Jak odnieść sukces na aukcji dla odnawialnych źródeł energii?

fot: Maciej Dorosiński

- Rynek mocy to bardzo trudna politycznie decyzja. Wymaga ona dużej odwagi, bo jej horyzont wykracza daleko poza czas kadencji - stwierdził prezes URE Maciej Bando

fot: Maciej Dorosiński

Warunkiem sukcesu aukcji dla odnawialnych źródeł energii jest właściwe podzielenie technologii OZE na koszyki, trafne oszacowanie wolumenu energii i wartości sprzedaży - ocenia Urząd Regulacji Energetyki. Według URE, parametry te nie są optymalnie dobierane.

Na czwartkowym posiedzeniu Parlamentarnych Zespołów: Energii Odnawialnej i ds. "pakietu zimowego" Urząd przedstawił swoją ocenę funkcjonowania systemu aukcyjnego dla odnawialnych źródeł energii. Aukcje dla OZE odbyły się w latach: 2016, 2017 i 2018. W aukcyjnym systemie wsparcia dla OZE technologie - wiatraki, fotowoltaika, biogazownie, spalanie biomasy, hydroelektrownie itp. są grupowane w koszyki, oddzielne dla źródeł istniejących i planowanych, a czasami osobne dla małych i dużych instalacji. Dla każdego koszyka minister energii ustala w rozporządzeniu wolumen energii i jego wartość. Z wartości wynika maksymalna cena, którą w trakcie aukcji oferenci przebijają w dół. Wygrywają najniższe oferty, mieszczące się w oferowanym wolumenie. Zwycięzcy dostają 15-letnią gwarancję sprzedaży po zaoferowanej cenie.

Według URE, koszyki dla poszczególnych technologii nie są prawidłowo adresowane, są takie, gdzie od razu wiadomo było, że nie pojawią się żadne oferty, a zarezerwowano dla nich znaczące wolumeny energii oraz kwoty sprzedaży. Dodatkowo, system nie jest atrakcyjny dla istniejących źródeł; w latach 2016-2017 sprzedano tylko jedną trzecią energii za 28 proc. zarezerwowanych środków. Tymczasem dla nowych instalacji wskaźniki te wynosiły odpowiednio 99 proc. i 79 proc. Jak mówiła dyrektor Departamentu Źródeł Odnawialnych w URE Katarzyna Szwed-Lipińska, system stał się "niewykorzystaną szansą" na stworzenie w przyszłości miksu energetycznego optymalnego kosztowo dla odbiorcy końcowego.

Prezes URE Maciej Bando podkreślał, że Urząd przeprowadza aukcje tak, jak przewiduje polityka rządu i to rząd - tak, a nie inaczej - skonstruował koszyki. Jak mówił, wyglądało to jakby "wypisano z książki jakieś technologie, jakieś wolumeny energii i ceny. Bez łączności z zainteresowanymi, bez rozeznania, ile i czego jest na rynku".

Odnosząc się do wyników pomyślnie rozstrzygniętych aukcji Bando podkreślił, że startowały w nich profesjonalne przedsiębiorstwa, a "ceny zaoferowane, i to te z niższego przedziału, na podstawie znajomości oferentów świadczą o tym, że nie są to ceny przypadkowe".

W ocenie prezesa URE, niecałe 200 zł za MWh, średnia cena z aukcji dla lądowych wiatraków "nie jest przypadkowa". Jak mówił Bando, jeżeli wziąć pod uwagę czas pracy wiatraków plus koszty wynikające z tego, że wiatraki nie zawsze dostarczają energię, to cena energii z OZE zbliża się do cen z energetyki konwencjonalnej.

- Jeszcze jej nie osiąga, ale za dwa lata osiągnie. To jest moment przełomowy. Jesteśmy w stanie powiedzieć, że będzie to za dwa lata. To powinno przyświecać tym, którzy kształtują prawo - mówił Bando.

Dyrektor Szwed-Lipińska podkreślała, że część aukcji z 2018 r. nie została skutecznie rozstrzygnięta ze względu na brak ofert, przy czym wiadomo było, że odpowiednich instalacji w ogóle nie ma. Z kolei inne źródła "wolały wykorzystać" istniejący system taryf gwarantowanych zamiast ryzykować start w aukcji - wskazywała dyrektor. Podkreśliła, że np. energia warta 2 mld zł znalazła się w koszyku, co do którego wiadomo było, że nikogo nie dotyczy.

W ocenie URE ostra konkurencja panowała za to w koszykach dla nowych wiatraków i instalacji PV o mocy powyżej 1 MW. Sprzedano w nich 93 proc. oferowanej energii za 52 proc. zakładanej wartości.

- Sprzedaliśmy niemal wszystko za bardzo nieduże pieniądze. Widać, że rynek na tę aukcję czekał z dużym zainteresowaniem - zaznaczyła Katarzyna Szwed-Lipińska.

Interesująca była też aukcja dla małych wiatraków i źródeł PV, gdzie sprzedano 51 proc. energii za 46 proc. zakładanej wartości.

Według URE, małe elektrownie wodne i małe biogazownie nie interesowały się aukcjami, ponieważ z systemem aukcyjnym skutecznie konkurował wprowadzony równolegle system taryf gwarantowanych. Instalacje te albo wolały w nim zostać, albo - jak w przypadku biogazowni - oferowały bardzo wysokie ceny.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

PKP Cargo w pierwszym kwartale zmniejszyło stratę netto do 45,8 mln zł

Grupa Kapitałowa PKP Cargo zakończyła pierwszy kwartał 2026 roku ze stratą netto na poziomie 45,8 mln zł, wobec 48,6 mln zł straty rok wcześniej - poinformowała spółka w piątkowym raporcie giełdowym.

Książka na weekend: „Odległe życie”. Australijska saga rodzinna – od hodowli owiec po roboty górnicze

Lata 50. i 60. ubiegłego wieku w Australii to czas poszukiwań pod ziemią surowców, dzięki którym mógł wzbogacić się kraj. Ale to jednocześnie konflikt z farmerami, hodowcami bydła i owiec, brutalne wejście w ich świat ukształtowany od pokoleń. Książka „Odległe życie” to świetna saga rodzinna pokazująca, jak walczyć o przetrwanie i podnieść się po tragicznych doświadczeniach.

Korski: Historia gumowego buta i sen o polskim węglu

Ponad pół wieku temu, u progu mojej zawodowej kariery zdarzył mi się mały dramat – pękła podeszwa mojego gumowego buta. Czytelnik roześmieje się, ale wtedy pobranie nowych butów było poważnym problemem.

Zaleze

Spacer po dzielnicy Załęże. Działała tu kopalnia Kleofas i huta Baildon

Gdyby nie huta Baildon i kopalnia Kleofas, katowickie Załęże w żaden sposób nie mogłoby się pochwalić przemysłowym charakterem. Polecamy spacer po tej dzielnicy. Tutaj naprawdę jest co zobaczyć.