Jerzy Kulej: Młotek na Kliczkę

Kulej MC

fot: Michał Chwieduk

Jerzy Kulej poleca Tomaszowi Adamkowi trening z ... młotkiem. Jego zdaniem ta metoda, wymyślona przez legendarnego "Papę" Stamma, pomoże "Góralowi" wypracować nokautujący cios

fot: Michał Chwieduk

Rozmowa z Jezrym Kulejem, przed laty znakomitym pięściarzem, obecnie ekspertem i komentatorem boksu zawodowego.


Czy nie był Pan zmartwiony tym, że Tomasz Adamek nie potrafił posłać na deski Kevina McBride’a?


Byłem tym zmartwiony i trochę zawiedziony. Tomek górował nad rywalem techniką, dynamiką i szybkością, ale spodziewałem się czegoś więcej. McBride często opuszczał ręce i był bezkarny. Ciosy Adamka nie robiły na nim wrażenia, nie rzuciły go na matę. Wprawdzie McBride dostał mocno dwa razy, ale jak na dwanaście rund to trochę mało. A bracia Kliczkowie obserwowali tę walkę w telewizji i cieszyli się, że Adamkowi brakuje ciosu kończącego. Wielką sztuką będzie „obskoczyć” Witalija Kliczkę. Tomek musi popracować nad siłą ciosu, inaczej będzie kiepsko.


Ma Pan jakiś pomysł dla „Górala”, by w czasie wrześniowej walki o mistrzostwo świata WBC we Wrocławiu dorównał siłą swojego uderzenia starszemu z braci Kliczków?


Nie tak dawno w wywiadzie internetowym podpowiadałem Tomkowi, by zaczął trenować z trzykilogramowym młotkiem. Jeśli potrenuje ze mną i zastosuje się do metody wymyślonej przez „Papę” Stamma, to we wrześniu Kliczko padnie na deski. Jestem gotów postawić duże pieniądze, że po takich treningach „Góral” wygrałby tę walkę.


Na czym polega ta nieco odkurzona metoda treningów z młotkiem?


Gdy uderza się młotkiem w drzewo czy jakiś twardy przedmiot, to trzeba mocno zacisnąć pięść, żeby młotek nie wypadł. I wtedy znakomicie wyrabiają się mięśnie dłoni, siła uderzenia jest coraz większa. W czasie mojej kariery przez pół godziny dziennie waliłem młotkiem w pień drzewa. I jak później walnąłem przeciwnika w ringu, to gość leciał na deski... Rozmawiałem z Tomkiem o tej metodzie, ale nie wiem, czy ją zastosował. Na razie nie widać efektów, przecież ten McBride dostał tyle ciosów, że powinien leżeć. A one nie robiły na nim żadnego wrażenia.


Amerykańscy trenerzy Adamka mają widocznie inne metody treningowe. Może doprowadzą one Tomka do tytułu mistrza świata?


Śmiem wątpić. Do walki z Witalijem Kliczką zostało pięć miesięcy i Tomek powinien więcej pracy poświęcić swoim ciosom. Martwię się, że w narożniku brakuje mu wsparcia Andrzeja Gmitruka. Andrzej bardzo wiele mu pomógł, ale teraz Tomek ma obok siebie wszechwiedzących Amerykanów. Tylko że ci wszechwiedzący Amerykanie mieli już jeden polski talent, Andrzeja Gołotę... I co z nim zrobili? Jak czytam, że w czasie przygotowań do walki z McBridem aplikowali Tomkowi kilometr pływania, to zwyczajnie się złoszczę. Tak nie można. „Papa” Stamm nam tego zabraniał, w trakcie przygotowań nie mogliśmy nawet wejść do morza. Pływanie wzmacnia zupełnie inne partie mięśni. Wiem coś o tym, bo kończyłem AWF. Tomek ślepo wierzy tym Amerykanom, a to nie jest dobre...


Będzie Pan komentował w telewizji wrześniową walkę we Wrocławiu, która już teraz wywołuje szalone zainteresowanie?


Mam nadzieję, że będziemy ją komentowali wspólnie z Andrzejem Kostyrą. Mam zresztą podpisaną umowę z Polsatem, więc nie sądzę, by coś się miało zmienić. To będzie dla mnie duża frajda, może wreszcie polski pięściarz zostanie pierwszym zawodowym mistrzem świata. Gołocie się to nie udało, ale Tomek jest od niego lepszy. Oby tylko mnie posłuchał i popracował z tym młotkiem...


Tak naprawdę nie wiadomo, z którym z braci Kliczków walczyć będzie Adamek. Z Witalijem czy młodszym od niego Władimirem.


Rzeczywiście, ciągle się to wszystko zmienia, a przecież chodzi o ogromną kasę. Bardzo mi się to nie podoba. Też chciałbym wiedzieć, czy to będzie Witalij, czy może Władimir. To bardzo dziwna sprawa i mam wrażenie, że robione są jakieś machlojki...


 

Jerzy Kulej, ur. 19 października 1940 r. w Częstochowie. Jest ikoną polskiego boksu, jednym z najlepszych pięściarzy amatorskich w historii tego sportu. Zdobył dwa złote medale olimpijskie na igrzyskach w Tokio i Meksyku. Ponadto dwa razy był mistrzem Europy i raz srebrnym medalistą. Aktualnie komentuje wydarzenia bokserskie w telewizji.

 

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Bił rekordy w drążeniu przodków, napisał list do braci górniczej. Władza bezlitośnie go wykorzystała

- Zwykłem określać go mianem „pierwszego socjalistycznego świętego”. W rzeczywistości Wincenty Pstrowski był postacią tragiczną, produktem tzw. epoki przodowników pracy – wskazuje dr Adam Frużyński, historyk górnictwa.

Kiełbasa, musztarda i kromka chleba za "Bóg zapłać" do muzyki górniczej orkiestry. Pamiętasz te festyny?

Na 22 lipca w restauracjach osiedlowych pojawiało się też piwo, o którym w zwyczajne dni można było jedynie pomarzyć. Władze Polski Ludowej starały się, aby zaopatrzenie dla ludu pracującego miast i wsi było w tak ważne święto lepsze.

URZADY SWIETOCHLOWICE KZM 3

Miasto węgla, ratuszy i górniczych witraży

W Świętochłowicach ostatnią kopalnię – ruch Polska (wcześniej kopalnia Deutschland) zamknięto 30 listopada 2000 roku. Mimo to w mieście nie brakuje górniczych akcentów. Najpiękniejsze są w dwóch z trzech, a w zasadzie czterech miejskich ratuszy. To zjawiskowe witraże autorstwa dawnych mistrzów Stanisława Ligonia i Ferdinanda Mullera z Ouedlinburga. Zapraszamy do obejrzenia zdjęć z tych miejsc autorstwa red. Katarzyny Zaremby-Majcher.

70 lat Kotła Czarownic. Stadion Śląski na archiwalnych zdjęciach

Stadion Śląski świętuje 70-lecie. Chorzowski Kocioł Czarownic (jak nazwano go później) został otwarty 22 lipca 1956 roku i od siedmiu dekad pozostaje jednym z najważniejszych symboli polskiego sportu i kultury masowej. Z okazji okrągłej rocznicy prezentujemy archiwalne zdjęcia z początków historii śląskiego giganta.