Jan Popczyk: Uwolnienie cen prądu w najgorszym momencie

O uwolnieniu cen energii elektrycznej z Janem Popczykiem, profesorem Politechniki Śląskiej rozmawia środowa \"Rzeczpospolita\".

Rz: Czy uwolnienie cen energii, które prezes Urzędu Regulacji zapowiada od przyszłego roku, jest konieczne?

Jan Popczyk: Uwolnienie cen ma sens, jeśli służy poprawie konkurencji na rynku. Obawiam się, że u nas jednak tej konkurencji nie pobudzi i nie rozwinie. Decyzja zapada bowiem w sytuacji, gdy już na rynku dokonano konsolidacji i powstały cztery duże grupy energetyczne. Zatem najpierw utworzyliśmy w praktyce firmy o charakterze monopoli regionalnych, a teraz dajemy im wielki prezent – możliwość działania bez regulacji, bo prawo odbiorców do swobodnego wyboru firmy, od której mogą kupić energię, jest tylko na papierze. Decydujemy się więc na uwolnienie cen w najgorszym momencie.

Czy to oznacza, że odbiorcy będą narażeni na windowanie cen i dyktat sprzedawców energii?

To realna groźba – jeśli nie będzie rzeczywistej konkurencji na rynku i do gry nie wejdą niezależni wytwórcy energii. Aby tak się stało, potrzebny jest cały pakiet rozwiązań, dzięki któremu zapewnimy inwestorom niezależnym takie same warunki działania jak firmom skonsolidowanym.

O ile może zdrożeć energia po uwolnieniu cen w przyszłym roku? Niektórzy przewidują, że nawet o 30 proc.

To trudno przewidzieć, bo nie ma rynku. Wiele zależy od taktyki, jaką przyjmą firmy energetyczne. Możliwe, że na początku 2009 r. podniosą ceny tylko o 10 proc., by nie narażać się na oburzenie społeczne, w kolejnym kwartale o kilkanaście procent. A jeśli te podwyżki przejdą bez echa, to będą tak postępować z kwartału na kwartał. Zatem na koniec 2009 r. będziemy mieć ceny nawet o połowę wyższe niż na początku. Oczywiście firmy nie zaniedbają tego, by wmówić społeczeństwu, iż podwyżki są nieuniknione.

Ale elektrownie wymagają inwestycji, wzrasta cena węgla, obowiązki związane z produkcją energii zielonej, a za pięć lat dojdą koszty zakupu pozwoleń na emisję dwutlenku węgla.

To prawda, lecz obawiam się, że przy braku konkurencji, którą systemowo eliminujemy, nikt nie będzie w stanie skontrolować kosztów w dużych skonsolidowanych grupach mających zarówno elektrownie, czyli wytwórców, spółki obrotu, czyli sprzedawców energii, jak i operatorów sieciowych. Jest to sytuacja, w której grupy przerzucą ryzyko swoich wydatków inwestycyjnych na odbiorców. Tymczasem ktoś powinien wymagać od wielkich grup, jeśli mają one pozycję monopolistyczną, aby uzasadniły takie a nie inne koszty i udowodniły, że nowy blok, na który wydaje się nawet kilka mld zł, będzie wygrywał konkurencję na unijnym rynku w warunkach pełnej odpłatności za uprawnienia do emisji CO2 i wzrostu nakładów na towarzyszące inwestycje sieciowe. A teraz nawet jedyny właściciel grup, czyli Skarb Państwa, nie zna ich strategii i nie jest w stanie ocenić, jak wykonanie tych strategii wpłynie na ceny energii w kraju.

Czy to znaczy, że przeciętnym odbiorcom nie pozostaje nic innego jak tylko oszczędzanie energii, a najbiedniejszym rodzinom – pomoc społeczna?

Pomoc dla tzw. odbiorców wrażliwych przewidują unijne przepisy, zatem trzeba będzie ją zorganizować. Ale problem jest w racjonalności, czyli w skali pomocy i w sile podmiotów, które mają pomagać biednym odbiorcom. Uwolnienie się rządu od kłopotu i obarczenie nim gmin jest teraz, po konsolidacji, chowaniem głowy w piasek albo projektowaniem nowego segmentu biznesu polityczno-korporacyjnego (wyborczego). Trzeba bowiem pamiętać, że przy grożącej nam skali podwyżek i ciągle wysokim udziale biednej ludności w całym społeczeństwie, segment pomocy powinien być obiektywnie duży. Jego finansowanie przez gminy sprowadzi oczywiście rzeczywistą pomoc do wymiaru propagandowego.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Górnicza spółka inwestuje w obronność

Bumech reorganizuje działalność związaną z sektorem obronnym i przenosi ją do spółki giełdowej. Capital Partners ma stać się docelowym centrum aktywności obronnych Grupy Bumech. To właśnie tam będą rozwijane projekty związane z produkcją i obrotem sprzętem oraz technologiami o przeznaczeniu wojskowym, w ramach wyodrębnionej struktury biznesowej.

Nadzorowi górniczemu przybywa zadań

Budownictwo tunelowe, kwestie metanowe i cyberbezpieczeństwo – te trzy tematy zdominowały tegoroczną, XXVI konferencję „Problemy bezpieczeństwa i ochrony zdrowia w polskim górnictwie”. Debatowano ponadto o nowym podejściu do zagadnień bezpieczeństwa i higieny pracy oraz o procesie wdrażania unijnego rozporządzenia metanowego.

W Polsce powstaje nowa kopalnia węgla. Nie na Górnym Śląsku i Lubelszczyźnie. Znamy szczegóły

Czy w Polsce budowana jest kopalnia węgla kamiennego? Z najnowszego Sprawozdania z działalności urzędów górniczych w 2025 r., opracowanego przez Wyższy Urząd Górniczy, wynika czarno na białym, że tak. Gdzie zatem powstanie? W Rybniku? A może w Lublinie? Właśnie, że nie. Budują ją w Ścinawce Średniej, w gminie Radków na Dolnym Śląsku.

GDDKiA ma wykonawcę przebudowy kolejnego odcinka starej gierkówki

Realizację inwestycji na kolejnym odcinku Koziegłowy i Markowice zaplanowano na 18 miesięcy. Jeżeli do 8 czerwca nie wpłyną odwołania, umowa ma zostać podpisana na przełomie II i III kw. br.