Japońska miłość górnika z Jankowic

fot: ARC

Polsko-japoński portret ślubny

fot: ARC

Gdyby jeszcze 10 lat temu ktoś powiedział Oskarowi Wardeckiemu, że jego druga połówka będzie pochodzić z dalekiej Japonii, ten puknąłby się w czoło. Ale miłość nie zna granic. Jego żoną została Maki Teruya - urocza dama z Kraju Kwitnącej Wiśni.

Poznali się w Irlandii, gdzie przez pewien czas pracowali.

- To był przypadek. Poznaliśmy się u fryzjera. To znaczy, jak postanowiłem pójść do fryzjera, i tak się szczęśliwie złożyło, że trafiłem na moją przyszłą żonę, która strzygła w tym salonie, no i... - ucina Wardecki, technik górnictwa podziemnego, pracownik kopalni Jankowice.

Co było dalej, nietrudno sobie wyobrazić. Oboje przypadli sobie do gustu od pierwszego wejrzenia.

Ślub na plaży
Maki uwielbia podróże. Do Europy przyjechała na dłużej w celach turystycznych. Towarzyszyła jej koleżanka. Pracowały w swoich zawodach i zwiedzały Stary Kontynent. Oskar Wardecki również jest rozmiłowany w podróżach. Wspólna pasja dopełniła ich związek. Po czterech latach znajomości, w 2012 r., postanowili wziąć ślub. Zapadła decyzja, że stanie się to w Itoman - rodzinnym miasteczku Maki, leżącym na Okinawie. Uroczystość odbyła się na plaży, nad brzegiem Morza Wschodniochińskiego. Ach, co to był za ślub! Wytworni goście, na stołach owoce morza, słodkości i wyborne alkohole.

- Z mojej strony na weselu gościli ojciec, brat, kuzyn i kolega. Co ciekawe, samo przyjęcie długo nie trwało, zaledwie pięć godzin, po czym weselnicy udali się na miasto i kontynuowali zabawę tam, gdzie kto chciał. Takie są tam zwyczaje - wspomina Oskar.

Inny świat
Japonia zrobiła na górniku z Jankowic ogromne wrażenie. Jak sam powiada, ujrzał na własne oczy zupełnie inny świat.

- Inni ludzie, inna kultura, obce zwyczaje, modele samochodów, których nigdy wcześniej nie oglądałem na oczy. Teściowie skromni, gościnni i niezwykle sympatyczni. Dobrze, że od dziecka uczyłem się pilnie angielskiego, bo inaczej nie byłoby rozmowy - śmieje się Oskar Wardecki.

- Co wiedzieli o Polsce? Że graniczy z Niemcami i jest położona nad Morzem Bałtyckim. Wybierają się do Rybnika w odwiedziny. Nie ustalili jeszcze, w jakim składzie przylecą, ale wiadomo, że to będzie krótka wizyta. Szwagier już zwrócił mi uwagę na fakt, że mają tam krótkie urlopy. Tydzień i na tym koniec. Uważają, że praca jest najważniejsza - opowiada Oskar.

Maki bardzo polubiła Polskę. Od rana chodzi po sklepach i robi zakupy, a potem pichci pyszne krewetki i zajmuje się wychowywaniem dwuletniego synka o imieniu Diego. Malec urodził się w Japonii, ma dwa obywatelstwa: polskie i japońskie. Małżonkowie starają się godzić tradycje polskie i japońskie.

- Dla przykładu w domu u moich teściów do posiłku siada się na podłodze. Trudno jest mi zaakceptować ten zwyczaj. Na szczęście w salonie mają kanapę, z której chętnie korzystam. Maki chyba lepiej przychodzi adaptacja do naszej kultury. Zwłaszcza podobają się jej święta, a najbardziej Boże Narodzenie, choć za karpiem raczej nie przepada. Zarówno jej rodzina, jak i moja cenią sobie życie rodzinne i to jest najważniejsze - przyznaje górnik z Jankowic.

Zepsute ogórki
Maki robi wrażenie spokojnej kobiety, sprawującej pieczę nad rodzinnym ogniskiem. Bywają jednak dni, gdy się złości, a wówczas...
- Krzyczy na mnie po japońsku. Nic z tego nie rozumiem, ale może to i lepiej - wtrąca Oskar.

Na szczęście w ojczyźnie swego małżonka nie czuje się obco.

- Polska jest piękna. Podobały mi się zwłaszcza gorące źródła w Bukowinie Tatrzańskiej i Biały Dunajec. Poza tym macie tu przepyszne kiszone ogórki. Kiedy po raz pierwszy miałam okazję kosztować, jak smakują, sądziłam, że są przeterminowane. Szkoda tylko, że Polacy jedzą tak mało warzyw i ryb. U nas to podstawa żywienia - wyjaśnia.

Za kierownicę woli nie siadać w obawie przed piratami drogowymi. Stara się też zrozumieć polską scenę polityczną, ale nie przychodzi jej to łatwo. Standardów życia w Polsce i Japonii z czystej grzeczności nie porównuje.

- Cieszę się, że Maki postanowiła zamieszkać na Śląsku zamiast na rodzinnej Okinawie. Coraz częściej chodzą mi po głowie myśli, że jak się w Polsce pogorszy, to trzeba będzie jednak wyjechać do Japonii. Być może szwagier poszuka mi jakiegoś legalnego zatrudnienia. Ale to jest na razie tylko plan awaryjny - wybiega myślami w przyszłość Oskar.

Nie on jeden w jankowickiej kopalni wziął sobie za żonę Azjatkę. W ub.r. uczynił to również innym górnik. Jemu trafiła się Chinka. Na ślubnym kobiercu stanął w górniczym mundurze.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Uwaga, Zabytkowa Kopalnia Węgla Jawiszowice czeka na turystów!

Fundacja Pobliskie Miejsca Pamięci Auschwitz-Birkenau w Brzeszczach, która ma pod opieką Zabytkową Kopalnię Węgla Jawiszowice, w lipcu udostępniła ją do zwiedzania także turystom indywidualnym. Pierwsze wycieczki już się odbyły, można się zapisywać na sierpniowe terminy.

Bielszowice bez kopalni. Korski: Łatwo nie będzie

Kopalnia Bielszowice po przeszło sześciu pokoleniach zakończyła wydobycie. Celowo piszę o pokoleniach, bo każda kopalnia to ludzie. Często wiele pokoleń w wielu rodzinach. Byli też tacy, dla których Bielszowice były tylko epizodem w życiu. A dla dzielnicy Rudy Śląskiej, czyli Bielszowic, zakończyła się pewna epoka. 

Moc Dętych 2026 - dali czadu i w Sztolni Luiza zrobiło się jeszcze goręcej

36 stopni w cieniu? Dla górniczych orkiestr dętych to żadna przeszkoda! Miniony weekend w Strefie Carnall Sztolni Królowa Luiza był jeszcze gorętszy niż pogoda za oknem. Śląsk udowodnił, że ma potężną, muzyczną Moc Dętych 2026 - Współczesne brzmienie Orkiestr Górniczych.

Trwają przygotowania do premiery spektaklu „Huta”

Trwają przygotowania do premiery spektaklu „Huta” (tytuł roboczy). Teatr Zagłębia i Pałac Kultury Zagłębia rozpoczynają wspólną pracę nad koprodukcją z okazji 110-lecia Dąbrowy Górniczej.