Jerzy Kozieł: Żadna radioaktywna chmura do Polski na pewno nie dotrze
fot: arc
- W Japonii nie doszło do wybuchu jądrowego - zauważa Jerzy Kozieł, zastępcę dyrektora Instytutu Energii Atomowej
fot: arc
Portal nettg.pl, w związku z sytuacją w japońskich elektrowniach jądrowych, zapytał Jerzego Kozieła, zastępcę dyrektora Instytutu Energii Atomowej d/s bezpieczeństwa jądrowego i ochrony radiologicznej o ewentualne zagrożenia dla Polski z tym związane.
- W Japonii nie doszło do wybuchu jądrowego. Nastąpił tylko wybuch chemiczny wodoru, który generuje się z wody w obecności cyrkonu, z którego zbudowane są koszulki elementów paliwowych reaktora. Jest rzeczą naturalną, że w tej sytuacji miała miejsce emisja substancji radioaktywnych, ale były to znikome ilości. W Japonii pracują obecnie 54 elektrownie jądrowe, wśród nich także te zbudowane kilkanaście lat temu. Ich zabezpieczenia mogły jednak wytrzymać jedynie trzęsienie ziemi o sile 6,5 stopnia w skali Richtera, 9 stopniowego nikt się nie spodziewał. Reaktory atomowe w Japonii w niczym jednak nie przypominają tego z Czarnobyla, który zapalił się 25 lat temu. To jest zupełnie inna technologia. Możemy być zatem spokojni, Polsce nie grozi żadne niebezpieczeństwo. Ponadto znajdujemy się w zupełnie innym rejonie świata niż Japonia. Żadna radioaktywna chmura do nas na pewno nie dotrze.