Jestem basztardem

fot: ARC

fot: ARC

W Trybunie Górniczej pracuję od 14 lat. Jestem typowym basztardem, czyli mieszańcem, z matki Ślązaczki i ojca pochodzącego z Galicji. Dziadek przed II wojną światową pracował w charakterze księgowego w kopalni Wujek. Czuję się mocno związany ze Śląskiem, choć nie aż tak mocno, żeby zmieniać narodowość. Od najmłodszych lat jestem miłośnikiem amerykańskiej muzyki country. Do dziś zresztą z uporem maniaka o niej opowiadam na radiowej antenie. W 2005 r. udało mi się namówić braci Czechów do współpracy. I tak przez następne lata tygodniki Hornik i Trybuną Górnicza donosiły o wszystkich najważniejszych sprawach przemysłów wydobywczych obu naszych krajów. Razem przeżywaliśmy wzloty i upadki branży górniczej. I w zasadzie tak już zostało do dziś.

KAJETAN BEREZOWSKI
publicysta

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Górnictwo odkrywkowe szykuje debatę – będzie apel do władz Rzeczpospolitej Polskiej

Tegoroczna edycja Szkoły Górnictwa Odkrywkowego ma miejsce w szczególnym momencie. Polskę czekają inwestycje, których skala będzie miała bezpośredni wpływ na przyszłość całego sektora wydobywczego.

80 lat SITG w Rybniku: Wspólnota, tradycja i przyszłość

Stowarzyszenie Inżynierów i Techników Górnictwa Oddział w Rybniku świętuje jubileusz 80-lecia działalności. Z tej okazji w dniach 4–6 września 2026 roku zorganizowano uroczyste obchody, połączone z nadaniem odznaczeń oraz wydarzeniami kulturalnymi i integracyjnymi.

Amfetamina w kiełbasie, wódka w pomarańczy. Kiedy wyszło na jaw, że w kopalniach zdarzają się przypadki pracy na haju?

Wiecie, kiedy po raz pierwszy wyszło na jaw, że w kopalniach zdarzają się przypadki pracy na tzw. haju? Pewnie nie, ale ja Wam podpowiem. To był 2011 rok. Wówczas w ręce policjantów wpadło pięciu mężczyzn, którzy na terenie katowickiej kopalni Wieczorek handlowali marihuaną. Skoro handlowali, no to pewnie byli tacy, którzy ją kupowali, a następnie używali przed pracą albo w czasie szychty. No i pojawił się nowy problem. 

O co chodziło w tym proteście? Ufam, że nie o czyjeś partykularne interesy

Wakacje się skończyły, a na zakończenie byłem pod czeską Pragą na Dniu Czołgowym i w świetnym Muzeum Lotnictwa. Kiedy czytacie te słowa, jestem na Słowacji na Dniach Salamandry w Bańskiej Szczawnicy, czyli miejscowym święcie górników, geologów, nafciarzy, geodetów i paru jeszcze pokrewnych branż. Zresztą w mediach pojawiły się już poważniejsze tematy.