JSW i trzy zasady giełdy
fot: Jarosław Galusek
Statuetka giełdowego byka – symbol sukcesu na parkiecie – trafiła w środę (6 lipca) w ręce przedstawicieli Jastrzębskiej Spółki Węglowej
fot: Jarosław Galusek
Od środy, 6 lipca, Jastrzębska Spółka Węglowa jest 417. podmiotem notowanym na Głównym Rynku Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie. Pomijając lubelską Bogdankę, osadzoną w zupełnie innych realiach społecznych i rynkowych, firma z Jastrzębia jest w Polsce pierwszą spółką węglową, która pokonała żmudną drogę na GPW.
O inspiracji, jaką był debiut Bogdanki, nie można oczywiście zapominać, bo to właśnie Lubelski Węgiel jako pierwszy wygrał batalię o prywatyzacyjną ścieżkę i zamiast ubiegać się o pozyskanie inwestora, poszedł na parkiet. Debiut Bogdanki przebiegał jednak w atmosferze społecznej akceptacji; załoga, zaniepokojona kilka lat wcześniej widmem bezrobocia, solidaryzowała się z działaniami zarządu. Spółka z Jastrzębia musiała natomiast wyciągnąć wnioski z zapaści rynkowej i w 2009 roku przeprowadzić plan antykryzysowy, a następnie, tuż przed debiutem, zmierzyć się z największym, po ponad czterdziestodniowym strajku w Budryku z 2008 roku, problemem społecznym od momentu powstania.
Nowy właściciel
Wydaje się jednak, że spółka wyszła z tej ostatniej próby obronną ręką, choć giełdowi analitycy nie robili złudzeń, że wizerunek JSW został mocno nadszarpnięty i może to wpłynąć na wycenę walorów. Jest jednak bardzo prawdopodobne, że wiosenna akcja strajkowa w jastrzębskich kopalniach nigdy więcej się nie powtórzy: w momencie debiutu pracownicy JSW stali się współwłaścicielami spółki.
Nowi właściciele zyskują wpływ na zarządzanie oraz prawo do części wypracowanych przez firmę zysków. Jeśli jej funkcjonowaniu będzie towarzyszyła atmosfera związkowej zadymy, natychmiast przełoży się to na wartość akcji, a więc realne zyski pracowników-współwłaścicieli. O zaangażowaniu pracowników w przyszłość spółki może świadczyć fakt, że co trzeci zatrudniony, pomimo świadomości, że otrzyma bezpłatne akcje pracownicze, złożył zapisy na jej walory.
W sumie do inwestorów indywidualnych (w tym pracowników) trafiło ok. 27 proc. akcji. Chociaż pakiet kontrolny akcji JSW pozostaje w rękach skarbu państwa, wpływ na jej funkcjonowanie, a więc także zatrudnianie zarządu, będą mieli także akcjonariusze instytucjonalni. Około 43 proc. oferowanych akcji trafiło do polskich inwestorów instytucjonalnych, w szczególności do otwartych funduszy emerytalnych i funduszy inwestycyjnych, a około 30 proc. do inwestorów zagranicznych, m.in. z Wielkiej Brytanii, USA i państw Bliskiego Wschodu.
Łatwiej o kapitał
Do 2015 roku Jastrzębska Spółka Węglowa planuje przeznaczać na inwestycje w części górniczej około 1 mld zł rocznie. Wydobycie ma się ustabilizować na poziomie 14 mln t, w tym produkcja węgla koksowego typu hard ma się zwiększyć z 7,7 mln t do 9 mln t rocznie. W tym celu spółka buduje lub rozbudowuje cztery poziomy eksploatacyjne w kopalniach Zofiówka, Budryk i Pniówek oraz realizuje cztery projekty w ramach udostępnienia nowych złóż. Do 4,6 mln t, z obecnych 3,8 mln t, wzrosnąć ma także produkcja koksu. Plany inwestycyjne sięgają 2045 roku, na ich realizację firma na razie przeznacza środki własne.
Niewykluczone jednak, że w niedalekiej przyszłości sięgać będzie po finansowanie zewnętrzne. Jak pokazuje niedawna historia, koniunktura na węgiel – nawet kokosowy – nie trwa wiecznie, a o wiarygodność w oczach instytucji finansowych zdecydowanie łatwiej spółce giełdowej. Jak mówił na początku czerwca podczas konferencji prasowej prezes Jarosław Zagórowski, w razie potrzeby JSW w pierwszej kolejności sięgać będzie po kredyty bankowe.
- Potem korzystać możemy z obligacji. Jeśli inwestycje będą dużo większe i będziemy mieć konkretne projekty, zaakceptowane przez akcjonariuszy, to będziemy rozważać emisję akcji. Teraz w ogóle tego nie rozważamy - powiedział Zagórowski.
Transparentność działań
Jak pisze w tygodniku Polityka prof. Witold Orłowski, giełda wymaga od funkcjonujących tu spółek „respektowania określonych zasad przejrzystego, publicznego raportowania sytuacji finansowej”.
Zasada, o której wspomina profesor, sprowadza się do tzw. obowiązku informacyjnego, spoczywającego na notowanych na parkiecie podmiotach, czyli udostępnianiu akcjonariuszom oraz przyszłym inwestorom informacji bieżących i raportów okresowych. Rodzaj informacji, jakie przekazywać powinny spółki giełdowe, określa rozporządzenie ministra finansów z 19 października 2005 roku.
Obowiązek ten spoczywa na spółce już od momentu opublikowania prospektu emisyjnego. Informacja ze spółki w pierwszej kolejności trafia do Komisji Nadzoru Finansowego i na giełdę Papierów Wartościowych i już po 20 minutach, za pośrednictwem Polskiej Agencji Prasowej, jest przekazywana do wiadomości opinii publicznej. W praktyce taki mechanizm oznacza pełną przejrzystość procesów finansowych i zarządczych w spółce, a dla akcjonariuszy (w wypadku JSW także pracowników spółki) pełną wiedzę o jej funkcjonowaniu. Monopol na informację przestaje mieć kadra zarządzająca i związki zawodowe, bowiem dostęp do raportów, publikowanych m.in. na stronie internetowej, może mieć każdy potencjalny inwestor i każdy pracownik. Należy mieć tylko nadzieję, że wiedza ta będzie wykorzystywana z pożytkiem.