IT a biznes: Coś tu nie gra…

Firma Sybase i Katedra Informatyki Gospodarczej Szkoły Głównej Handlowej wykonały badania, które posłużą do przeanalizowania, w jaki sposób polskie przedsiębiorstwa i urzędy publiczne korzystają z tzw. architektury korporacyjnej w informatyzacji.

Wyniki dowodzą, że we wdrażaniu systemów informatycznych ciągle brakuje koordynacji, a wiedza o rozwiązaniach IT jest rozproszona, przez co informatyzacja często nie spełnia potrzeb biznesu.

– Polscy szefowie IT mogą pochwalić się znajomością tematyki związanej z architekturą korporacyjną. Jednak brak całościowego spojrzenia rodzi problemy z integracją systemów i ze skutecznym zarządzaniem danymi i aplikacjami – przekonuje Łukasz Krzyżanowski, Solutions Architect z Sybase Polska.

W badaniu przeprowadzonym w pierwszym kwartale 2009 r. wzięło udział 96 firm z listy 500 największych przedsiębiorstw dziennika „Rzeczpospolita” oraz przedstawiciele ministerstw i jednostek centralnych.

Ponad połowa urzędów i ponad 80 proc. firm ma korporacyjny model danych i opisała swoje systemy IT oraz procedury biznesowe. Ale tylko około 30 proc. podmiotów stworzyło tzw. repozytorium, w którym gromadzone są informacje o kluczowym znaczeniu.

O dużych problemach z integracją systemów informatycznych wspominają wszystkie urzędy publiczne (aż 42,8 proc. określa je jako bardzo poważne) i ponad połowa firm. Tylko 6,1 proc. przedstawicieli firm ma poczucie pełnej koordynacji. Jej całkowity brak deklaruje prawie 16 proc., słabą i średnią – odpowiednio 20,7 proc. i 23,2 proc. badanych. W administracji publicznej słabą koordynację zgłaszało aż 42,9 proc. badanych.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

80 lat SITG w Rybniku: Wspólnota, tradycja i przyszłość

Stowarzyszenie Inżynierów i Techników Górnictwa Oddział w Rybniku świętuje jubileusz 80-lecia działalności. Z tej okazji w dniach 4–6 września 2026 roku zorganizowano uroczyste obchody, połączone z nadaniem odznaczeń oraz wydarzeniami kulturalnymi i integracyjnymi.

Amfetamina w kiełbasie, wódka w pomarańczy. Kiedy wyszło na jaw, że w kopalniach zdarzają się przypadki pracy na haju?

Wiecie, kiedy po raz pierwszy wyszło na jaw, że w kopalniach zdarzają się przypadki pracy na tzw. haju? Pewnie nie, ale ja Wam podpowiem. To był 2011 rok. Wówczas w ręce policjantów wpadło pięciu mężczyzn, którzy na terenie katowickiej kopalni Wieczorek handlowali marihuaną. Skoro handlowali, no to pewnie byli tacy, którzy ją kupowali, a następnie używali przed pracą albo w czasie szychty. No i pojawił się nowy problem. 

O co chodziło w tym proteście? Ufam, że nie o czyjeś partykularne interesy

Wakacje się skończyły, a na zakończenie byłem pod czeską Pragą na Dniu Czołgowym i w świetnym Muzeum Lotnictwa. Kiedy czytacie te słowa, jestem na Słowacji na Dniach Salamandry w Bańskiej Szczawnicy, czyli miejscowym święcie górników, geologów, nafciarzy, geodetów i paru jeszcze pokrewnych branż. Zresztą w mediach pojawiły się już poważniejsze tematy.

Jerzy Markowski: „Nie obawiam się o perspektywy dla węgla”

Kredyt z Banku Światowego na restrukturyzację górnictwa, zadłużenie spółki węglowej wobec gminy Bytom, przyszłość węgla i uczniów szkół górniczych. O tym pisaliśmy dokładnie 30 lat temu w „Trybunie Górniczej” z 5 września 1996 roku.