Jarosław Grzesik nowym szefemSolidarności\" w Kompanii Węglowej SA

Grzesik jaroslaw solidarnosc

fot: solidarnosc.kat.pl

Jarosław Grzesik zastąpi Dominika Kolorza na stanowisku przewodniczącego Zakładowej Organizacji Koordynacyjnej NSZZ "Solidarność" Kompanii Węglowej SA

fot: solidarnosc.kat.pl

Jarosław Grzesik został nowym przewodniczącym NSZZ "Solidarność" w Kompanii Węglowej - poinformował portal śląsko-dąbrowskiego regionu "Solidarności".

 

Grzesik był jednym kandydatem. Poparło go 37 z 47 delegatów. Dominik Kolorz, dotychczasowy szef Zakładowej Organizacji Koordynacyjnej NSZZ "Solidarność" w Kompanii Węglowej w tych wyborach nie startował.

 

Jarosław Grzesik, oprócz nowej funkcji szefa związku w KW, jest też jest przewodniczącym "Solidarności" w kopalni "Bobrek-Centrum", a także wiceprzewodniczącym Sekcji Krajowej Górnictwa Węgla Kamiennego NSZZ "Solidarność".

 

Nowy przewodniczący największej zakładowej struktury Solidarności w kraju ma 46 lat. Pracę w górnictwie rozpoczął w 1983 roku w bytomskiej kopalni "Bobrek". Do "Solidarności" wstąpił po reaktywacji związku na przełomie lat 80. i 90.

Prywatnie jest miłośnikiem rocka i bluesa oraz motocykli Harleya-Davidsona. Kocha góry. Latem po nich wędruje, zimą jeździ na nartach.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Masz pamiątki związane z Hutą Pokój? Mogą trafić na wystawę w Wielkim Piecu

W sobotę, 14 listopada, odbędzie się zbiórka pamiątek związanych z Hutą Pokój w Rudzie Śląskiej.

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.