Jacek Korski: Jest problem z jakością wydobywanego u nas węgla, a ostatnio także z jego ilością

Pamiętam dyskusje na posiedzeniach jakiejś sejmowej komisji czy zespołu o tym, że tego importu należy zakazać w obronie miejsc pracy w polskich kopalniach - pisze nasz felietonista Jacek Korski.

fot: Katarzyna Zaremba-Majcher

Jacek Korski

fot: Katarzyna Zaremba-Majcher

Pamiętam dyskusje na posiedzeniach jakiejś sejmowej komisji czy zespołu o tym, że tego importu należy zakazać w obronie miejsc pracy w polskich kopalniach - pisze nasz felietonista Jacek Korski.

Czytając wywiad z ministrem energii związany z informacją o tym, że rośnie import węgla kamiennego do Polski, odczułem pewien rodzaj gorzkiej satysfakcji. Tłumaczenia, które przedstawił pan minister, były zgodne z tym, co publicznie pokazałem w marcu 2015 r. w trakcie debaty, która miała miejsce w Bractwie Gwarków. 

Prowadził ją profesor Józef Dubiński, a mnie przypadło w udziale przygotowanie wprowadzenia do niej, czyli syntetycznej informacji o sytuacji, wskaźnikach techniczno-ekonomicznych oraz o handlu węglem. Wskazałem wtedy, że od kilku lat rósł import węgla kamiennego, zwłaszcza z Rosji. Budziło to protesty liderów związkowych, którzy kolejny raz domagali się wprowadzenia zakazu takiego importu. 

Wtedy podstawową przyczyną zagranicznych zakupów węgla był fakt, że niektórych rodzajów węgla w Polsce nie wydobywaliśmy. Chodziło zwłaszcza o zużywany przez mniejsze kotłownie i ciepłownie węgiel o niskiej zawartości popiołu i siarki, bo tych zakładów nie było stać na budowę instalacji odpylania i odsiarczania spalin, a musiały wypełniać surowe wymagania w zakresie ochrony powietrza. 

Brakowało też tzw. węgli ekologicznych, a przede wszystkim polskich tzw. ekogroszków do spalania w nowych, wydajnych i czystszych kotłach z podajnikami węgla. Wiele gmin w trosce o jakość powietrza dopłacało wtedy do wymiany starszych kopciuchów na nowsze i czystsze. Wreszcie część tego importowanego węgla poprawiała jakość paliwa w elektrowniach przez mieszanie naszych słabych miałów tymi z importu. To samo dzieje się dzisiaj, bo potwierdził to w swoim wywiadzie minister energii. 

Czy importu należy zakazać?

Pamiętam dyskusje na posiedzeniach jakiejś sejmowej komisji czy zespołu o tym, że tego importu należy zakazać w obronie miejsc pracy w polskich kopalniach. Na kolejnym posiedzeniu okazało się, że natychmiastowe wstrzymanie importu zlikwiduje ponad dwa tysiące miejsc pracy na tzw. ścianie wschodniej, czyli na Podlasiu i Lubelszczyźnie. Rosyjski węgiel trafiał tam jako tzw. pospółka, czyli węgiel niesortowany. Tam powstały firmy, które przesiewały ten węgiel. Gruby i groszki trafiały na rynek, a miały na domieszki w energetyce. Jak wynika z wywiadu ministra, dziś sytuacja zmieniła się pozornie tylko pod względem kierunków importu tego paliwa. 

Jednak czytając uważnie także inne wypowiedzi, należy uznać, że jest problem z jakością wydobywanego u nas węgla, a ostatnio także z jego ilością. Budzi to duży niepokój, bo z jednej strony chcemy zachowania elektrowni pracujących na węglu kamiennym, bo ciągle wytwarzają one znaczącą ilość energii elektrycznej w naszym kraju i nie zmieni się to raczej do czasu uruchomienia kiedyś elektrowni atomowych (jedna nie wystarczy!). Chcielibyśmy, aby istniały jeszcze kopalnie węgla kamiennego, dostarczające węgiel także do elektrowni węglowych, ale czytając między wierszami, można mieć wątpliwości, czy i jak długo będzie to możliwe. 

W nawiązaniu do wypowiedzi pana ministra i informacji o proteście pracowników kopalń Sośnica i Bolesław Śmiały w sprawie zakończenia w nich wydobycia zgodnie z tzw. umową społeczną, apeluję do wszystkich o ponowną weryfikację terminów zakończenia wydobycia w naszych kopalniach węgla. Jeżeli godzimy się na dopłaty do kopalń, to zachowajmy te, które dają węgiel, na który jest popyt i nie walczmy o kopalnie, które wydobywają niezbywalny surowiec lub te, w których trudno już ten węgiel znaleźć. 

Nasz wspólny społeczny interes wymaga odpowiedzialności – umowa społeczna, wbrew słowom pana ministra, powinna zostać poddana ponownej analizie. Zwłaszcza że życie już ją weryfikuje – kopalnia Bobrek musiała zakończyć wydobycie kilkanaście lat przed umownym terminem. Górnictwo węglowe nie jest samo dla siebie – działa dla tych, którzy potrzebują węgla kamiennego i dla dobra całego społeczeństwa.

Nawiasem mówiąc, zastanawiam się, czy takie doraźne przedłużanie czasu pracy elektrowni węglowych o rok czy dwa to dobry pomysł? Nie ułatwia to planowania remontów czy drobnych choćby modernizacji. Moim zdaniem powinien zostać stworzony dla energetyki bardzo pesymistyczny plan czy program działania uwzględniający największe opóźnienia planów. Ryzykowalibyśmy wtedy tylko wydatkami na modernizację elektrowni, ale to chyba mniej niż straty z powodu braku energii elektrycznej…

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Górniczy wagonik. Pomnik i wspomnienie, bo kopalnię zamknięto cztery lata temu

Jak wyglądała restrukturyzacja górnictwa w Zagłębiu Ruhry? Co dalej z kopalnią Czeczott? I jakie jest miejsce polskiego węgla w Europie? O tym pisaliśmy dokładnie 30 lat temu w „Trybunie Górniczej” z 17 października 1996 roku.

Z endoskopem do złoża Budryka

Nikt w polskim górnictwie podziemnym nie rozpoznał złoża tak precyzyjnie jak oni. Oto świetna ekipa z ornontowickiej kopalni Budryk.

Złagodzą skutki oddziaływania kopalń. Rusza inwestycja w Radlinie i Rybniku

Ponad 30 milionów złotych trafi do Aglomeracji Rybnickiej. Zostaną przeznaczone na rozwiązanie problemów z wodą na terenach, gdzie prowadzona jest eksploatacja.

Cyberbezpieczeństwo i organizacja pracy w kopalniach na spotkaniu w WUG

Cyberbezpieczeństwo nadzoru górniczego, statystyki wypadków oraz uchybienia w organizacji pracy w kopalniach były głównymi tematami spotkania kierownictwa okręgowych urzędów górniczych w Wyższym Urzędzie Górniczym. Rozmowy dotyczyły także wypadków śmiertelnych i poparzeń łukiem elektrycznym - informują w WUG.