Joanna Strzelec-Łobodzińska: Branża się obroniła!
fot: Jarosław Galusek
- Nakłady na roboty przygotowawcze wzrosły i osiągnęły niespotykany w ostatnich latach optymalny poziom - mówiła wiceminister gospodarki podczas konferencji Wydawnictwa Górniczego i GIPH w Spodku
fot: Jarosław Galusek
To był bardzo trudny rok dla górnictwa…
- To był trudny rok dla całej gospodarki. Kryzysy na ogół nie przygotowują do swojego nadejścia, ale tak radykalne przewartościowanie na rynku węgla
nie mogło nie odbić się na kondycji branży. Górnictwo poradziło sobie z tym kryzysem, oczywiście w różnej skali i różnym stopniu, ale mimo trudności spółki węglowe – poza JSW – uzyskają za ten rok wynik dodatni. Oczywiście mieliśmy do czynienia ze spadkiem wydobycia, większymi zwałami, ale mam nadzieję, że pewien ruch w kierunku odbudowy popytu już nastąpił i przyszły rok może być tylko lepszy. Nie stanie się to od stycznia, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, ale stosunki handlowe będą się normować.
Po stronie plusów trzeba także wymienić fakt, że rosną nakłady na inwestycje.
- Założeniem strategii spółek górniczych było, że mimo kryzysu nie zmniejszą się możliwości wydobywcze. I to się udało. Wskaźnik prac przygotowawczych osiągnął niespotykany od wielu lat wzorcowy poziom. Programy kryzysowe nie dotknęły dwóch bardzo ważnych dziedzin: nakładów inwestycyjnych i nakładów na bezpieczeństwo. To kolejna rzecz, o której trzeba pisać dużymi literami. Górnictwo obroniło się w kryzysie i mam nadzieję, że będzie bronić się dalej, ponieważ w „Polityce energetycznej do 2030 roku” przyjętej 10 listopada, rola sektora została podkreślona i zachowana. Kilkakrotnie użyte zostało stwierdzenie, że branża węglowa stanowić będzie filar bezpieczeństwa energetycznego państwa. Wprawdzie procentowo wykorzystanie węgla w produkcji energii elektrycznej spada, ale ilościowo się stabilizuje – pamiętajmy o prognozowanym wzroście zużycia energii. Oparcie naszej gospodarki w 60 proc. na węglu, w 2030 roku pozwoli nam nadal utrzymać miano najbezpieczniejszej gospodarki. Nawet, gdyby zupełnie zakręcono nam kurki gazowe, poradzimy sobie lepiej, niż ktokolwiek inny.
Sukcesem można także nazwać zapisanie w przyszłorocznym budżecie środków na inwestycje początkowe w górnictwie.
- Występowaliśmy o to od lat, w tym roku rząd przewidział w budżecie 400 mln zł. Ważne jest, aby na górnicze inwestycje nie zwracano uwagi dopiero wówczas, gdy dzieją się tragiczne rzeczy. Wtedy trudno znajdować argumenty, że pieniądze na inwestycje nie są konieczne.
Polska drugi rok z rzędu będzie importerem węgla netto. Nie mamy możliwości prawnych, żeby import zablokować administracyjnie?
- Nie możemy liczyć na zablokowanie przywozu węgla. Musimy się bronić ekonomicznie. Rzeczywiście sytuacja rynkowa w ubiegłym roku spowodowała, że do Polski wpłynęło więcej węgla. Inwestycje w górnictwie nie nadążyły za zapotrzebowaniem, więc naturalną rzeczą było, że szukano węgla poza granicami. Na to nałożyła się diametralna zmiana sytuacji gospodarczej, nabywcy węgła pozawierali umowy, które realizowano jeszcze w pierwszym kwartale 2009 r., dlatego ogromna ilość węgla – ponad milion ton miesięcznie – trafiła do Polski z zagranicy. Teraz sytuacja wróciła do normy. Ale z zupełnie innych przyczyn niż przed rokiem, bilans eksportu i importu będzie dla nas niekorzystny. Podnosi się argumenty, że sytuacja ta jest skutkiem niekonkurencyjnych cen i tutaj rzeczywiście musimy śledzić, co się dzieje na rynkach światowych. Jak nieprzewidywalne są relacje cenowe pokazał ubiegły rok, zupełnie nieoczekiwanie ceny poszły do góry, potem w kryzysie spadły bardzo nisko. Jeżeli ceny polskiego węgla nie będą odbiegały od cen na świecie, to będziemy na pewno konkurencyjni.
Kolejny rok obowiązuje „Strategia dla górnictwa”. Jak wygląda realizacja założeń dokumentu?
- Zmienił się lekko kształt grupy węglowo–koksowej, ale z informacji przekazywanych nam przez JSW wynika, że przeprowadzony zostanie wieloaspektowy due deligence Kombinatu Koksochemicznego „Zabrze”. Zaangażowało się w to również Ministerstwo Skarbu Państwa, jako właściciel koksowni, i jeżeli tylko wyniki tego przeglądu nie pokażą czegoś, co nas zaskoczy, włączenie koksowni „Zabrze” do grupy jest przesądzone. Natomiast jeżeli chodzi o Zakłady Koksownicze „Victoria”, to właściciel przewidział dla nich inną ścieżkę prywatyzacyjną. Przyjęliśmy te argumenty i nastąpiła w tym punkcie zmiana w strategii.
A jeśli chodzi o dokapitalizowanie Kompanii Węglowej?
- Nie chcę wymieniać nazw firm, których analizy teraz się przeprowadza, ale są tu pewne sukcesy: Skarb Państwa wskazał dwie firmy, akcjami których mogłaby zastać dokapitalizowana Kompania. Mam nadzieję, że ten kolejny znaczący finansowo krok zostanie zrealizowany.
Prywatyzacja kopalni „Bogdanka” pokazała, że to dobry kierunek, jeśli chodzi o rozwój górnictwa.
Nigdy nie rozważaliśmy prywatyzacji górnictwa poprzez inwestora strategicznego. Uważam, że KHW, a także JSW, w momencie, gdy trendy rynkowe się odwrócą – są tymi spółkami, które mogą być prywatyzowane przez giełdę. Jeśli pierwsze półrocze 2010 roku pokaże, że kryzys nie wróci, to w obu tych spółkach powrócimy do rozmów o prywatyzacji. Natomiast Kompania musi się najpierw uporać z długiem, który odziedziczyła, bo to znacząco wpływa na wycenę tej spółki.
Wyzwaniem, które stoi przed branżą w najbliższym czasie, jest uchwalenie Prawa geologicznego i górniczego.
Nie jesteśmy „gospodarzami” Prawa geologicznego i górniczego. Zajmuje się tym Ministerstwo Środowiska. Prawo dotyka bardzo wielu kwestii, nie wszystkimi żywotnie zainteresowane jest górnictwo węgla kamiennego. W dyskusjach nad tą ustawą ścierają się wielorakie interesy, silną grupą są samorządowcy, którzy nie zauważają, że mieszkańcy gmin są beneficjentami górnictwa. Nie wszyscy zdają sobie sprawę, że górnictwo nie tylko jest płatnikiem podatków, ale odgrywa także ogromną rolę społeczną. Niestety w tej dyskusji mamy mało koalicjantów.
Czego chciałaby pani minister życzyć górnictwu i sobie w nadchodzącym roku?
- W „Polityce energetycznej” jest załącznik dotyczący górnictwa, w którym rozpisane są szczegółowo działania na najbliższe 4 lata. Chciałabym życzyć branży konsekwencji w realizacji tych postanowień, nawet jeśli będzie je realizował już ktoś inny. A sobie chciałabym życzyć, żebym w przyszłym roku w czasie Barbórki mogła powiedzieć: proszę państwa, wreszcie zapanował w górnictwie consensus pomiędzy stroną społeczną a zarządami.