Jastrzębska Spółka Węglowa S.A.

29.06 PLN (+8.03%)

KGHM Polska Miedź S.A.

299.20 PLN (-2.86%)

ORLEN S.A.

128.32 PLN (+0.79%)

PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.

10.63 PLN (-1.71%)

TAURON Polska Energia S.A.

9.48 PLN (-2.31%)

Enea S.A.

21.82 PLN (-4.55%)

Lubelski Węgiel Bogdanka S.A.

25.15 PLN (+5.45%)

Złoto

4 611.40 USD (-1.86%)

Srebro

73.04 USD (-3.31%)

Ropa naftowa

104.32 USD (+2.42%)

Gaz ziemny

2.99 USD (+9.68%)

Miedź

5.98 USD (-1.75%)

Węgiel kamienny

109.15 USD (+1.58%)

Jastrzębska Spółka Węglowa S.A.

29.06 PLN (+8.03%)

KGHM Polska Miedź S.A.

299.20 PLN (-2.86%)

ORLEN S.A.

128.32 PLN (+0.79%)

PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.

10.63 PLN (-1.71%)

TAURON Polska Energia S.A.

9.48 PLN (-2.31%)

Enea S.A.

21.82 PLN (-4.55%)

Lubelski Węgiel Bogdanka S.A.

25.15 PLN (+5.45%)

Złoto

4 611.40 USD (-1.86%)

Srebro

73.04 USD (-3.31%)

Ropa naftowa

104.32 USD (+2.42%)

Gaz ziemny

2.99 USD (+9.68%)

Miedź

5.98 USD (-1.75%)

Węgiel kamienny

109.15 USD (+1.58%)

Jego najdłuższa szychta trwała 40 godzin. W myślach liczył zjazdy i wyjazdy, wspominał bliskich

fot: Kajetan Berezowski

Jan Gaura niejeden raz spoglądał śmierci w oczy

fot: Kajetan Berezowski

Powiada, że w życiu zawsze lubił pakować się w tarapaty. I może właśnie dlatego poszedł do ratownictwa. Jan Gaura ma za sobą 27 lat pracy. Uczestniczył jako ratownik w najgłośniejszych katastrofach górniczych.

– Zawał jest paskudny, bo wiąże się z wypływem metanu i groźnych gazów. Po takim zawale może być „poprawka”. Tego na pewno nikt żywy nie przetrwa – tłumaczy.

Każdy ratownik marzy o tym, żeby jak najrzadziej wyjeżdżać do wypadków, a jeśli już, to żeby każda akcja kończyła się pomyślnie, czyli wyprowadzeniem ludzi całych i zdrowych na powierzchnię. Rzeczywistość pisze zwykle inne scenariusze.

– Takie zdarzenia mógłbym policzyć na palcach jednej ręki. Może dlatego najbardziej utkwiła mi w pamięci akcja ratowania Zbigniewa Nowaka w Halembie w 2006 r. Na pierwszy rzut oka wydawało się, że nie miał szans przeżyć. Jak już mieliśmy z nim kontakt, dostaliśmy sporego kopa, ale podejść bliżej było ciężko. Dzieliło nas może 1,5 metra. Już rozmawialiśmy. Ja czołgałem się w chodniku wraz z drugim ratownikiem. W końcu mówimy do niego: „Zbyszek, pomóż nam”. Chodziło o to, żeby sprawdzić, w jakim jest stanie psychicznym. Naszym zamiarem było uspokoić go, by przypadkiem nie wyskoczył nagle w szoku z wyrobiska i nie zrobił sobie i nam krzywdy – tłumaczy Gaura.

Podobna akcja miała miejsce kilka lat później w kopalni Siltech w Zabrzu. Zawał odciął drogę kilku górnikom.

– Zawał był spory. Wydawało się, że nie mają szans na przeżycie, a jednak wyszli cało. Z zawałami to jest tak, że wiążą się często z wypływem metanu i krótko po nich można spodziewać się „poprawki”. Zdarzyła się chyba dobę po tym, jak wyprowadziliśmy Nowaka. Całe wyrobisko zostało zniszczone – dodaje ratownik. 

Liczą się doświadczenie i inwencja
Na dole, podczas akcji, liczy się doświadczenie i inwencja. Do akcji zawałowych zabiera się masę sprzętu.

– Ja ważyłem 83 kg, to drugie tyle brałem na dół. To, czy się przyda, to już osobna sprawa. Pewnego razu zostaliśmy wezwani właśnie do zawału. Były szanse na dojście do żywych ludzi. Rozpoczęła się walka z czasem. Metanomierz wskazywał 3 proc. – wspomina emerytowany ratownik. – Zdawaliśmy sobie sprawę, z czym się mierzymy. Jak pojawił się metan, to już wiedzieliśmy, że wszystko trzeba będzie przebierać rękami. O narzędziach trzeba zapomnieć, są zbyt ryzykowne. Któryś z nas wypatrzył stojące z boku 20-litrowe baniaki po oleju. Obcięliśmy je od góry, do uchwytów przymocowaliśmy sznury i tak wyglądał transport żelastwa i skały. I to jest najlepsza odpowiedź na pytanie, które najczęściej zadaje się ratownikom – dlaczego tak długo dochodzicie do poszkodowanych? – tłumaczy Jan Gaura.

Ratownicy – jak powiada – inaczej podchodzą do akcji niż reszta załogi. Mają swój świat.

– Z reguły wiemy, z czym się mierzymy. Przykład: wypadek na Halembie 30 lat temu. Przypuszczaliśmy, że w wyrobisku mogą znajdować się żywi ludzie. Nie było można tam wejść ze względu na wysoką temperaturę. Nagle kilku ciężko poparzonych górników w szoku, ale o własnych siłach, wybiegło z wyrobiska. Po prostu horror. Trafili do szpitala. Żaden nie przeżył. 

Czasem ratownik musi powiedzieć „nie”
Każdy ratownik ma prawo odmówić wejścia do wyrobiska.

– Ostatecznie to do nas należy wybór. Czujemy strach, ale mamy też zdrowy rozsądek. Kierownictwo akcji ratowniczej na górze nie zawsze do końca orientuje się, jak wygląda sytuacja na dole. Oni mówią „idź”, a ratownik ma kilka sekund, żeby zastanowić się, co zrobić. Czasem trzeba powiedzieć „nie”, żeby ratować siebie samego – kontynuuje Gaura.

Niefrasobliwość i głupota ludzka mogą prowadzić do tragedii. Jan Gaura i jego koledzy z zastępu omal nie zginęli z tego powodu.

– Wykonywaliśmy tamę w wyrobisku, w którym doszło do wybuchu metanu. Usiadłem na butli z tlenem, żeby ochłonąć. Coś mnie tknęło. Pytam więc któregoś z ratowników z KSRG, gdzie jest butla z acetylenem, bo wydaje się je razem. A on odpowiada, że nie ma pojęcia. Wycofujemy się! – krzyknąłem. Jeszcze pod szyb nie zdołaliśmy dojechać, a już poszedł wybuch – wspomina.

Bywa, że w pracy trzeba zostać dłużej. To nie jest tak, że po godzinie spędzonej na dole w skrajnych warunkach klimatycznych można wrócić do domu. Najdłuższa szychta Jana Gaury trwała 40 godzin. Liczył tylko w myślach zjazdy i wyjazdy.

Niestety, każdy początkujący ratownik musi przygotować się na widok ciał zmarłych. 

Śmierć w oczach
– Pamiętam, poszukiwaliśmy ofiar wybuchu metanu. Idę chodnikiem i widzę buty, a w nich skarpety. Pomyślałem sobie, wyrwało chłopa i pociągnęło. Kombinowałem, którędy mógł przelecieć. Kilka minut później namierzyłem ciało. Innym razem trzeba było zlokalizować rękę poszkodowanego. Intuicja podpowiadała mi, gdzie może się znajdować, ale do celu poprowadził mnie węch – wyjaśnia.

On sam również kilkakrotnie spoglądał śmierci w oczy.

– Pamiętam, jak na szychcie zastał mnie wstrząs. Złapał od dołu, za nogi. Gdyby nie kolega stojący obok, który chwycił mnie za koszulę, chyba bym nie przeżył. Wygrzebałem się jakoś i razem wycofaliśmy się pod szyb. Dobrze jest mieć świadomość, że koledzy są blisko – przyznaje.

– Co czułem, gdy było naprawdę źle? Hmmm… myślałem o rodzinie, o najbliższych, że to już koniec. Kiedyś musiałem czołgać się 15 metrów przez wąskie i niskie wyrobisko. Po wykonaniu zadania zacząłem się wycofywać. Zahaczyłem o coś. Zdjąłem nawet kask i koszulę, żeby pokonać przeszkodę, ale dalej ani rusz. Zaczęła się panika, najgorsze co może się przytrafić w takiej sytuacji. Pomyślałem sobie, opanuj się! W końcu uwolniłem się i wyszedłem – wspomina były ratownik. 

Na dole tabletki nikomu nie pomogą
– W tym fachu istotne jest zdrowie, psychiczne i fizyczne. Dlatego dziwiło mnie, gdy przed badaniami okresowymi niektórzy z kolegów szpikowali się tabletkami. Tam, na dole, tabletki jeszcze nikomu nie pomogły, zwłaszcza ratownikom – podsumowuje Jan Gaura.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Huta Częstochowa zapowiedziała wejście w sektor energetyki jądrowej

Huta Częstochowa rozpoczęła procedury uzyskania certyfikatów NQA-1 oraz ISO 19443, co otworzy jej drogę do produkcji na rzecz energetyki jądrowej - poinformował prezes firmy.

Komisja przyjęła projekt ustawy, który ma uprościć inwestycje w energetykę jądrową

Komisja ds. energii, klimatu i aktywów państwowych przyjęła we wtorek projekt nowelizacji ustawy o przygotowaniu i realizacji inwestycji w energetykę jądrową. Nowe przepisy mają m.in. usprawnić prace przy budowie pierwszej polskiej elektrowni jądrowej.

Nasz region gospodarzem Mistrzostw Europy w Lekkoatletyce w 2028 roku

Na Superauto.pl Stadionie Śląskim odbyła się konferencja prasowa dotycząca organizacji Mistrzostw Europy w Lekkoatletyce w 2028 roku. - Mistrzostwa Europy na tej pięknej arenie stają się faktem - powiedział Piotr Borys, sekretarz stanu w Ministerstwie Sportu i Turystyki.

1764845916 zmarzly

Marian Zmarzły: Ten dokument pozwoli objąć pakietem osłon pracowników JSW

Uchwała „Program wsparcia sektora górnictwa węgla kamiennego koksującego w Polsce – świadczenia osłonowe” przyjęta przez Radę Ministrów! - poinformował w mediach społecznościowych Marian Zmarzły, wiceminister energii.