Inwestycje początkowe w górnictwie: Ostatnia szansa wsparcia
Wprawdzie program pomocy inwestycyjnej dla sektora zapisany został w ustawie o funkcjonowaniu górnictwa na lata 2009–2015, ale dodatkowe bariery wprowadzone są przez przepisy unijne.
Rozporządzenia Rady (WE) 1407 z 2002 r. w sprawie pomocy państwa dla przemysłu węglowego jasno stanowi, że pieniądze z budżetu na finansowanie inwestycji początkowych sektor może dostać jedynie do 2010 r. Oczywiście pod warunkiem, że odpowiednie środki się w tym budżecie znajdą.
A pieniądze na inwestycje są potrzebne od zaraz. Problem ten ujawnił się bardzo wyraźnie przed rokiem, gdy polskie kopalnie nie nadążały za popytem. W odpowiedzi odbiorcy sięgnęli po zagraniczne kontrakty. – Wsparcie inwestycji początkowych w przyszłorocznym budżecie to konieczność. Jeżeli chcemy przetrwać, to musimy o to zawalczyć. Dla nas, dla branży, dla ludzi myślących o przyszłości polskiej energetyki, jest to warunek bezwzględnie konieczny – akcentuje prof. Krystian Probierz, dyrektor Instytutu Geologii Stosowanej w Politechnice Śląskiej.
Na podstawie przygotowanych przez spółki węglowe wniosków minister gospodarki wystąpił o 859 200 mln zł dotacji na dofinansowanie inwestycji początkowych z przyszłorocznego budżetu. To maksymalna kwota, o jaką zabiegać mogą górniczy przedsiębiorcy.
Czy problem odbudowy polskiej bazy zasobowej i ograniczenia eksploatacji podpoziomowej znajdzie zrozumienie wśród innych członków Rady Ministrów, pozostaje nadal zagadką. Przed rokiem, gdy Waldemar Pawlak wnioskował o wsparcie branży kwotą 400 mln zł, Ministerstwo Finansów twierdziło, że jego priorytetem jest redukcja deficytu budżetowego.
Teraz wsparcie obiecują śląscy parlamentarzyści. – Problem dofinansowania inwestycji początkowych wymaga szerokiej debaty społecznej na Śląsku oraz zrozumienia ze strony władz centralnych, na ile pieniądze inwestowane w górnictwo będą przynosiły zysk całemu krajowi. Niektórzy uważają, że koszty na rozwój branży są ogólnospołeczne, a zyski zostają w regionie – twierdzi Jan Rzymełka, poseł PO.
Rzymełka uważa, że w debacie o konieczności inwestowania w górnictwie powinny wziąć udział związki, bo problem wzrostu wynagrodzeń bez względu na potrzeby inwestowania i kryteria ekonomiczne jest podcinaniem gałęzi, na której się siedzi.
Jakby w odpowiedzi na postulat posła Rzymełki w dyskusję o inwestycjach początkowych włączył się Związek Zawodowy Górników w Polsce. ZZG zaapelowało do instytucji unijnych o przedłużenie możliwości udzielania pomocy publicznej dla przemysłu wydobywczego po 2010 r. – Nie za bardzo wierzę, że w przyszłorocznym budżecie znajdą się środki na inwestycje początkowe. Teraz mamy kryzys, ale niech wróci koniunktura, środki w budżecie będą, ale nie będzie prawnej możliwości udzielenia branży wsparcia – tłumaczy Wacław Czerkawski, wiceprzewodniczący ZZG.
Nieco inaczej problem postrzega Adam Gawęda, poseł Prawa i Sprawiedliwości: – Dzisiaj w sytuacji, w której górnictwo boryka się z wieloma problemami, nasze działania powinny być jeszcze aktywniejsze. Należy ubolewać, że straciliśmy niepotrzebnie rok, tego odwrócić się już nie da. Tym bardziej starania o zapewnienie w budżecie środków na inwestycje powinny być nasilone. Z pewnością będę apelował do posłów ze Śląska o porozumienie dla regionu w celu wsparcia inwestycji w górnictwie.
Czytaj też:
Śląscy parlamentarzyści deklarują poparcie dla inwestycji początkowych w górnictwie