Inwestycje początkowe na budżetowej huśtawce

Za kilkanaście dni posłowie zaczną prace nad przyszłorocznym budżetem państwa. Wicepremier Waldemar Pawlak zabiega o zapisanie w budżetowych wydatkach ponad 800 mln zł na inwestycje początkowe w kopalniach. „Trybuna Górnicza” od kilku tygodni prowadzi akcję pozyskiwania sojuszników dla inicjatywy Ministerstwa Gospodarki, by – gdy dojdzie do głosowania w parlamencie – nie zapomniano o polskim węglu, jak to się stało w ubiegłym roku.

Nie zbieramy słodkich deklaracji dla sektora wydobywczego. Będziemy posłom patrzyli na ręce, bo górnictwo potrzebuje pieniędzy, a nie słów. Nie mamy złudzeń, że nie wszyscy są świadomi sytuacji branży, która przez wiele lat była kotwicą antyinflacyjną (ceny węgla regulowane, a zakupy rzeczy niezbędnych do fedrunku wolnorynkowe). Efekty niedoinwestowania widać dziś na każdym kroku w kopalniach.

Niestety, to co dla nas oczywiste, szerokiej opinii społecznej przysłania 5 mln ton węgla, które leży na zwałach oraz 10 mln ton tego surowca, które trafią w tym roku na polski rynek z importu. Może już czas wypuścić rodzime spółki węglowe na giełdę, albo zaprzestać wydobycia? Takie pytanie słyszeliśmy podczas naszej kilkutygodniowej akcji. W ocenie wojewody śląskiego Zygmunta Łukaszczyka takie sformułowaniu górniczego problemu jest zachętą do przeobrażenia sposobu myślenia o polskim węglu.

– Efektywność i opłacalność zadecydują o możliwościach rozwojowych polskiego górnictwa. Dziś nie można sobie wyobrazić Śląska, w którym z dnia na dzień zaprzestano by wydobycia węgla. Nasza energetyka przez dziesiątki lat będzie opierała się na tym surowcu. Górnictwo musi się wpisywać w pejzaż przeobrażeń regionu. Są dwie metody na zapewnienie pieniędzy na konieczne inwestycje. Właściciel pozostawia zysk w firmie z przeznaczeniem na rozwój. W okresie dekoniunktury, z jaką obecnie mamy do czynienia, właściciel – czyli w przypadku górnictwa Skarb Państwa – musi podjąć inne działania z jednoczesnym określeniem, na co przekazywane środki mają być przeznaczone i w jakim okresie w postaci dywidendy zostaną one państwu zwrócone – powiedział „TG” Zygmunt Łukaszczyk, wojewoda śląski.

Sprzedać można tylko raz. Zatem prywatyzacja spółek giełdowych w dołku gospodarczym, gdy słaby popyt rzutuje na ceny, nie poprawi sytuacji górnictwa. Tak uważa nie tylko wojewoda śląski. Sekcja górnicza „Solidarność” bije na alarm: brakuje perspektyw na funkcjonowanie branży w przyszłości.

– Jeżeli z budżetu państwa nie zostanie wysupłanych tych kilkaset milionów, to Polska pomoże gospodarce innego państwa. I za kilka lat nasz kraj będzie uzależniony od dostaw nie tylko rosyjskiego gazu, ale również węgla. Mówienie, że spółki węglowe powinny sobie same poradzić z odtworzeniem frontów wydobywczych, jest w obecnych realiach myśleniem abstrakcyjnym. To miało jakieś sens dwa lata temu, gdy była hossa, ale nie teraz, kiedy trzeba zabezpieczyć przyszłość energetyczną kraju. Zapis o inwestycjach początkowych w rządowej strategii i ustawie o funkcjonowaniu górnictwa węgla kamiennego w latach 2008–2015 jest zasługą związkową. Niestety, nie był on realizowany i doszło do sytuacji, gdy potrzebne są negocjacje, żeby zapobiec wybuchowi konfliktu społecznego w górnictwie – podkreśla Dominik Kolorz, przewodniczący Sekcji Krajowej Górnictwa Węgla Kamiennego NSZZ „Solidarność”.

Wicepremier Pawlak w walce o budżetowe pieniądze na inwestycje początkowe dla górnictwa może liczyć na poparcie posłów z ugrupowania, z którego się wywodzi. Tak przypuszcza Adam Krzyśków (PSL) z Podkomisji Sejmowej ds. nowej Ustawy Prawo Geologiczne i Górnicze.

– Mieszkam w Olsztynie, a zatem w regionie, w którym już spala się węgiel z importu. Niedoinwestowanie polskiego górnictwa jest balansowaniem na linie. Jeżeli w budżecie państwa w 2010 roku nie znajdą się pieniądze na udostępnianie nowych rejonów wydobycia, to będzie eksterminacja polskiego górnictwa. Wyniki głosowania ustawy budżetowej zależą oczywiście także o naszych koalicjantów z Platformy Obywatelskiej – zastrzega poseł Krzyśków.

Kopalnia „Janina” znajduje się w okręgu wyborczym posła Tadeusza Arkita z PO. Dlatego nie ma on wątpliwości, że inwestycje początkowe powinny być zapisane w ustawie budżetowej.

– Ta kopalnia może być przykładem, jakie znaczenie ma górnictwo nie tylko dla polskiej energetyki. W „Janinie” pracuje 2700 osób. Dziesiątki firm z Małopolski żyje ze współpracy z tą kopalnią, która jest w pierwszej dziesiątce największych pracodawców w naszym regionie. Ten zakład nie ma ekstremalnych zagrożeń naturalnych. Wyniki produkcyjne są dobre. Na udostępnienie nowej bazy zasobowej w tej kopalni trzeba by było przeznaczać kilkuletnie zyski. A przecież przez lata restrukturyzacji górnictwa nie mogło być o tym mowy – zapewnia Tadeusz Arkit.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Transformacja energetyczna Polski: Co czeka węgiel? Kluczowa konferencja już w październiku

W październiku w Zakopanem, pod auspicjami Instytutu Gospodarki Surowcami Mineralnymi i Energią Polskiej Akademii Nauk, spotkają się eksperci z najbardziej prestiżowych ośrodków naukowych naszego kraju. W centrum uwagi pojawią się zagadnienia związane m.in. z bezpieczeństwem energetycznym, rynkiem surowcowym i dekarbonizacją.

Grzegorz Wacławek o przyszłości PGG: Nie możemy zaklinać rzeczywistości

Czy mamy zamykać? Czy mamy rozwijać? Czy mamy coś zmieniać? To dylematy, przed którym stoi Polska Grupa Górnicza, ale i górnictwo w całej Europie – mówił podczas konferencji „Trójkąt Transformacji” Grzegorz Wacławek, wiceprezes PGG ds. restrukturyzacji. - Restrukturyzacja i moje zadanie tak naprawdę polega na tym, bym odpowiedzialnie przygotował spółkę do zmiany. Do tego, by się dostosowała do tych zmian gospodarczych, które czekają region - dodał wiceprezes.

Likwidacja kolizji elektroenergetycznych na obszarze Tauron Dystrybucja – perspektywa wykonawcy

Na Górnym Śląsku, w Zagłębiu Dąbrowskim i w większej części województwa małopolskiego dominującym operatorem systemu dystrybucyjnego jest Tauron Dystrybucja. Praktycznie każda likwidacja kolizji elektroenergetycznej w tym regionie – przy inwestycji drogowej, deweloperskiej, przemysłowej czy nowej farmie PV – odbywa się więc w jego procedurach i pod jego nadzorem. 

Od lanosów i futer dla żon górników do „przegranego życia”. Jak zapamiętałem transformację na Śląsku

Kiedy po raz pierwszy usłyszałem słowo „transformacja” w kontekście przemian naszego regionu? Nie potrafię sobie tego przypomnieć. Nie pamiętam konkretnego wywiadu, artykułu czy filmu, który by mną wstrząsnął i sprawił, że nagle zrozumiałem, czym ta transformacja jest lub jak powinna bądź też nie powinna wyglądać. Doskonale pamiętam jednak moment, w którym po raz pierwszy byłem obserwatorem jej realnych, często dramatycznych skutków, oczywiście nie znając wtedy jeszcze samego pojęcia „transformacja”.