JSW: Giełda turystyczna w „Boryni”

Od dzisiaj do 31 marca w kopalni „Borynia” trwać będzie giełda turystyczna. To pierwsza tego typu impreza w historii kopalni.

 

- Piętnaście firm turystycznych i biur podróży zjechało do sali NOT-u na terenie kopalni, aby zaprezentować pracownikom zainteresowanym wypoczynkiem w okresie wakacyjnym oferty wczasów rodzinnych, kolonii i obozów – poinformowała portal nettg.pl Katarzyna Jabłońska-Bajer, rzeczniczka prasowa spółki.

 

Po raz pierwszy to pracownicy samodzielnie będą decydować o tym, gdzie chcą wysłać swoje dzieci na kolonie lub gdzie sami chcą wypocząć. Potem mogą ubiegać się o zwrot poniesionych kosztów. Wystarczy, że przedstawią w kopalnianym dziale socjalnym fakturę za pobyt w danym ośrodku.

 

Do tej pory wyboru oferty dokonywała komisja przetargowa powoływana przez dyrektora kopalni, w skład której wchodzili przedstawiciele strony społecznej. Podczas giełdy pracownicy mają możliwość porozmawiania z przedstawicielami firm oferujących takie wyjazdy, porównania ofert, warunków, kosztów i wybrania tej idealnej dla siebie.

 

„Borynia” jest drugą kopalnią w Jastrzębskiej Spółce Węglowej, która zdecydowała się dać wolną rękę rodzicom przy wyborze oferty. W ubiegłym roku na podobne rozwiązanie zdecydowała się także kopalnia „Krupiński”.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Masz pamiątki związane z Hutą Pokój? Mogą trafić na wystawę w Wielkim Piecu

W sobotę, 14 listopada, odbędzie się zbiórka pamiątek związanych z Hutą Pokój w Rudzie Śląskiej.

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.