Jeszcze dziś odbędą się negocjacje ws. Budryka
Nieoficjalną informację o zaproszeniu związkowców do dalszych rozmów potwierdził PAP Grzegorz Bednarski z komitetu protestacyjnego w \"Budryku\". \"Otrzymaliśmy zaproszenie na godz. 16. i zamierzamy się pojawić w siedzibie JSW\" - powiedział Bednarski.
Związkowcy liczą, że będzie to ostatni dzień negocjacji płacowych.
- Jesteśmy spokojni o wynik rozmów. Jeżeli jednak dzisiaj się ostatecznie nie dogadamy, zapewne dojdzie do zaostrzenia strajku – ostrzegł Bednarski.
Rozmowy zostały zawieszone w piątek. Mimo zbliżenia stanowisk związkowców i zarządu JSW, nie doszło do podpisania porozumienia. Jego projekt chciał wcześniej przeanalizować resort gospodarki.
- JSW jest w 100 procentach spółką Skarbu Państwa. Naszym obowiązkiem przed podpisaniem jakiegokolwiek porozumienia jest poinformowanie o tym właściciela – wyjaśnił prezes JSW Jarosław Zagórowski.
Związkowcy z \"Budryka\" byli oburzeni, że już w piątek nie doszło do podpisania kompromisowego porozumienia. Odpowiedzialnością obarczyli wicepremiera i szefa resortu gospodarki Waldemara Pawlaka oraz odpowiedzialnego za górnictwo wiceministra Eugeniusza Postolskiego.
Postolski mówił w piątek PAP, że trzeba wszystko przeanalizować, ponieważ w żądaniach związkowców pojawiły się zupełnie nowe elementy. - Nie da się tego zrobić na kolanie – mówił. Powtórzył, że strajk jest uważany przez pracodawcę za nielegalny. W poniedziałek PAP nie udało się skontaktować z wiceministrem.
Rzeczniczka JSW Katarzyna Jabłońska-Bajer powiedziała w poniedziałek PAP, że nie wie, czy jest jakaś odpowiedź ministerstwa. W poniedziałek wicepremier Pawlak oświadczył w IAR, że rozmowy z górnikami z \"Budryka\" nie leżą w gestii rządu, ale zarządu JSW.
Uczestnicy negocjacji są przekonani, że ministerstwo zajęło jednak stanowisko w sprawie projektu porozumienia.
- Przedstawiciele rządu decydują o tym, co ma robić zarząd JSW w trakcie negocjacji, czy porozumienie ma zostać podpisane, czy nie, ale oficjalnie się do tego nie przyznaje - mówi Bednarski.
Jak mówili dziennikarzom po piątkowych rozmowach związkowcy, przedstawiciele komitetu strajkowego - dotąd domagający się podwyżek do wysokości średniej płacy w JSW, czyli ponad 600 zł - teraz przystali na to, by górnicy z \"Budryka\" zarabiali w przybliżeniu tyle ile pracownicy z kopalni \"Krupiński\".
Zarobki są tam najniższe spośród kopalń należących do JSW. Jak podawali związkowcy, wynoszą o ok. 200 zł mniej niż średnia płaca w JSW. Zgodnie z projektem porozumienia, płaca w \"Budryku\" miałaby zostać zrównana ze średnią w JSW do 2009, a nie do 2011 r.
W piątek późnym wieczorem górnicy protestujący w \"Budryku\" wzięli udział w referendum, w którym odpowiadali na pytanie, czy popierają wypracowany projekt porozumienia, czy też wracają do początkowych żądań. Zdecydowana większość głosujących - 640 osób - wybrało nowy projekt; tylko 40 górników chciało znów domagać się podwyżek, które od razu zrównają płace w \"Budryku\" ze średnią w JSW.
Protest w \"Budryku\" prowadzą 4 z 9 działających tam związków zawodowych. Według komitetu strajkowego, w okupacji na powierzchni bierze udział ok. 800 górników. Kopalnia zatrudnia 2,4 tys. osób.