Wiosną 1968 roku zabrzanie przeżywali kryzys formy, który przyszedł akurat po świetnych meczach pucharowych z Manchesterem United. Mistrz Polski zapłacił wówczas wysoką cenę za heroiczne boje z brutalnie grającymi Anglikami. W rundzie rewanżowej krajowych rozgrywek zespół Gezy Kalocsaia dopadł kryzys i przed ostatnią kolejką nie miał już szans na obronę mistrzowskiego tytułu. Liczyły się już tylko dwie drużyny – Ruch i Legia. Tak się złożyło, że w ostatniej kolejce Ruch podejmował na chorzowskim gigancie Górnika i wygrana dawała „Niebieskim” mistrzostwo kraju. Z kolei zwycięstwo Górnika wyniosłoby na mistrzowski tron Legię. Na Śląsku zaczęto kalkulować...
Nawet nie przepadający za sobą kibice Górnika i Ruchu byli za „układem towarzyskim”, w efekcie którego „Niebiescy” zdobyliby mistrzostwo Polski, zaś zabrzanie pocieszyliby się Pucharem Polski. Za „wymiksowaniem” Legii opowiadały się po cichu nawet władze partyjne w Katowicach, którym zależało bardzo na tym, by tytuł mistrza Polski pozostał na Śląsku.
– Klimat wokół tego meczu był taki, że wszyscy na Śląsku chcieli, by mistrzostwa nie zdobyła nielubiana tutaj Legia. Każda drużyna, tylko nie z Warszawy. No i odpuściliśmy ten mecz Ruchowi – zdradza po latach Stanisław Oślizło, który był wówczas podporą defensywy Górnika.
80 tysięcy widzów na Stadionie Śląskim nawet nie domyślało się, że padło ofiarą zgrabnej mistyfikacji, w wyniku której Ruch wygrał 3:1. Ale też piłkarze obydwu drużyn nie dawali po sobie poznać, że doszło do układu. Gra prowadzona była na wysokim poziomie, zawodnicy się nie oszczędzali, choć na murawie wszyscy wiedzieli, że musi wygrać Ruch. Nikt nikomu nie wręczył łapówki, to była transakcja zamienna, liga za Puchar Polski. Byle tylko wyeliminować Legię z gry...
– Nie mieliśmy już szans na mistrzostwo Polski, więc skoncentrowaliśmy się na pucharze. Ruch wygrywając z nami pozbawiał Legię szans na mistrzostwo, co wszystkim na Śląsku było na rękę – przyznaje Oślizło, który aktualnie pełni rolę rzecznika prasowego Górnika.
Trzy dni później Górnik i Ruch ponownie spotkały się na płycie Stadionu Śląskiego, ale już w asyście zaledwie 8 tysięcy widzów. Finał Pucharu Polski nie miał już w sobie tej magii, co mecz ligowy. Być może kibice przeczuwali, co się święci i Ruch odda zabrzanom to, co dostał wcześniej w lidze. I tak też było w istocie, Górnik wygrał łatwo 3:0, po koncertowej grze Włodzimierza Lubańskiego i jego trzech trafieniach. – Tak się jakoś układało, że właśnie z Ruchem rozgrywałem swoje najlepsze spotkania ligowe – twierdzi po latach Lubański, który w zeszłym roku wyprowadzał Górnika na Wielkie Derby Śląska.
Najpierw wydobywano węgiel, potem założono park
Rezerwat „Segiet”, Suchogórski Labirynt Skalny, Zespół Przyrodniczo-Krajobrazowy „Żabie Doły” czy Park Miejski im. hm. Franciszka Kachla. Co łączy te cenne obszary przyrodnicze w Bytomiu? Każdy z nich powstał na terenach, gdzie wydobywano ważne dla gospodarki surowce mineralne.