Jak Górnik z Ruchem wykolegowali Legię

Derbowe mecze Górnika z Ruchem miały największą dramaturgię i frekwencję w polskim futbolu. Zwłaszcza te, rozgrywane na Stadionie Śląskim. To na chorzowskim gigancie padł rekord, który jeszcze długo nie zostanie pobity. 23 czerwca 1968 r. ligowe spotkanie najbardziej utytułowanych polskich klubów oglądało aż 80 tysięcy ludzi. Przed kolejną potyczką tych drużyn w „Kotle czarownic” warto zerknąć za kulisy Wielkich Derbów Śląska, które kryją jeszcze wiele niezbadanych tajemnic.

Wiosną 1968 roku zabrzanie przeżywali kryzys formy, który przyszedł akurat po świetnych meczach pucharowych z Manchesterem United. Mistrz Polski zapłacił wówczas wysoką cenę za heroiczne boje z brutalnie grającymi Anglikami. W rundzie rewanżowej krajowych rozgrywek zespół Gezy Kalocsaia dopadł kryzys i przed ostatnią kolejką nie miał już szans na obronę mistrzowskiego tytułu. Liczyły się już tylko dwie drużyny – Ruch i Legia. Tak się złożyło, że w ostatniej kolejce Ruch podejmował na chorzowskim gigancie Górnika i wygrana dawała „Niebieskim” mistrzostwo kraju. Z kolei zwycięstwo Górnika wyniosłoby na mistrzowski tron Legię. Na Śląsku zaczęto kalkulować...

Nawet nie przepadający za sobą kibice Górnika i Ruchu byli za „układem towarzyskim”, w efekcie którego „Niebiescy” zdobyliby mistrzostwo Polski, zaś zabrzanie pocieszyliby się Pucharem Polski. Za „wymiksowaniem” Legii opowiadały się po cichu nawet władze partyjne w Katowicach, którym zależało bardzo na tym, by tytuł mistrza Polski pozostał na Śląsku.

– Klimat wokół tego meczu był taki, że wszyscy na Śląsku chcieli, by mistrzostwa nie zdobyła nielubiana tutaj Legia. Każda drużyna, tylko nie z Warszawy. No i odpuściliśmy ten mecz Ruchowi – zdradza po latach Stanisław Oślizło, który był wówczas podporą defensywy Górnika.

80 tysięcy widzów na Stadionie Śląskim nawet nie domyślało się, że padło ofiarą zgrabnej mistyfikacji, w wyniku której Ruch wygrał 3:1. Ale też piłkarze obydwu drużyn nie dawali po sobie poznać, że doszło do układu. Gra prowadzona była na wysokim poziomie, zawodnicy się nie oszczędzali, choć na murawie wszyscy wiedzieli, że musi wygrać Ruch. Nikt nikomu nie wręczył łapówki, to była transakcja zamienna, liga za Puchar Polski. Byle tylko wyeliminować Legię z gry...

– Nie mieliśmy już szans na mistrzostwo Polski, więc skoncentrowaliśmy się na pucharze. Ruch wygrywając z nami pozbawiał Legię szans na mistrzostwo, co wszystkim na Śląsku było na rękę – przyznaje Oślizło, który aktualnie pełni rolę rzecznika prasowego Górnika.

Trzy dni później Górnik i Ruch ponownie spotkały się na płycie Stadionu Śląskiego, ale już w asyście zaledwie 8 tysięcy widzów. Finał Pucharu Polski nie miał już w sobie tej magii, co mecz ligowy. Być może kibice przeczuwali, co się święci i Ruch odda zabrzanom to, co dostał wcześniej w lidze. I tak też było w istocie, Górnik wygrał łatwo 3:0, po koncertowej grze Włodzimierza Lubańskiego i jego trzech trafieniach. – Tak się jakoś układało, że właśnie z Ruchem rozgrywałem swoje najlepsze spotkania ligowe – twierdzi po latach Lubański, który w zeszłym roku wyprowadzał Górnika na Wielkie Derby Śląska.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Powstanie tablica upamiętniająca internowanych w Zabrzu-Zaborzu. „Zadbamy o pamięć osób, którym zawdzięczamy wolność"

Jak poinformowała śląsko-dąbrowska "Solidarność", przy bramie prowadzącej do Zakładu Karnego w Zabrzu umieszczona zostanie tablica upamiętniająca osoby internowane po wprowadzeniu stanu wojennego w grudniu 1981 roku. 

Jak Konopnicka odwiedziła hutę, a Żeromski dąbrowskich górników

Przemysłowa Dąbrowa Górnicza kryje wiele literackich tajemnic. W mieście, gdzie przed 100 laty dominowało hutnictwo i górnictwo, regularnie bywali literaci, muzycy czy politycy

Autonomiczne ściany w kopalniach. Najpierw wielkie obietnice, potem likwidacja spółki

Pisałem niedawno o kopalni Jan, czyli pierwszej zautomatyzowanej kopalni węgla kamiennego w Polsce. Kiedyś dużo się o niej mówiło, a ja, ucząc się pilotażu szybowca, zobaczyłem ją z powietrza gdzieś na początku lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku.

Fot glowne 2026 08 13 Nettg 00

Kopalnia Soli „Wieliczka” – jedna wycieczka, setki wrażeń!

Podróże czy edukacja? Połącz jedno i drugie, zabierz swoją klasę na szkolną wyprawę do Kopalni Soli „Wieliczka”. Zamiast lekcji aktywna nauka podczas zwiedzania. Wybierz trasę idealną do wieku uczniów i posiadanej przez nich wiedzy.