Jerzy Dudek postawił na galaktyczny Real

Dudek jerzy ARC

fot: ARC

- Fajnie by było, gdybyśmy w ciągu kilku lat doścignęli Niemców pod względem organizacyjnym. Wówczas moja przyszłość byłaby bardziej jasna - mówi Jerzy Dudek

fot: ARC

Rozmowa z Jerzym Dudkiem, byłym reprezentantem Polski, bramkarzem Realu Madryt.

Bardzo długo trwały negocjacje w sprawie pańskiej przyszłości sportowej. Ostatecznie zdecydował się Pan pozostać w galaktycznym Realu, który wydaje na giełdzie transferowej rekordowe kwoty, byle tylko skupić w Madrycie największe gwiazdy futbolu.

- Moja żona bardzo ucieszyła się, gdy przedstawiłem jej opcję pozostania w stolicy Hiszpanii. W Madrycie wszyscy mają nadzieję, że pod wodzą prezesa Florentino Pereza Królewscy odzyskają dawny blask. Mamy już serdecznie dość ćwierćfinałowych porażek w Lidze Mistrzów, które regularnie przytrafiały nam się w ostatnich latach. Wzmocnienia składu wydają się być też jedyną drogą do zdystansowania w Primera Division świetnie grającej w tym sezonie Barcelony.

Wcześniej spekulowało się o powrocie Jerzego Dudka na Wyspy Brytyjskie, jak również o poważnym zainteresowaniu pańską osobą ze strony klubów holenderskich i tureckich.

- W ostatnim półroczu byłem zdecydowany na to, aby opuścić Real. Nowa umowa była mi przedstawiona już w grudniu ubiegłego roku. Nie zdecydowałem się jej podpisać, ponieważ czekałem na rozwój wydarzeń. Będąc na wakacjach dostałem telefon z Madrytu. Nowy dyrektor sportowy Realu, Jorge Valdano powiedział mi, że chce ze mną negocjować i rozmawiać na temat wygasającego z końcem czerwca kontraktu. No i doszło do porozumienia. Wybrałem to, co jest najlepsze dla mojej rodziny, dla moich dzieci. Wcześniej byłem w kontakcie z Feyenoordem, gdzie czułem się bardzo dobrze, gdy tam broniłem przed transferem do Liverpoolu. Brałem też pod uwagę klub z Anglii i dwa kluby z Turcji.

Brał Pan udział w pożegnalnym benefisie Radosława Gilewicza, który odbył się w Tychach, gdzie startował Pan do wielkiej kariery. Polscy kibice zastanawiają się, czy będzie Pan chciał zakończyć karierę w rodzimej lidze?

- Myślami nie wybiegam jeszcze aż tak daleko. Wiadomo, że każdy zawodnik marzy o specjalnym uwieńczeniu swojej kariery. Ciężko mi powiedzieć, czy zdecyduję się na powrót do polskiej ligi. Poziom organizacyjny w Polsce jest nie do końca dopięty. Denerwujące jest to ze względów szkoleniowych, zwłaszcza jeśli chodzi o dzieci i młodzież. Brakuje porządnych boisk do treningów. Mam nadzieję, że gdy skończą się moje wojaże po Europie, to powrót do Polski będzie o tyle lepszy, że zastanę lepszą infrastrukturę sportową. Fajnie by było, gdybyśmy w ciągu kilku lat doścignęli Niemców pod względem organizacyjnym. Wówczas moja przyszłość byłaby bardziej jasna. Zawitałem do Tychów po 13 latach przerwy i okazało się, że przez ten czas na tym stadionie nic się nie zmieniło. Gdzie indziej jest niewiele lepiej. Świat idzie do przodu, a my, niestety, stoimy w miejscu.

Jesienią reprezentacja Polski będzie się biła o paszporty na Mundial w RPA. Czy temat kadry narodowej jest już zamkniętym rozdziałem w życiu Jerzego Dudka?

- Nigdy nie zamykałem przed sobą drogi do reprezentacji. Nie słyszałem też, aby ktoś przede mną zamykał jakiekolwiek drzwi. Wiadomo, jaka jest moja sytuacja w Realu, ale wielu piłkarzy grających regularnie w reprezentacji również nie ma miejsca w klubie. Być może inaczej patrzy się na bramkarzy, ale ja bardzo chciałbym zagrać jeszcze z orzełkiem na piersi.

W trakcie pobytu urlopowego na rodzinnym Śląsku nie leniuchował Pan, oddając się swojej drugiej pasji, czyli golfowi. To dla Pana jeszcze hobby, czy już poważny sport?

- W golfa gram od dwóch lat i jeżeli mam tylko taką możliwość, to rozwijam swoją drugą pasję. To już jest poważny sport i tak go traktuję. Akurat w tym samym czasie, kiedy otrzymałem telefon z Madrytu, byłem w Polsce i skorzystałem z zaproszenia jednego z moich przyjaciół. Wziąłem udział w turnieju golfowym, rozegranym w podkrakowskich Paczółtowicach. Zająłem trzecie miejsce, ale najważniejszy był fakt, że cały dochód z turnieju mogliśmy przeznaczyć na dzieci, na fundację „Mam marzenie”. Na licytację przekazałem koszulkę Realu z podpisami zawodników. Po długiej walce, prezes firmy Gellwe zdecydował się za nią zapłacić aż 25 tysięcy złotych.

Jerzy Dudek, urodzony 23 marca 1973 r. w Rybniku. Wychował się w Szczygłowicach. W kraju bronił barw górniczych klubów, najpierw był to Górnik Knurów (przemianowany na Concordię), następnie Sokół Tychy. W 1996 r. został sprzedany do Feyenoordu Rotterdam, gdzie rozpoczął wielką międzynarodową karierę. 25 lipca 2005 r. wygrał w Stambule Ligę Mistrzów, broniąc z poświęceniem bramki Liverpoolu w dramatycznym finale z AC Milan. Od 2007 r. jest graczem Realu Madryt. W reprezentacji Polski wystąpił 58 razy.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Emigranci za chlebem. Niezwykłe losy polskich górników we francuskich kopalniach

Trudno dzisiaj oszacować, ilu Ślązaków i Zagłębiaków wyjechało przed drugą wojną światową do pracy we Francji. Ich ciekawe historie warte są zachowania.

Letnie święto na Nikiszu. Odpust u Babci Anny

Tegoroczny Jarmark u Babci Anny odbędzie się w niedzielę, 26 lipca. Jak zwykle będzie towarzyszył odpustowi w parafii św. Anny w katowickim Nikiszowcu.

W głębi ziemi i serc – wspomnienie św. Kingi. Górnicy solni uczcili swoją patronkę

24 lipca, w dniu liturgicznego wspomnienia św. Kingi – patronki górników solnych – w niezwykłej scenerii Kaplicy św. Kingi, położonej 101 metrów pod ziemią, odprawiona została uroczysta Msza Święta. Jak co roku podziemna świątynia zgromadziła tych, którzy od pokoleń powierzają swojej Patronce trud codziennej pracy, bezpieczeństwo kopalni oraz pomyślność całej wielickiej społeczności.

Carbotech w Łaźni Moszczenica. Elektroniczne brzmienia w industrialnej przestrzeni

Jastrzębie-Zdrój zyska nowe wydarzenie na kulturalnej mapie miasta. W sobotę, 1 sierpnia 2026 r., w Łaźni Moszczenica odbędzie się pierwsza edycja Carbotech — imprezy łączącej surową, pokopalnianą przestrzeń z muzyką elektroniczną.