fot: ARC
Za największe przeszkody inwestorzy z USA uznali słaby stan infrastruktury, przede wszystkim dróg i kolei, oraz regulacyjne otoczenie biznesu, głównie egzekwowanie prawa
fot: ARC
Nieunijne mocarstwa (odpowiadające za blisko 90 procent emisji dwutlenku węgla do atmosfery) postanowiły wszelkimi siłami popierać walkę UE o czyste powietrze i dobry klimat... Ale tylko teoretycznie. W praktyce przyjęto zasadę neutralności. Wy działajcie, eksperymentujcie, a my będziemy się przyglądać i zobaczymy, co z tego wyjdzie. Wszystkie te uwagi nasuwają się nieuchronnie po środowej (16 listopada) decyzji, jaką w tej materii podjął Parlament Europejski. Przegłosował on rezolucję w sprawie negocjacji klimatycznych w Durbanie i wezwał w niej kraje UE do zwiększenia celu redukcji emisji CO2 ponad 20 proc.
Czy można zarabiać na naturalnych zjawiskach przyrodniczych? Na tym, że po dniu następuje noc, a po nocy dzień. Czy można zarabiać na zmianach w kosmosie? Na plamach na Księżycu, czy też na erupcjach naszej słonecznej gwiazdy? Dotąd starano się raczej wykorzystać zmiany przyrodnicze dostosowując gospodarkę do stale zmieniających się warunków otoczenia....
Jednak pod koniec minionego wieku wielu uczonym i politykom znudziła się ta stale niepewna gra z globalnymi zmianami na naszej planecie. Postanowiono odwrócić sytuację. To nie my mamy się dostosowywać do przyrody, ale czas najwyższy, aby to ona dostosowała się do nas. Jak pomyślano tak, też zrobiono.
Na początek postanowiono zatrzymać... ocieplający się klimat. Orzeczono, że winnym za ten stan rzeczy jest dwutlenek węgla. Jego wydzielanie się postanowiono znacząco, definitywnie i bezpowrotnie zredukować. Te ambitne plany zostały przyjęte druzgocącą większością głosów uczonych i ich... politycznych sponsorów.
Klimat i kryzys
Pozornie obie te kwestie nie mają ze sobą nic wspólnego. Ponieważ w każdym klimacie można robić dobre i złe interesy. Jednak w krajach UE wydatki na zmiany klimatyczne rosną w sposób zatrważający. Nie da się ich wszystkich wyksięgować w osobnej rubryce, bo wynikają one z nakazów, przede wszystkim związanych z energetyką Ich efektem jest drastyczne ograniczenie spalania kopalnych surowców energetycznych, a przede wszystkim węgla kamiennego i węgla brunatnego.
Dla Polski jest to dyrektywa zabójcza, ponieważ około 90 proc. naszej energii pochodzi z tych właśnie paliw. Nie mniej jednak Polska - obecnie przewodnicząc UE - reprezentuje ten kierunek (unijny) działania.
Entuzjastycznie do zagadnienia tego podchodzi nasze Ministerstwo Środowiska, które odpowiada za przedstawienie unijnego stanowiska na konferencji klimatycznej w Durbanie. Tymczasem państwa UE, niezależnie od ich poglądów na klimat, popadają w coraz głębszy kryzys ekonomiczny, finansowy i gospodarczy.
Wszystkie bez wyjątku państwa tej strefy są zadłużone w sposób przekraczający racjonalne możliwości spłaty swoich długów. Problem polega jednak nie na spłacie tych astronomicznych długów, ale na obsłudze spłaty ich oprocentowania.
Na kraje, które nie mogą wywiązać się obsługi swego długu wywierana jest presja na ograniczenie wydatków budżetowych. Ich parlamenty debatują i podejmują decyzje masowych zwolnień z administracji państwowej, sprzedaży aktywów i własności państwa, ograniczenie zarobków, emerytur i wszelkich innych swoich zobowiązań względem obywateli. Wszystko to od podstaw wstrząsa egzystencją mieszkańców tych państw. Towarzyszą temu protesty, gwałtowne zamieszki i niekończące się strajki. Żaden jednak rząd, ani nawet partia polityczna nie odważy się na propozycje skreślenia, lub choćby tylko ograniczenia wydatków związanych za zmianami klimatycznymi.
Fanatyzm klimatyczny
Mimo szalejącego w Europie kryzysu wydatki na „zmiany klimatyczne” są nadal priorytetowe i nienaruszalne. Świadczy o tym wspomniana na wstępie jeszcze świeża rezolucja UE. Klimat stał się dogmatem nie tylko politycznym, ale jego znaczenie zaczyna mieć jeszcze głębszy charakter religijny. Przejawia się to w nienaruszalności głoszonych haseł, celów i zagrożeń, które nie mogą podlegać żadnej dyskusji. Mają być one przyjmowane na wiarę, jako „prawdy objawione”.
Wszelka ich krytyka odbierana jest, jako herezja, która zmierza do „klimatycznego końca świata”. Religijni fanatycy klimatyczni z nikim i z niczym się nie liczą. Po nas choćby potop. Na wszystko brakuje pieniędzy. Bezrobocie alarmująco wzrasta. Gospodarka dołuje. To nic. Co nas to obchodzi? Na zmiany klimatyczne nigdy nie może zabraknąć funduszy. Niech się świat zawali, a my i tak będziemy wydawać ile tylko zdołamy na ograniczenie zmian klimatycznych. Wszelki fanatyzm jest potępiany przez tolerancyjne i liberalne gremia UE. Tylko ten jest tolerowany, wspierany i promowany. Ponieważ jest to nasz fanatyzm, a przecież my nie możemy sami siebie potępiać. Ta sofistyczna, zakłamana propaganda klimatyczna wyraża się we współczesnym kryzysie, którego jednym z najmniej zauważalnych powodów jest fanatyzm klimatyczny polityków i współpracujących z nimi środowisk naukowych UE.
Zarobić na klimacie
Zbijający się do nas wielkimi krokami kryzys finansowy i gospodarczy, każe zastanowić się nad wydaniem każdej złotówki. Rozwaga i oszczędność winna pod tym względem dotyczyć każdego obywatela, każdej rodziny, a przede wszystkim polskiego rządu. Jest jasne, że ze względów dyplomatycznych nie możemy już dziś i natychmiast porzucić całej polityki klimatycznej, w której od lat tkwimy po uszy. Jasne jest, że nadal musimy ją wspierać „ze wszystkich sił”. No właśnie, ale niech to będzie wspieranie werbalne, deklaratywne, dyplomatyczne, ale nie rzeczowe, gospodarcze i finansowe.
Skreślenie wydatków na tzw. odnawialne źródła energii, to jedna z tego rodzaju propozycji. Produkcja pochodzącej z nich energii jest w przybliżeniu trzykrotnie droższa od tej wytwarzanej z surowców kopalnych. Skreślić trzeba z budżetu wszelkie iluzoryczne prace związane z podziemnym składowanie dwutlenku węgla, czyli z technologią CCS. Na koniec skreślić trzeba wszelkie promocje tej doktryny uprawiane przez bezkrytyczne w tej sprawie polskie ministerstwo środowiska. Trzeba skreślić też wszelkie wydatki związane z indoktrynacją młodzieży szkolnej i społeczeństwa. Skreślić wszelkie dotacje i dofinansowywanie ruchów ekologicznych doskonale żyjących z państwowych pieniędzy. Trzeba pod tym względem dołączyć nie do Niemiec i Francji, które są starymi koalicjantami w walce o wpływy i dominacje na świecie.
Teraz kiedy, one same przy pomocy własnej polityki klimatycznej zaczynają bankrutować, czas najwyższy aby przynajmniej w sferze idei porzucić je jak najszybciej. Nasze miejsce jest wśród krajów pragmatycznie patrzących na zmiany klimatyczne. Są to przede wszystkim USA, Chiny, Rosja, Brazylia, Australia, Kanada itp., które praktycznie nie uczestniczą w bardzo kosztownych programach klimatycznych. Z tego też miedzy innymi powodu ich gospodarki są bardziej stabilne i mniej podatne na europejski kryzys finansowy.
Polityka nie dla Polski
Pierwsze oznaki zmiany polskiej polityki klimatycznej zaczynają być coraz wyraźniejsze. Przejawiają się one przede wszystkim w coraz bardziej negatywnym stanowisku polskiego społeczeństwa, które zaczyna rozumieć, że polityka ta jest skierowana właśnie przeciwko Polsce.
Coraz więcej uczonych, polityków i menadżerów polskiej gospodarki zaczyna wyrażać się w tym właśnie duchu. Również prasa i wszelkie media zamieszczając oraz bardziej krytyczne materiały na ten temat. Ostatnie wypowiedzi polskich posłów do PE też idą w tym kierunku. Ich efektem jest tylko apel PE o zwiększeni ponad 20 procent emisji dwutlenku węgla do 2020 roku, a nie dyrektywa i nakaz, tak jak to było dotychczas. Pod tym względem również portal nettg.pl ma swój udział w tej debacie poprzez blok materiałów „Nie dla tego pakietu klimatycznego” znanego też jako „Antypakiet”.
Porzucić politykę klimatyczną
To wszystko jednak mało. Trzeba pod tym względem bardziej energicznie poszukiwać też zagranicznych, a przede wszystkim europejskich krytyków tej doktryny.
Kluczowym jej przeciwnikiem ze zrozumiałych względów jest przemysł górnictwa węgla kamiennego i brunatnego. W dalszej części dotyczy to każdego innego przemysłu zużywającego energię pochodzącą z paliw kopalnych. Środowiska te muszą zmobilizować się dla zmiany polskiej polityki pod tym względem w znacznie szerszym wymiarze. Chodzi tu o wsparcie nauki polskiej i wydawnictw multimedialnych podważających sens europejskiej polityki klimatycznej. Polska wydaje się, że nie ma innego wyjścia. Jeżeli chce zachować swoją suwerenność i bezpieczeństwo energetyczne musi ona porzucić iluzoryczne, złudne i fałszywe cele polityki klimatycznej.