Jerzy Borecki, dyrektor kopalni „Pniówek”: Bez klimatyzacji praca w wielu rejonach jest niemożliwa

- Bez tej inwestycji w pewnych rejonach kopalni nie moglibyśmy w ogóle prowadzić eksploatacji, a w zdecydowanej większości rejonów pracowalibyśmy w skróconym czasie pracy – wyjaśnia cel budowy klimatyzacji centralnej Jerzy Borecki, dyrektor kopalni „Pniówek”.

- Temperatura skał otaczających wyrobiska na poziomie 1000 m wynosi 45 stopni Celsjusza, w związku z tym powietrze także dąży do tego, żeby tę temperaturę osiągnąć. Udaje się nam schładzać atmosferę tak skutecznie, że nie ma w tej chwili rejonów, w których nie moglibyśmy pracować ze względu na przekroczoną temperaturę. Jednocześnie ograniczamy liczbę rejonów, w których czas pracy jest skrócony.

Nie wszędzie udaje się zmniejszyć temperaturę tak bardzo jakbyśmy chcieli, bowiem duża głębokość powoduje, że nawet najwydolniejsze urządzenia klimatyczne nie są w stanie temu zadaniu sprostać. Kopalnia cały czas schodzi z eksploatacją na coraz niższe poziomy. Na razie poziom 1000 jest docelowym, ale w przyszłości planujemy zejście na 1140. Na tej głębokości bez klimatyzacji praca jest w ogóle niemożliwa. Nie należy zapominać, że ujmowanie metanu to przede wszystkim wielka korzyść dla bezpieczeństwa pracy. Redukuje zagrożenie wyrzutami metanu i skał. Natomiast dzięki temu, że potrafimy metan wykorzystać, zyskujemy jeszcze korzyć gospodarczą. Długość wyrobisk w kopalni Pniówek wynosi 130 km. Spora ich część jest wyposażona w rurociągi klimatyczne.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Masz pamiątki związane z Hutą Pokój? Mogą trafić na wystawę w Wielkim Piecu

W sobotę, 14 listopada, odbędzie się zbiórka pamiątek związanych z Hutą Pokój w Rudzie Śląskiej.

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.