Jak zapewnić bezpieczeństwo związane z produkcją energii w czasie działań wojennych?

fot: Jacek Madeja/ARC

Strefa wykluczenia i bezwarunkowego wysiedlenia wokół elektrowni w Czarnobylu

fot: Jacek Madeja/ARC

Wojna w Ukrainie skłoniła nas do myślenia o energetyce w nieszablonowy sposób. Nie tylko o pracy elektrowni w czasie działań wojennych, ale także o ich możliwym wykorzystaniu jako potencjalnej broni. Czy elektrownie mogą być bronią masowego rażenia?

Zaraz po rosyjskiej agresji na Ukrainę rozpoczęła się debata o bezpieczeństwie energetycznym. Jednak tym razem oprócz samej kwestii importu surowców energetycznych oraz rezygnacji z paliw kopalnych pojawił się również dylemat zapewnienia bezpieczeństwa w czasie działań wojennych. Jak wiadomo, w przypadku wojny totalnej, jaką prowadzi Rosja, zniszczenie źródeł energii i odcięcie szpitali, domów i całej infrastruktury od dostaw prądu może być jednym z kluczowych działań. Próbką dyskusji na ten temat były słowa Marcina Korolca, dyrektora Instytutu Zielonej Gospodarki, ministra środowiska w latach 2011-2013.

Energetyka rozproszona
– Wystarczyłaby jedna bomba celnie zrzucona na elektrownię w Bełchatowie, aby wyłączyć prąd w połowie kraju. Czy zatem postawienie na masowy rozwój energii wiatrowej i słonecznej nie jest najlepszym gwarantem polskiego bezpieczeństwa energetycznego? Biorąc pod uwagę rozwój energetyki wiatrowej w Danii czy Holandii, zbombardowanie rozproszonych źródeł energii jest w praktyce niemożliwe – argumentował Korolec (cytat za onet.pl).

Jednak biorąc pod uwagę pozbawione jakichkolwiek znamion humanitaryzmu działania wojsk rosyjskich, szybko okazało się, że oprócz samej kwestii niszczenia kluczowej infrastruktury, w tym odcięcia Ukrainy i Ukraińców od dostaw prądu, coraz bardziej zasadne stało się pytanie – czy elektrownia może stać się bronią i to bronią masowego rażenia? Cały świat z przerażeniem śledził i wciąż śledzi informacje dotyczące tego, co dzieje się wokół elektrowni jądrowych w Ukrainie (zarówno tej nieczynnej w Czarnobylu, jak i Zaporoskiej Elektrowni Atomowej, na razie pierwszej czynnej, do której dotarli Rosjanie).

Konsekwencje awarii w elektrowni jądrowej wciąż rozpalają wyobraźnię i budzą niepokój. Mimo tego, że eksperci uspokajają i wskazują, że zagrożenie uwolnieniem promieniotwórczości w takim stopniu, jak miało to miejsce chociażby w 1986 r. w Czarnobylu, jest niemożliwe. Zaraz po ostrzelaniu przez wojska rosyjskie zaporoskiej elektrowni Łukasz Młynarkiewicz, prezes Państwowej Agencji Atomistyki, zaznaczył, że podczas ataku „nie doszło do uszkodzenia systemów ważnych dla bezpieczeństwa jądrowego”. Uspokajał, że nie odnotowano żadnego wzrostu poziomu promieniowania i podkreślił, że elektrownia w Zaporożu ma zwielokrotnione systemy bezpieczeństwa, które zabezpieczają reaktory.

Na łamach „Górniczej” dr inż. Tomasz Bury z Katedry Techniki Cieplnej Politechniki Śląskiej w Gliwicach argumentował, że w reaktorach jądrowych z przyczyn czysto fizycznych nie jest możliwy wybuch jądrowy.

Historia ku przestrodze
– Każda działalność człowieka rodzi pewne zagrożenia i tak samo jest z energetyką jądrową. To, co możemy zrobić, to zdawać sobie sprawę, że takie zagrożenia istnieją i zrobić wszystko, żeby nie doszło do żadnych awarii, a zwłaszcza tych najgroźniejszych związanych z uszkodzeniem rdzenia i emisją promieniowania do otoczenia. Natomiast nie można tego demonizować i porównywać reaktora jądrowego do bomby jądrowej – zaznaczył naukowiec.

Możliwe zagrożenie ze strony energetyki jądrowej w Ukrainie przywołało również inne wydarzenie historyczne, kiedy dosłownie jako broń wykorzystana została elektrownia wodna. Co ciekawe, głównym aktorem tych wydarzeń był Józef Stalin i Armia Czerwona (co brzmi tym bardziej złowrogo, biorąc pod uwagę spuściznę, do której odwołuje się Putin i jego armia), a teatrem tych działań była Ukraina. Chodzi o Dnieprzańską Elektrownię Wodną, która znajduje się zresztą zaledwie kilkadziesiąt kilometrów w prostej linii od Zaporoskiej Elektrowni Atomowej.

Ogromna elektrownia na Dnieprze (wtedy Dnieproges – od Dnieprowskaja Gławnaja Elektriczeskaja Stancja) została wybudowana w latach 1927-1932. Zapora ma wysokość 60 m i długość 760 m, a sama elektrownia miała początkowo moc 560 MW. W 1941 r., kiedy radziecka obrona w Zaporożu się załamała, tama na rozkaz Stalina została wysadzona. Ładunki podłożone przez oddziały NKWD spowodowały wyrwę o długości 165 m. Wysoka na prawie 30 m fala wody miała zatrzymać wojska niemieckie, ale według danych części historyków w katastrofie hydrologicznej zginęło również 30-120 tys. mieszkańców Zaporoża oraz nadbrzeżnych wiosek. Początkowo radziecka propaganda twierdziła, że tamę zniszczyli Niemcy.

Wysadzanie tam lub wałów rzecznych to niestety dość powszechny sposób prowadzenia działań wojennych. Najwięcej ofiar w historii (ok. 400 tys.) pochłonęło wysadzenie wałów rzeki Huang-ho w Szen-Czou w Chinach. Dokonano tego w 1938 r. na rozkaz Czang Kaj-szeka.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Minister Grzegorz Wrona o JSW: Dyskusja z 83 związkami zawodowymi zaczyna być problemem

Wiceminister aktywów państwowych Grzegorz Wrona brał udział w posiedzeniu sejmowej komisji ds. energii, klimatu i aktywów państwowych, która była poświęcona aktualnej sytuacji Grupy Kapitałowej JSW. - Pozwalam sobie na takie pierwsze w życiu moje wystąpienie polityczne, ponieważ bardziej jestem znany z tego, że zajmuję się gospodarką, a nie polityką. Chcę powiedzieć jedno. Zanim posłowie będą nas krytykować, chciałbym również słyszeć w tej krytyce rozwiązania i pomoc - mówił podczas posiedzenia komisji.

Zabrze z dofinansowaniem 7,2 mln zł. Przebudowa ważnego skrzyżowania coraz bliżej

Miasto Zabrze otrzymało 7,2 mln zł z rezerwy subwencji Ministerstwa Infrastruktury na 2026 rok na rozbudowę układu drogowego w rejonie skrzyżowania ul. Tarnopolskiej i Składowej. To kluczowy krok w kierunku rozpoczęcia jednej z najbardziej oczekiwanych inwestycji w północnej części miasta, która ma znacząco poprawić bezpieczeństwo i płynność ruchu.

Więcej kobiet w zarządach. Ustawa weszła w życie

Regulacje dotyczące równowagi płci we władzach Spółek Skarbu Państwa trafiły do polskiego prawa. 

Katowice planują budowę nowego węzła przesiadkowego w Podlesiu

Katowice rozpoczynają przygotowania do realizacji kolejnego elementu Katowickiego Systemu Zintegrowanych Węzłów Przesiadkowych. Tym razem planowana inwestycja dotyczy węzła „Podlesie”, który ma ułatwić mieszkańcom południowych dzielnic miasta codzienne podróże i zachęcić do częstszego korzystania z transportu publicznego.