Jastrzębska Spółka Węglowa S.A.

30.97 PLN (-2.61%)

KGHM Polska Miedź S.A.

288.20 PLN (-1.97%)

ORLEN S.A.

130.50 PLN (+1.24%)

PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.

9.33 PLN (-1.67%)

TAURON Polska Energia S.A.

9.16 PLN (-2.68%)

Enea S.A.

21.00 PLN (-0.28%)

Lubelski Węgiel Bogdanka S.A.

24.30 PLN (+0.62%)

Złoto

5 113.91 USD (-0.86%)

Srebro

85.14 USD (-0.28%)

Ropa naftowa

99.23 USD (+2.43%)

Gaz ziemny

3.21 USD (-1.05%)

Miedź

5.85 USD (-0.56%)

Węgiel kamienny

125.95 USD (0.00%)

Jastrzębska Spółka Węglowa S.A.

30.97 PLN (-2.61%)

KGHM Polska Miedź S.A.

288.20 PLN (-1.97%)

ORLEN S.A.

130.50 PLN (+1.24%)

PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.

9.33 PLN (-1.67%)

TAURON Polska Energia S.A.

9.16 PLN (-2.68%)

Enea S.A.

21.00 PLN (-0.28%)

Lubelski Węgiel Bogdanka S.A.

24.30 PLN (+0.62%)

Złoto

5 113.91 USD (-0.86%)

Srebro

85.14 USD (-0.28%)

Ropa naftowa

99.23 USD (+2.43%)

Gaz ziemny

3.21 USD (-1.05%)

Miedź

5.85 USD (-0.56%)

Węgiel kamienny

125.95 USD (0.00%)

Jak odchodzono od węgla w Wielkiej Brytanii i Niemczech

fot: Kajetan Berezowski

Ostatnim zakładem, który został zamknięty w 2018 r., była kopalnia Prosper-Haniel w Bottrop

fot: Kajetan Berezowski

Kiedy mówi się o zamykaniu kopalń węgla, od razu przywoływane są dwa modele – brytyjski i niemiecki. Pierwszy miał burzliwy i tragiczny charakter, drugi był rozłożony na lata i przebiegał ewolucyjnie.

Wielka Brytania i Niemcy są oczywiście jednymi z wielu krajów, które w ostatnich dziesięcioleciach musiały się zmierzyć z wygaszeniem górnictwa węgla kamiennego i zamykaniem kopalń. Właściwie w żadnym z europejskich regionów opartych na monokulturze górniczej ten proces nie odbył się bezboleśnie – zwykle nie udało się uniknąć stworzenia obszarów biedy i wykluczenia społecznego. Z takimi problemami, w mniejszym lub większym stopniu, muszą się do dziś borykać zarówno Brytyjczycy, jak i Niemcy. Przykład tych dwóch krajów jest podawany dlatego, że to modele przeciwstawne – w Wielkiej Brytanii likwidacja górnictwa miała dość burzliwy charakter, podczas gdy w Niemczech była oparta na konsensusie społecznym i szerokim porozumieniu. 

Inne górnictwo
Kłopoty branży węglowej w Europie Zachodniej rozpoczęły się w drugiej połowie minionego stulecia. Nie inaczej było w Wielkiej Brytanii. Po zakończeniu II wojny światowej można było mówić o węglowej hossie spowodowanej zwiększonym zapotrzebowaniem na paliwo. Dlatego rząd brytyjski zdecydował się na znacjonalizowanie znacznej części kopalń i zwiększał produkcję – na początku lat 50. wydobycie sięgnęło 210-220 mln t rocznie, pracowało ponad 900 kopalń, które zatrudniały łącznie ok. 700 tys. osób. Jednak górniczy ekspert i b. wiceminister gospodarki Jerzy Markowski zwraca uwagę na podstawowe różnice w górnictwie brytyjskim i wydobyciu prowadzonym na kontynencie. – Górnictwa brytyjskiego nie można zestawiać z polską rzeczywistością. Kopalnie brytyjskie są zupełnie inne od kopalń polskich i niemieckich. W Polsce, Niemczech, Czechach i na Ukrainie geologia spowodowała, że w kopalniach jest po 50-60 pokładów węgla i tym samym są to złoża do eksploatacji po 100-200 lat. Natomiast geologia w Wielkiej Brytanii jest taka, że kopalnia ma jeden pokład węgla i zakład „żyje” ok. 2-3 lata. Nie więcej. Jeśli ktoś posługuje się stereotypem brytyjskim, świadczy to o totalnej niekompetencji. To jest zupełnie inny i nieprzystający do naszych realiów model górnictwa – zaznacza Markowski. 

14 zabitych, tysiące rannych
W drugiej połowie lat 50., głównie za sprawą dużej międzynarodowej konkurencji na rynku węgla oraz dostępu do taniej ropy, sektor węglowy w Wielkiej Brytanii zaczął się kurczyć – bardzo duża liczba zakładów została zamknięta w latach 60. To wszystko odbywało się mimo bardzo silnej pozycji górniczych związków zawodowych, które wynegocjowały dopłaty do spalania droższego rodzimego węgla oraz spowolniły proces zastępowania węgla przez ropę naftową i gaz. W końcu z problemem nierentownych kopalń, do których dopłacało państwo, zmierzyła się w latach 80. Margaret Thatcher. Efektem był trwający blisko rok, w latach 1985-86, niezwykle krwawy protest górników. W zamieszkach, bitwach z policją i brutalnych pobiciach „łamistrajków” życie straciło 14 osób, a kilka tysięcy zostało rannych.

To był początek końca nierentownego górnictwa w Wielkiej Brytanii. Tylko w 1986 r. zlikwidowano tam 27 kopalń, a zatrudnienie w górnictwie spadło do 133 tys. osób. Rok później wraz z zamknięciem kolejnych zakładów liczba zatrudnionych w kopalniach zmniejszyła się do 108 tys., w 1990 r. było ich już tylko około 60 tys., a w 1994 r. – 10,4 tys. Kropką nad i było sprywatyzowanie przez rząd ostatnich 16 państwowych kopalń. 

Hojne dotacje
Niemcy przyjęli całkiem inne rozwiązanie. Proces wygaszania kopalń rozpoczęli pod koniec lat 60. i dokładnie rozplanowali na kolejne dziesięciolecia, hojnie dotując likwidowaną branżę, wydobycie i górnicze wynagrodzenia.

Pod koniec lat 50. ubiegłego stulecia w Niemczech pracowały jeszcze 153 kopalnie węgla kamiennego, które zatrudniały 600 tys. górników, a wydobycie sięgało wtedy 125 mln t węgla. Dekadę później, w 1968 r., w Niemczech fedrowały już tylko 72 kopalnie zatrudniające 264 tys. osób (znakomita większość z nich w Zagłębiu Ruhry), natomiast w 2017 r. zatrudnienie spadło do 4,5 tys. osób. Ostatnim zakładem, który został zamknięty w 2018 r., była kopalnia Prosper-Haniel w Bottrop.

– Model niemiecki był oparty na dwóch podstawowych ustaleniach. Po pierwsze, na jednoznacznym terminie zakończenia wydobycia, które ustalono na koniec 2018 r. Drugi pewnik w modelu niemieckim był taki, że cały czas, aż do ostatniego roku, górnictwo niemieckie było bardzo mocno subsydiowane przez budżet państwa. W ostatnim roku funkcjonowania górnictwa, kiedy była już tylko jedna kopalnia Prosper-Haniel w Bottrop, górnictwo dostawało jeszcze 3,5 mld euro rocznie – zaznacza Markowski.

Jak przekonuje b. wiceminister gospodarki, subsydiowanie niemieckiego górnictwa wpłynęło na coraz bardziej rosnące koszty wydobycia.

– Moim zdaniem, górnictwo niemieckie zniszczono poprzez dotacje z budżetu państwa. Ta dotacja ich zdemoralizowała. W latach 90. wydobycie tony węgla w Niemczech kosztowało pięć razy drożej niż u nas. To było efektem tego, że w tamtych czasach w niemieckich kopalniach nikt specjalnie nie liczył pieniędzy, bo górnictwo je miało z państwowych subwencji – mówi Markowski.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Tereny dawnej kopalni Miechowice czeka potężna transformacja. Co tam powstanie?

"Silesia Bytom Park" to nowy rozdział w historii dawnej kopalni Miechowice. Na 26 poprzemysłowych hektarach pojawi się nowoczesne centrum aktywności gospodarczej. Tereny od SRK kupiło Towarzystwo Finansowe Silesia.

Fitch podwyższa prognozę wzrostu PKB Polski w '26 do 3,6 proc.

Agencja Fitch podwyższyła prognozę dynamiki PKB Polski w 2026 r. do 3,6 proc. z 3,2 proc., a w bieżącym roku prognozuje jeszcze jedną, ostatnią obniżkę stóp przez RPP o 25 pb. - podano w kwartalnym raporcie agencji.

Nie takie hałdy straszne, jak je malują

Wokół hałd narosło wiele opowieści o tym, jak potrafią uprzykrzyć życie, jak bardzo trują i niszczą wszystko, co na nich rośnie. Nie zawsze jednak tak się dzieje.

Konflikt na Bliskim Wschodzie pokazał, że Europa nie ma autonomii energetycznej

Eskalacja konfliktu na Bliskim Wschodzie ponownie uwidoczniła brak pełnego bezpieczeństwa energetycznego Europy - ocenili w opublikowanym w czwartek komentarzu analitycy Allianz Trade. W ich opinii, choć zależność Europy od rosyjskiego gazu uległa poprawie, jest to jednak zastąpienie jednej zależności inną.