier Waldemar Pawlak poznał całą prawdę o stylu zarządzania oraz popełnianych błędach przez prezesa Jarosława Zagórowskiego - napisali związkowcy w komunikacie.
Podziękowali też całej załodze JSW za czynny udział w głosowaniu za poparciem wniosku o odwołanie wiceprezesa ds. pracowniczych \"pomimo tego, że zarząd spółki wraz z niektórymi dyrektorami robił wszystko aby uniemożliwić załodze oddanie głosu oraz zablokować dostęp do rzetelnej informacji\".
Związkowcy podają przykłady takiego - ich zdaniem - utrudniania referendum: dyrekcja KWK „Jas – Mos” jeszcze w środę zakazała nadania komunikatu organizacji związkowych w radiowęźle kopalnianym; w kopalni „Zofiówka” dyrektor dążył w dniu wyborów do osłabienia jednej z organizacji związkowych i wywierał wraz ze ścisłym kierownictwem nieformalny nacisk na pracowników, a zwłaszcza na osoby dozoru aby zbojkotowali referendum i uniemożliwiali pracownikom głosowanie; pracownicy ZLM oraz biura Zarządu mieli dosłownie po 20 minut czasu (tyle czasu były dostępne urny) na oddanie głosu; z kolei kierownictwo ZLM utrudniało pracownikom udział w referendum strasząc ich konsekwencjami w pracy - wyliczają związkowcy w komunikacie i podkreślają: - Pracownicy udowodnili , że wiedzą co to jest wolność, swoboda działania, podejmowanie decyzji oraz odpowiedzialność za własne czyny, a strach z pracownika robi niewolnika. Wiedzą też, co to jest odpowiedzialność za swój zakład pracy, za swoje miejsca pracy. Wiedzą, kto i w jaki sposób ma ich reprezentować.
- Panu prezesowi Zagórowskiemu nie pomogły firmy pijarowskie od reklamy butów i kefirów - napisali związkowcy. - Nie pomogli specjaliści od politycznego marketingu, czy też od wywierania wpływu na ludzi poprzez media. Pan prezes Jarosław Zagórowski i jego poplecznicy zapomnieli, że wolność słowa, wolność swobody w działaniu, była w naszych kopalniach wywalczona potem i krwią. Z tego powodu pracownicy nie oddadzą tak łatwo swoich praw i uprawnień wywalczonych podczas akcji protestacyjnych, strajków i długotrwałych negocjacji. Pracownicy Jastrzębskiej Spółki Węglowej i organizacje związkowe udowodniły, że w jedności i solidarności tkwi ich siła. Za taką postawę należą się całej załodze wielkie podziękowania i uznanie - czytamy w komunikacie nadesłanym w imieniu zakładowych organizacj związkowych w JSW SA przez rzecznika Piotra Szeredę.