Jastrzębski Węgiel zdobył w Bydgoszczy Puchar Polski
fot: KS Jastrzębski Węgiel/Magdalena Kowolik
Kibice i siatkarze „Jastrzębskiego Węgla” po raz pierwszy w historii świętują w niedzielę zdobycie Pucharu Polski <i>(zdj. archiw.)</i>
fot: KS Jastrzębski Węgiel/Magdalena Kowolik
Spotkanie finałowe stało na wysokim poziomie i dostarczyło widzom zgromadzonym w Bydgoszczy w hali „Łuczniczka” sporo emocji. Wszyscy zastanawiali się, czy jastrzębianie są w stanie rozegrać dwa bardzo dobre mecze, mając w pamięci ich sobotni bój z ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle, w trakcie którego praktycznie nie popełniali prostych błędów.
– Można rozegrać dwa takie mecze i ja wierzę, że tak się stanie. Chłopcy byli bardzo zmobilizowani na ten turniej i to było widoczne w niemal każdej akcji – mówił przed rozpoczęciem finałowego starcia drugi trener Jastrzębskiego Węgla, Leszek Dejewski.
W I secie znakomicie rozgrywał Rafael Redwitz, który często gubił blok Ślązaków. Rzeszowianie prowadzili już 17:13 i wówczas oglądaliśmy koncert gry w wykonaniu jastrzębskiej drużyny. Znakomicie atakował z krótkiej piłki Patryk Czarnowski, przymierzany do reprezentacji Polski, zaś w roli lidera sprawdzał się Paweł Abramow. Ostatni punkt dla jastrzębian zdobył jednak atakiem po skosie Benjamin Hardy.
– Dla mnie kapitalnie grającym zawodnikiem był Abramow. To prawdziwa gwiazda, która świeci pełnym blaskiem – chwalił reprezentanta Rosji ekspert siatkarski, Maciej Jarosz.
Najbardziej emocjonująca była trzecia partia, w której Jastrzębski Węgiel prowadził 11:7, by stracić później 5 punktów z rzędu. Gdy jednak zespół z Jastrzębia przeżywał kryzys, wówczas jego trener, Roberto Santilli brał czas i w języku angielskim mobilizował zawodników. Trzeciego seta, tak jak i pierwszego zakończył mocnym atakiem Australijczyk Hardy, po wcześniejszej, bardzo mocnej zagrywce Abramowa.
– Ten mecz na długo zapadnie mi w pamięci. Na pewno stał na wysokim poziomie, ale nie brakowało także nerwowych zagrań. Zdobycie Pucharu Polski to dla mnie bardzo ważna sprawa i bardzo się cieszę, że pomogłem drużynie – stwierdził po ostatnim gwizdku Abramow.
Czwarta partia miała potwierdzić dominację jastrzębskiego zespołu, który jednak miał trudne momenty. Rzeszowianie prowadzili 8:2, złapali właściwy rytm gry, ale w trudnych chwilach Ślązacy demonstrowali charakter i hart ducha. W końcowych momentach wyszli na 19:17, ale Resovia nie dawała za wygraną. Sprawy w swoje ręce wziął Fin Mikka Oivanen, którego chytre zagrywki kompletnie zaskakiwały Jastrzębski Węgiel. Ostatecznie doszło do piątego seta, czyli tie breaka. Rozpoczął się on od znakomitych serwisów Hardy ‘ego, dzięki któremu jastrzębianie prowadzili 3:0.
Tej przewagi nie zdołali jednak utrzymać, gdyż niezwykle zdeterminowani gracze Asseco Resovii wyszli na 8:7. Szalone emocje mieliśmy w końcówce tie breaka. Po atomowych zagrywkach Abramowa, którego organizatorzy wybrali najlepszym graczem finału, a także najlepszym zawodnikiem całego turnieju, Jastrzębski Węgiel prowadził 13:12, a później 14:13. Ostatni punkt zespół Santillego zdobył blokiem i w jego szeregach wybuchła szalona radość. Zawodnicy, trenerzy i działacze cieszyli się ze zdobycia Pucharu Polski jak małe dzieci. Gratulacji, okrzyków i gestów zwycięstwa było bez liku. Ale siatkarze z Jastrzębia zasłużyli sobie na taki radosny finał.
Jastrzębski Węgiel: Łomacz, Nowik, Czarnowski, Yudin, Abramow, Hardy oraz Rusek (libero), Master, Azenha.
Asseco Resovia: Redwitz, Akhrem, Grzyb, Kosok, Wika, Oivanen oraz Ignaczak (libero), Perłowski, Papke, Mika.
Sędziowali: Andrzej Lemek (Kraków) i Sylwester Strzylak (Łódź). Widzów: 3000.
Indywidualne wyróżnienia
Najlepiej zagrywający: Benjamin Hardy (Jastrzębski Węgiel)
Najlepszy przyjmujący: Krzysztof Ignaczak (Asseco Resovia)
Najlepiej broniący: Paweł Rusek (Jastrzębski Węgiel)
Najlepiej blokujący: Patryk Czarnowski (Jastrzębski Węgiel)
Najlepszy atakujący: Paweł Abramow (Jastrzębski Węgiel)
Najlepszy rozgrywający: Rafael Redwitz (Asseco Resovia)
Najlepszy zawodnik: Paweł Abramow (Jastrzębski Węgiel)