fot: Magdalena Kowolik - KS Jastrzębski Węgiel
Jastrzębianie (w zwycięskim meczu w finale Pucharu Polski) chcą potwierdzić klasę w Bełchatowie
fot: Magdalena Kowolik - KS Jastrzębski Węgiel
Siatkarze Jastrzębskiego Węgla w pierwszym meczu Ligi Mistrzów pokonali belgijski zespół Noliko Maaseik 3:2. Stawką meczów jest awans do turnieju finałowego LM.
Pierwszego seta gospodarze zaczęli fatalnie, od stanu 0:4. Ich trener Lorenzo Bernardi szybko poprosił o czas i na pierwszą przerwę techniczną jego zespół schodził prowadząc 8:7. Potem jednak patrzył z niedowierzaniem na to, co wyprawiali na parkiecie jego zawodnicy, przegrywający akcję za akcją. Belgowie bez trudu wygrali do 17. W drugiej partii jastrzębianie zaprezentowali się lepiej, choć mieli momenty przestojów. Kluczowe było wejście na boisko w końcówce Mitjii Gaspariniego. Po jego atomowych zagrywkach gospodarze zdobyli pięć ostatnich punktów seta z rzędu.
Wyrównanie stanu meczu nie poderwało podopiecznych Lorenzo Bernardiego do jakiegoś zmasowanego ataku. Znów skuteczniejsi byli rywale. Dobrze bronili, także blokiem, popełnili mniej błędów. Pozwoliło im to wypracować "bezpieczną" przewagę, której do końca nie oddali. W czwartym secie trener gospodarzy tasował skład. Początkowo nie pomagało, było 7:11. Jastrzębianie jednak wyrównali a potem wyszli na prowadzenie 16:13, do czego walnie przyczynił się Gasparini. Ożyły nadzieje miejscowych kibiców na tie-breaka, szczególnie przy stanie 22:15. Radość była trochę przedwczesna, bowiem Belgowie długo się bronili, odrabiając straty. Wygrać nie zdołali i konieczny okazał się piąty set. A w nim przy stanie 6:6 zagrywać zaczął Benjamin Hardy. Kiedy skończył - było 14:6 i mecz był rozstrzygnięty.
Rewanż 8 marca w Belgii.