Historia: Prof. Bogdan Musiał po latach powrócił do kopalni Wujek, w której pracował

fot: Katarzyna Zaremba-Majcher

Rozbudowa Śląskiego Centrum Wolności i Solidarności jest konieczna, by młodsze pokolenia poznały historię

fot: Katarzyna Zaremba-Majcher

+3 Zobacz galerię

Kopalnia Wujek. To symboliczne miejsce. Tu polała się krew. To było bardzo ważne doświadczenie dla ówczesnych oprawców, że jak dojdzie do strajku w kopalni, to bez rozlewu krwi się go nie zdusi. Po wydarzeniach grudnia 81 roku w kopalniach zmieniła się świadomość komunistów, że samymi „pałami” górników nie złamią – tłumaczy prof. Bogdan Musiał, historyk.

Prof. Bogdan Musiał, był górnikiem w kopalniach Wieczorek oraz Wujek. W 1984 roku wyjechał do Niemiec, gdzie otrzymał azyl polityczny. Na zaproszenie Śląskiego Centrum Wolności i Solidarności 9 lutego 2023 roku wygłosił prelekcję na temat pt. Jak górnicy obalili komunę. 

Jego zdaniem z uwagi na strategiczne znaczenie górnictwa dla gospodarki komunistycznej oraz twardy opór polskich górników Moskwa poszła pod koniec lat 80. na daleko idące ustępstwa, które doprowadziły do upadku całego systemu. Podkreśla, że niemal w całości polska energetyka oparta była wówczas na węglu kamiennym i brunatnym, a dodatkowo węgiel służył do spłaty zagranicznych długów PRL.

– Pod koniec lat 80. w Moskwie nie chcieli rozlewu krwi. Widzieli, że system się rozsypuje, ale jeszcze mieli nadzieję, że można go uratować. My post factum wiemy, że system nie był do uratowania, ale oni myśleli co innego. Starali się łagodzić nastroje wśród górników, bo Moskwa rozłożyła parasol ochronny, by nie doszło do kolejnego rozlewu krwi w polskich kopalniach. Wiedzieli, że górnicy nie popuszczą. Chronologia jest tu bardzo ważna, bo po wydarzeniach w 81 roku było jasne, że z górnikami muszą się liczyć. A to tylko przyspieszyło rozpad – uważa prof. Bogdan Musiał.

Historyk opiera się na dokumentach sowieckich, które ukazują znaczenie protestów w kopalniach w latach 80. w drodze ku wolnej Polsce.

Sam był uczestnikiem wydarzeń wa Wujku, w grudniu w 81 roku. Pracował wtedy w tej kopalni. Dlatego przyznaje, że wizyta w Śląskim Centrum Wolności i Solidarności kosztowała go wiele emocji. 

– Nie wszystko byłem w stanie obejrzeć. Wróciły wspomnienia. Pracowałem z jednym z kolegów… który został wtedy zabity. Myśmy w parze pracowali, dla mnie to bardzo osobiste i bolesne. Do tej pory zawsze pod krzyż przyjeżdżałem, zapalałem znicz. Ale nigdy na teren kopalni nie mogłem wejść, od kiedy wyjechałem z Polski. Teraz jestem po raz pierwszy na tym terenie po 84 roku. – mówi profesor Musiał.

Ogromne wrażenie zrobiła na nim wizyta w łaźni łańcuszkowej, którą niedawno Polska Grupa Górnicza przekazała na rzecz Śląskiego Centrum Wolności i Solidarności.

– To było niesamowite odczucie, że tam moje ubrania na haku kiedyś wisiały. Tam przez kilka lat się kąpałem. Mieliśmy u góry felzunek, czyli podział pracy. Ale pracę w górnictwie zaczynałem w kopalni Wieczorek. Pierwszy raz zjechałem na dół, jak miałem 18 lat i 3 dni, to była moja socjalizacja. Nie było wtedy maszyn, tylko łopata, młot i kilof. Dzisiaj jestem wdzięczny za to doświadczenie, choć to była bardzo niebezpieczna praca. Gdy rozpocząłem pracę na Wujku, to pracowałem na podsadzce, by zapobiegać szkodom górniczym. Wujek był wtedy nowocześniejszą kopalnią od kopalni Wieczorek. Byłem rurarzem. Te rurociągi non stop trzeba było przekładać, bo ściana się przesuwała, a rury nosiło się na ramieniu – wspomina profesor Musiał.

Uważa, że wystawa i rozbudowa Śląskiego Centrum Wolności i Solidarności jest konieczna, by młodsze pokolenia poznały historię. 

– Ta wystawa jest niesamowita, musiałem z niektórych rzeczy wyjść, bo jak żywe wróciły wspomnienia. Ale przypominanie jest warunkiem, by młodzi ludzie w ogóle zrozumieli, co się wówczas stało. Bo bez tego nie mielibyśmy wolności – mówi profesor.

Jego zdaniem po obaleniu komunizmu w Polsce zabrakło rozliczenia ówczesnych oprawców. 

– Nawet pośmiertnie powinni zostać osądzeni i skazani, by można było mówić w pełni o państwie prawa, a nie chować ich na Powązkach. Tam nie było szarości, tylko czerń i biel. Ze strony komunistów było tylko zło, przemoc, cynizm, nieudolność i niszczenie Polski przez osoby gotowe zabijać dla pieniędzy. Zabrakło rozliczenia – mówi rozżalony prof. Bogdan Musiał.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

JSW sprzedaje hotel Różany Gaj w Gdyni. Cena to 25 mln złotych

Jastrzębska Spółka Węglowa ogłosiła kolejny przetarg na sprzedaż hotelu Różany Gaj w Gdyni. Pierwszy raz węglowa spółka chciała go sprzedać już dziesięć lat temu.

GPW jako infrastrukturalny fundament Metropolii GZM. Rola wody w rozwoju miast i biznesu

W dyskusjach o rozwoju gospodarczym Górnego Śląska i Zagłębia najczęściej mówi się o ulgach podatkowych, uzbrojeniu działek czy sieci dróg. Rzadko jednak zauważa się czynnik krytyczny, bez którego żadna fabryka, strefa ekonomiczna ani osiedle mieszkaniowe po prostu nie mają prawa działać: stały i masowy dostęp do wody. W aglomeracji o tak gęstej zabudowie i specyficznej hydrogeologii, kluczową rolę technologiczną odgrywa Górnośląskie Przedsiębiorstwo Wodociągów (GPW) S.A. w Katowicach – hurtowy dostawca, od którego zależy ciągłość funkcjonowania lokalnej gospodarki i samorządów.

Walcownia Blach Batory inwestuje 70 mln złotych

Nakładem 70 mln złotych Walcownia Blach Batory planuje wejść w segment produkcji blach o podwyższonej twardości. Będą produkowane w nowej technologii pomijającej obróbkę cieplną, co znacznie zmniejszy energochłonność procesu, a w konsekwencji zwiększy marże zakładu.  Inwestycja potrwa do końca 2027 r. 

„OZE-sroze. Węgla nam trzeba”, czyli kabaret posła Matusiaka

Poseł Grzegorz Matusiak znów postanowił o sobie przypomnieć w niekonwencjonalny sposób. W mediach społecznościowych umieścił nieco kabaretowe nagranie, w którym przekonuje, że „OZE-sroze” i „węgla nam trzeba”. Chyba zapomniał o tym za czyich rządów najbardziej spadło wydobycie węgla i zbudowano najwięcej OZE w historii Polski.