Jak Czeladź dała drugie życie kopalni i buduje markę Zagłębia
Dziś widzimy efekty w postaci zrewitalizowanych obiektów, ale samorząd Czeladzi już na początku lat dwutysięcznych zakupił teren po kopalni Saturn. Była to decyzja świadoma - mówi Stefania Lazar, dyrektor Muzeum Saturn w Czeladzi.
fot: Katarzyna Zaremba-Majcher
Stefania Lazar, dyrektor Muzeum Saturn w Czeladzi
fot: Katarzyna Zaremba-Majcher
Dziś widzimy efekty w postaci zrewitalizowanych obiektów, ale samorząd Czeladzi już na początku lat dwutysięcznych zakupił teren po kopalni Saturn. Była to decyzja świadoma - mówi Stefania Lazar, dyrektor Muzeum Saturn w Czeladzi.
Ostatnio w mediach społecznościowych Muzeum Saturn pojawiło się zdjęcie Pani Dyrektor z aktorem Michałem Czerneckim z Sosnowca i krótką zapowiedzią, że szykujecie coś ekstra. Rozumiem, że szczegółów jeszcze nie można zdradzić?
Myślę, że mogę uchylić mały rąbek tajemnicy. Rzeczywiście zaangażowaliśmy pana Michała Czerneckiego do kampanii promocyjnej związanej z gwarą zagłębiowską. To język, który istnieje, jest używany i żywy. Pan Michał pomoże nam go rozpropagować szerzej i uświadomić mieszkańcom regionu – szczególnie tym, którzy nie wiedzą lub mają wątpliwości – że coś takiego funkcjonuje.
Aktor był pierwszy raz na terenie po kopalni Saturn po rewitalizacji. Jakie zrobiło to na nim wrażenie?
Był pod dużym wrażeniem. Wspominał, że pamięta to miejsce jako ruinę. Jest związany z Zagłębiem, urodził się na tym terenie, rodzina ma korzenie także w Czeladzi, więc miejsce nie jest mu obce. Nasze muzeum zrobiło na nim olbrzymie wrażenie.
Nie wszyscy wiedzą, że Muzeum Saturn mieści się w supernowoczesnym, postindustrialnym obiekcie – w cechowni byłej kopalni Saturn. Nie ma Pani wrażenia, że Czeladź na tle innych zagłębiowskich miast wyprzedziła je o kilka długości, jeśli chodzi o rewitalizację pokopalnianych budynków?
Myślę, że tak. Czeladź rzeczywiście wyprzedziła wiele miast aglomeracji w dbałości o to dziedzictwo. Ma to dłuższą genezę. Dziś widzimy efekty w postaci zrewitalizowanych obiektów, ale samorząd Czeladzi już na początku lat dwutysięcznych zakupił teren po kopalni Saturn. Była to decyzja świadoma i – co ważne – podjęta stosunkowo szybko po likwidacji kopalni w 1996 roku. Dzięki temu budynki udało się ocalić, choć przez wiele lat ulegały destrukcji. Środki i konkretny pomysł pojawiły się nieco później. Decyzja z 2003 roku sprawiła, że dziś mamy cały historyczny zespół budynków po kopalni Saturn, który dostaje drugą szansę i drugie życie.
W cechowni działa też Postindustrialne Centrum Dziedzictwa Górnictwa Węglowego w Zagłębiu. Uruchomiono je niespełna 10 miesięcy temu, podczas Barbórki 2025. Jakie jest zainteresowanie wystawą?
Duże. Temat jest górniczy, ale przede wszystkim opowiada historię Zagłębia. To pierwsza stała wystawa o historii tego regionu, nie tylko o górnictwie. Opowiadamy przez pryzmat górnictwa, ale poświęciliśmy sporo przestrzeni na przybliżenie tego, czym jest Zagłębie Dąbrowskie jako takie. Wystawa jest nowoczesna, interaktywna i bardzo angażująca. Przygotowaliśmy ją z myślą w dużej mierze o dzieciach – chcieliśmy edukować najmłodsze pokolenie. Cieszy się dużym zainteresowaniem.
Oferta jest tam dla wszystkich – od przedszkolaków po seniorów?
Dokładnie tak. Przygotowaliśmy ją tak, żeby każdy – niezależnie od wieku i posiadanej wiedzy – mógł coś dla siebie wynieść. Mamy stanowiska typowo dziecięce, które w zabawowy sposób przybliżają trudny temat górnictwa. Są też bardziej zaawansowane punkty dla osób, które już się z tematem zetknęły. Górnicy ze wzruszeniem i radością komentują to, że obiekty udało się zachować. Przyprowadzają rodziny. Na wystawie są elementy wspomnień górników z kopalni Saturn, którzy opowiadają o trudzie swojej pracy. To sentymentalny element, który mocno przyciąga odbiorców.
Wspomnienia byłych górników to jeden z najcenniejszych elementów wystawy. Dla osób zajmujących się dziedzictwem mają ogromną wartość. Jak udało się namówić tych ludzi do opowieści?
Bywa różnie. Nie zawsze jest łatwo – paradoksalnie górnicy nie zawsze chcą wracać do tego, co przez lata było ich trudną codziennością. Mamy jednak grono osób świadomych, że te historie trzeba przekazać i zachować. One bardzo chętnie nam opowiadały. W zeszłym roku pozyskaliśmy środki z KPO na duży projekt cyfrowego archiwum górniczego. Nagraliśmy kilkanaście wywiadów z byłymi dyrektorami kopalń, dozorem górniczym i zwykłymi górnikami. Często relacjonują swoje przygody i dzień pracy w bardzo długich, szczegółowych opowieściach.
To świetny materiał – zachowaliśmy go, póki ci ludzie jeszcze są i pamiętają. Jednocześnie stanowi dobrą bazę badawczą dla osób zainteresowanych dziedzictwem górniczym. Materiały są dostępne w zasobach internetowych.
Na konferencji podsumowującej jeden z muzealnych projektów wyświetlono też opowieść francuskiego górnika. Od wielu lat Czeladź współpracuje mocno z miasteczkiem Auby we Francji.
Tak. Druga kopalnia, która istniała na terenie Czeladzi – kopalnia Czeladź – została założona przez kapitał francuski. Spora część pracowników w pierwszym etapie, pod koniec XIX wieku oraz w latach 20. i 30. XX wieku, pochodziła z Francji. Dlatego żywo współpracujemy z Auby – miasteczkiem postindustrialnym, w którym przemysł zamknięto wcześniej niż u nas. Oni dzielą się z nami wspomnieniami.
W zeszłym roku realizowaliśmy projekt „Zdekarbonizowana rzeczywistość”, którego celem była wymiana doświadczeń i wspomnień między Czeladzią a Auby. Odbywały się rozmowy młodzieży z obu miast na temat tego, jak widzą górnictwo i nasze wspólne dziedzictwo.
Cechownia w głosowaniu internautów zdobyła pierwsze miejsce na najlepszą przestrzeń publiczną województwa śląskiego. Można powiedzieć, że muzeum spełniło swoją misję – jest dla mieszkańców.
Bardzo się cieszę z pierwszego miejsca i dziękuję wszystkim, którzy na nas zagłosowali. To absolutnie przestrzeń, która na to zasługuje. Świetnie zrewitalizowany, przepiękny budynek o wyjątkowej architekturze. Do tego nowoczesna wystawa stała „Górnicza tożsamość Zagłębia” i po prostu przyjemne miejsce do spędzenia wolnego czasu.
Mamy jeszcze obiekt siostrzany – Galerię Sztuki Współczesnej Elektrownia, która jest w zasobach muzeum od 2016 roku. Tworzą one bardzo spójny, komplementarny zespół. Zwiedzanie obu zajmuje kilka godzin, jeśli chce się dokładnie zobaczyć każde stanowisko. W jednym obiekcie mamy park maszynowy – oryginalne zabytkowe elementy i eksponaty. W drugim – cechowni – nowoczesną wystawę. Godzimy różne potrzeby: to, co stare i autentyczne, z tym, co w nowoczesny, przystępny sposób przybliża wiedzę o regionie. Każdy znajdzie coś dla siebie.
Muzeum powstało w 2008 roku na bazie Czeladzkiej Izby Tradycji. Czeladź, niewielkie miasto na tle regionu, znalazła pomysł na siebie właśnie przez muzeum i pokopalniane budynki.
Tak, to dobra droga, którą obrała Czeladź. Zaczęło się od bardzo niewielkiego muzeum mieszczącego się w obiekcie pokopalnianym, choć nieoczywistym – w willi dyrektora kopalni Saturn, budynku w stylu dworkowym. Potem kolejne kroki: dołączenie Galerii Sztuki Współczesnej Elektrownia, a w 2023 roku oddanie do użytku cechowni. Powstało całkiem spore muzeum z dużymi zasobami infrastrukturalnymi. Oczywiście mamy też apetyty i plany na przyszłość.
Jakie konkretnie?
W tym roku dołączył do nas kolejny obiekt – dawna Straż Ogniowa Kopalni Saturn, siedziba zakładowej straży pożarnej. Budynek z lat 20. XX wieku, pięknie zrewitalizowany. Za dwa lata powinien zostać oddany do użytku szyb typu Malakov – szyb basztowy z 1885 roku, jeden z najstarszych budynków na terenie kopalni, z zachowaną oryginalną klatką stalową. Szybów basztowych zostało już niewiele, więc będzie to kolejny bardzo wartościowy obiekt w naszych zasobach.
Będziecie też funkcjonować w otoczeniu basenu, a być może i ścianki wspinaczkowej.
Tak. Pomysły na rozwój pokopalnianego terenu są bardzo dynamiczne. Powstaje basen – mam nadzieję, że zostanie oddany w przyszłym roku – w budynku dawnych warsztatów mechanicznych z XIX wieku. Wcześniej zrewitalizowano warsztaty elektryczne i transformatorownię, w których mieści się oddział Centrum Usług Społecznych. Do tego dojdzie ścianka wspinaczkowa na obszarze dawnej kotłowni. Cały rdzeń kopalni, jej najstarsza część, zostanie zagospodarowany i uratowany. W perspektywie kilku lat w szybie numer jeden ma powstać restauracja.