Jacek Korski o „Silesii” i „Bolesławie Śmiałym”

- Niebawem podpisana zostanie umowa rozporządzająca, dotycząca kopalni „Silesia” i kopalnia jako pierwsza w Polsce zostanie sprzedana. Ze strony Kompanii Węglowej dopełniliśmy wszystkich warunków zapisanych w warunkowej umowie sprzedaży – poinformował w poniedziałek Jacek Korski p.o. prezesa zarządu Kompanii Węglowej.

Prezes Korski mówił także o niuansach związanych z przekazaniem do Tauronu kopalni „Bolesław Śmiały”.

- Jeśli chodzi o „Bolesława Śmiałego”, to jesienią 2009 roku podpisaliśmy w tej sprawie list intencyjny, a wiosną tego roku umowę z Tauronem. Mówiąc w skrócie proces dotyczy wniesienia do Tauronu, w zamian za akcje dodatkowej emisji, posiadanych przez Kompanię Węglową akcji Południowego Koncernu Węglowego i kopalni „Bolesław Śmiały”. Zdarzyła się jednak sytuacja, w której cena debiutu Tauronu była niższa od ceny nominalnej akcji. W takich warunkach Kodeks Handlowy nie pozwala na przeprowadzenie takiego procesu. Parę dni temu miało miejsce walne zgromadzenie Tauronu, na którym podjęto decyzję o „rozwodnieniu akcji”, czyli podniesieniu ich wartości do takiego poziomu, że proces będzie można zrealizować. Prawdopodobnie stanie się to w przyszłym roku.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Masz pamiątki związane z Hutą Pokój? Mogą trafić na wystawę w Wielkim Piecu

W sobotę, 14 listopada, odbędzie się zbiórka pamiątek związanych z Hutą Pokój w Rudzie Śląskiej.

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.