JKM dałby kopalnie... pod młotek
fot: Andrzej Bęben/ARC
Swoją reformę górnictwa JKM wprowadziłby z dnia na dzień i bez demokratycznych konsultacji, bo - co podkreśla - nie jest demokratą
fot: Andrzej Bęben/ARC
W Katowicach gościł w piątek (7 października) powszechnie znany - nawet tym, których polityka kompletnie nie interesuje - Janusz Korwin Mikke, obecnie lider partii KORWiN. W okręgowym biurze uczestniczył w konferencji prasowej poświęconej górnictwu. Korwin Mikke, jak zwykle prowokujący, rozwinął odpowiedź na postawione przez siebie (partię) pytanie: " Kto bardziej niszczy polskie górnictwo - Unia Europejska czy rząd RP?"
KORWiN krytykuje prezydenta za podpisanie nowelizacji tzw. ustawy górniczej, w której wydatki na restrukturyzację górnictwa węgla kamiennego zwiększono z 4 do 7 mld zł. W tym, co robi rząd dla ratowania branży, lider partii KORWiN nie dostrzega ani jednego pozytywu. W opinii prezesa i jego partii proces prowadzony przez rząd PiS jest kontynuacją tego, co naście lat temu zaczął rząd Jerzego Buzka. Mikke zarzucił PiS, że łamie wyborcze obietnice, kiedy to zapewniało, że żadna kopalnia nie zostanie zamknięta. Oprócz czynników zewnętrznych na sytuację w górnictwie, zdaniem Janusza Korwina Mikkego, wpływ mają czynniki krajowe. Jakież? Ano to, że handel węglem "pozostawia wiele do życzenia", prezesi mają "niebotyczne zarobki", są przerosty zatrudnienia "zarówno na powierzchni, jak i na dole", górnicy mają archaiczne przywileje, a związki zawodowe... Wiadomo co JKM myśli o ruchu związkowym.
Państwo nie może poradzić sobie z uzdrowieniem górnictwa, a jednocześnie wyciska je "jak cytrynę" okładając mnóstwem podatków, a do tego w Brukseli rządzą lewacy i zieloni, którzy postanowili zniszczyć przemysł, a najłatwiej to uczynić, niszcząc energetykę - ocenił JKM.
I jaki ma pomysł na poprawę mają partia KORWiN i jej lider?
Bu uratować energetykę - trzeba opuścić jak najszybciej Unię Europejską. A recepta na wyprowadzenie górnictwa z kryzysu? Oczywiście: prywatyzacja.
KORWiN uważa, że to jedyny lek na całe zło, bo prywatne kopalnie w warunkach kryzysu (Siltech, ZG Silesia) jakoś sobie radzą, a biznes zagraniczny i krajowy chce budować od podstaw kopalnie węgla kamiennego. JKM uważa, że prywatyzacja kopalń winna odbyć się poprzez... licytację. Kto da więcej, ten kupi. A jak ktoś nie kupi, to trzeba próbować sprzedać taką kopalnię za symboliczną złotówkę i przekazać ją, dla przykładu, pracownikom.
Tyle w ciągu kilkunastu minut przekazał dziennikarzowi portalu górniczego nettg.pl, Onetu i TVN prezes Korwin Mikke.
Teraz kilka zdań komentarza. Ktoś spyta, dlaczego reklamujemy JKM? Nie reklamujemy, tylko przedstawiamy to, co ma do powiedzenia w interesujących nas sprawach. KORWiN w sondażach notowany jest w przedziale od 3 do 5 proc. (najczęściej w dolnych stanach tych widełek) więc nie jest - nie przymierzając i bez obrazy - którymś wcieleniem Konfederacji Polski Niepodległej. Niestety, z przykrością dla zwolenników JKM trzeba stwierdzić, że ani partia KORWiN, ani jej lider nie mają za dużo do powiedzenia w kwestii sanacji górnictwa węgla kamiennego. I używając języka JKM: zasadniczo gadają głupoty.
JKM powiada, że trzeba wystawić kopalnie na licytację, a jeśli którejś się nie sprzeda, to należy ją zlikwidować. Czyli, PiS nie może zamykać, bo obiecał, że nie zamknie, ale gdyby (załóżmy ściśle teoretycznie) "kupił" koncepcję JKM, to mógłby już zamykać.
KORWiN i JKM uważają, że prywatyzacja niczym nieograniczona, jest lekiem na wszystkie choroby gospodarki. Mówiąc o wpływie Brukseli na górnictwo, podkreślał, że w rozwalanie energetyki węglowej zaangażowany jest Gazprom. Prywatyzacja kopalń poprzez licytację mogłaby doprowadzić do tego, że kupiłby je... Gazprom i... zamknąłby je szybciej niż Bruksela.
W ustach polityka, który ma nader ograniczone rozeznanie w górniczej branży, stwierdzenia, że prywatne jest najlepsze, a z pewnością lepsze od państwowego, brzmi ładnie. Politycy, to nie nowość, starają się mówić ładnie, ale nie zawsze treściwie. To, że ktoś, raz po raz, ogłasza, że będzie budował w Polsce kopalnię węgla kamiennego, wcale nie znaczy, że ją zbuduje. A z dwóch w pełni prywatnych kopalń jedna jest tak maleńka, że jej działalność mieści się w kategoriach egzotyki biznesu, a drugiej nie jest już od paru lat tak dobrze, by stawiać ją za wzór państwowym kopalniom.
Niestety, Panie Prezesie rzeczywistość jest bardziej skomplikowana niż Pan sądzi.