Jan Karasewicz: Starocie to jego specjalność

Karasewicz jan KAJ

fot: Kajetan Berezowski

fot: Kajetan Berezowski

Czasami zastanawiam się, po co ludzie zbierają stare przedmioty.

Jan Karasewicz z Rudy Śląskiej udzielił mi chyba najbardziej przekonującej odpowiedzi.

– Ponieważ są piękne i mówią nam o tym, jak żyło się kiedyś. To szczególny sposób obcowania z przeszłością, ze światem naszych dziadków i babć.

Jan nie wyobraża sobie życia bez staroci. Wyrósł w ich otoczeniu. Samowary, figurki, zdobione krucyfiksy, obrazy, militaria, zegary z kukułką i bez, to cały jego świat.

– Ojciec pochodził z Grodna. W domu zawsze było sporo rozmaitych, dziwnych rzeczy. Na mnie, jako na dzieciaku, zawsze duże wrażenie robiły właśnie samowary. Wielkie, zdobione, często z wygrawerowanymi napisami. Istne cacka. Tata potrafił parzyć w nich herbatę. Z namaszczeniem przygotowywał poczęstunek. Ja jeszcze się nie odważyłem – przyznaje.

Samowary to specjalność kolekcjonera z Rudy Śląskiej. Sporo o nich wie.

– Wykonywane są z różnych materiałów: mosiądzu, miedzi, brązu, stali, często były srebrzone lub niklowane. Pierwsze samowary pojawiły się w Rosji w połowie XVIII wieku. Z początku były dość prymitywne, bez ozdób i wykończenia. Z biegiem czasu formy i kształty stawały się coraz bardziej wymyślne. Praktycznie są produkowane do dziś, tyle, że w wersji elektrycznej. Miniaturki również cieszą się ogromną popularnością w kręgu kolekcjonerów – zaznacza Karasewicz.

Pośród dziesiątek najrozmaitszych przedmiotów, które zgromadził w swej kolekcji, jest m.in. stuletnia waga wraz z kompletem odważników, moździerz oraz kilka zabytkowych zegarów.

– Za wagę dałem stówkę. Może dla pierwszego lepszego nie ma ona w ogóle wartości, ale dla mnie przeciwnie. Ma ducha tamtych czasów. Pięknie wykończona i na dodatek niezwykle precyzyjna. A ta z kolei, to miniaturka. Nie ma lewej szali. Ileż ja się takiej naszukałem po bazarach. Niestety, na próżno. Wreszcie zegary, małe, duże, do wyboru. Większość na chodzie. Największy, ponad stuletni, wydawał z siebie donośny dźwięk dzwonu, więc dla własnego i sąsiadów komfortu musiałem zatrzymać jego wskazówki – wyjawia.

W kolekcji rudzkiego górnika nie brakuje również porcelanowych figurek. Przeważająca większość to postacie aniołów. Misternie zdobione, należą do najdroższych w kolekcji.

– Obecnie porcelana jest znów w cenie. Przed trzema laty kupowałem je po sto, sto pięćdzisiąt złotych, teraz mogę dostać nawet dwa razy tyle. Ale dla mnie są bezcenne – podkreśla kolekcjoner.

W każdą pierwszą sobotę miesiąca Jan Karasewicz wybiera się na targ staroci do Bytomia. Spotyka tu ludzi o podobnych zainteresowaniach. Zdarza się, że wspólnie próbują dociec, do czego służył zdobyty eksponat. Czasem coś kupi lub wymieni na inną rzecz. Zanim dobije targu, dokładnie się jej przygląda.

– Militaria, zwłaszcza biała broń i odznaczenia bywają fałszowane – ostrzega. Pojawiły się nawet podróbki „made ich China”. Porcelany i srebra nie da się tak łatwo podrobić. Oko doświadczonego kolekcjonera widzi wszystko – tłumaczy.

Z ostatniego targu staroci przywiózł kolejną miniaturkę samowaru. Będzie dylemat, gdzie ją ustawić. Na półkach meblościanki praktycznie brakło już miejsca.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Emigranci za chlebem. Niezwykłe losy polskich górników we francuskich kopalniach

Trudno dzisiaj oszacować, ilu Ślązaków i Zagłębiaków wyjechało przed drugą wojną światową do pracy we Francji. Ich ciekawe historie warte są zachowania.

Letnie święto na Nikiszu. Odpust u Babci Anny

Tegoroczny Jarmark u Babci Anny odbędzie się w niedzielę, 26 lipca. Jak zwykle będzie towarzyszył odpustowi w parafii św. Anny w katowickim Nikiszowcu.

W głębi ziemi i serc – wspomnienie św. Kingi. Górnicy solni uczcili swoją patronkę

24 lipca, w dniu liturgicznego wspomnienia św. Kingi – patronki górników solnych – w niezwykłej scenerii Kaplicy św. Kingi, położonej 101 metrów pod ziemią, odprawiona została uroczysta Msza Święta. Jak co roku podziemna świątynia zgromadziła tych, którzy od pokoleń powierzają swojej Patronce trud codziennej pracy, bezpieczeństwo kopalni oraz pomyślność całej wielickiej społeczności.

Carbotech w Łaźni Moszczenica. Elektroniczne brzmienia w industrialnej przestrzeni

Jastrzębie-Zdrój zyska nowe wydarzenie na kulturalnej mapie miasta. W sobotę, 1 sierpnia 2026 r., w Łaźni Moszczenica odbędzie się pierwsza edycja Carbotech — imprezy łączącej surową, pokopalnianą przestrzeń z muzyką elektroniczną.