Indie walczą ze smogiem za pomocą... węgla

fot: Jarosław Galusek/ARC

Dalsze rugowanie polskich producentów z rynku węgli średnich i grubych istotnie zaszkodzi ich polepszającej się obecnie kondycji finansowej; przypomnijmy, że stanowiące raptem 15 proc. całej produkcji węgla energetycznego sortymenty średnie i grube to aż 35 proc. przychodów krajowych kopalń

fot: Jarosław Galusek/ARC

Pierwszy śnieg za nami, więc większość Polaków na pewno rozpaliła już swoje domowe piece. Na drogach właśnie zaczynamy zauważać typowe przedświąteczne zwiększone natężenie ruchu. Wiatr nie wieje tak mocno, jak powinien, do tego mróz zatrzymuje brudne powietrze w zawieszeniu. Tak, Szanowni Państwo – nad polskimi miastami i miasteczkami znowu zawiśnie za chwilę złowrogi smog.

O tym, jak bardzo smog dał nam się we znaki przed rokiem, pisałem już w Punkcie Widzenia nie raz. O tym, jak rządzący w Warszawie i samorządach zamierzają z nim walczyć, również zdarzyło mi się popełnić kilka tekstów, nie skąpiąc krytyki niektórym pomysłom, zmierzającym do wymuszenia na najbiedniejszych Polakach przestawienia się na dwukrotnie od węgla droższy gaz lub trzykrotnie droższy prąd. W związku z tym nie zamierzam się dzisiaj powtarzać i skupię się na kuriozalnej na pozór historii zza siedmiu gór i lasów, gdzie tak atakowany w Polsce jako sprawca smogu węgiel ma być rządową odpowiedzią na skażone powietrze. Brzmi wystarczająco niedorzecznie? Witamy w Indiach, ósmym kraju na świecie z najbardziej zanieczyszczonymi aglomeracjami miejskimi.

Na początku listopada światowe media alarmowały, że w liczącym blisko 17 milionów mieszkańców New Delhi poziom zanieczyszczeń PM 2,5 sięgnął 900 mikrogramów na metr sześcienny, czyli 90 razy więcej niż normy WHO i nawet 15 razy więcej niż wynosi stosunkowo łagodna norma indyjska. Władze stolicy, pomimo że szara chmura na ulicach stanowi już nieodłączny obrazek miasta, postanowiły szybko działać i ogłosiły podjęcie nadzwyczajnych środków. Na początek zamknięto szkoły, żeby nie zmuszać dzieci do wychodzenia z domów na „trujące ulice”. Dalej, wstrzymano wszystkie prace budowlane i rozbiórkowe, zakazano używania generatorów prądu (z wyjątkiem budynków użyteczności publicznej) i zamknięto podmiejską elektrownię węglową.

Do tej listy dorzucono również cotygodniowe odkurzanie ulic, jednak według lokalnych ekspertów nawet to nie pomoże w szybkim uporaniu się z problemem. Do głównych sprawców smogu zalicza się m.in. wypalanie pól w sąsiadujących stanach, a także przestarzały transport na ulicach Delhi (rozklekotane autobusy i dwusuwowe autoriksze). Na początku roku już raz próbowano ograniczać ruch drogowy w stolicy w sposób dość abstrakcyjny dla zachodnich standardów: na jeden dzień na ulice mogły wyjeżdżać tylko samochody z numerami rejestracyjnymi kończącymi się liczbą nieparzystą, w kolejny – parzystą. Oczywiście z tej egzotycznej regulacji zwolniono m.in. radiowozy, karetki, wozy straży pożarnej i taksówki, ale także... kobiety.

Wdychanie powietrza w New Delhi porównuje się do wypalenia 50 papierosów dziennie. Główny minister stolicy (hinduski odpowiednik burmistrza lub prezydenta miasta) nazwał miasto „komorą gazową”, a smog już nie tylko utrudnia oddychanie, ale jest tak gęsty, że ogranicza widoczność, co z kolei powoduje również opóźnienia w publicznym transporcie, zwłaszcza pociągów, które nie mogą się rozpędzać w takich mglistych warunkach. Główną przyczyną po stronie natury jest dokładnie taka sama pogoda jak w Warszawie na początku tego roku – brak wiatru i zimne powietrze. W przeciwieństwie jednak do apeli podnoszonych przez różnych ekspertów w Polsce, w Indiach węgiel nie jest wskazywany jako winowajca, ale jako jeden z potencjalnych wybawców.

Jednym z głównych paliw stosowanych przez Hindusów w przemyśle (głównie cementowym, który odpowiada za 75 proc. popytu), ale również indywidualnym ogrzewnictwie, jest koks naftowy, produkt uboczny rafinacji ropy. Łącznie, w okolicach New Delhi zużywa się rocznie 2,2 mln t koksu naftowego i ponad 14 mln t w skali całego kraju. Do głównych zalet tego paliwa należą przede wszystkim wysoka kaloryczność (wyższa niż zwykłego węgla kamiennego wydobywanego w Indiach) oraz łatwość rozpalania. Z drugiej strony, koks naftowy wydziela znacznie więcej dwutlenku węgla oraz substancji zanieczyszczających powietrze, przede wszystkim trujących tlenków siarki. Dlatego właśnie, z dniem 1 listopada, rząd New Delhi zakazał spalania koksu naftowego.

Władze jednak zdają sobie doskonale sprawę z faktu, że nie będą w stanie wymusić bezpośredniej tranzycji z tego koksu na np. niskoemisyjny gaz ziemny, dlatego dla wszystkich oczywiste jest, że mały przemysł i odbiorcy detaliczni przestawią się teraz na węgiel energetyczny. W związku z tym jednak, że przenosi on mniej energii od koksu, już dzisiaj analitycy przewidują wzrost wewnętrznego zapotrzebowania na węgiel od 24 do 31 milionów t, jeśli zakaz spalania koksu naftowego obejmie cały kraj. To zaś dla Indii oznacza dalszy wzrost importu, który w październiku wyniósł 16,8 mln t, wobec 16,1 mln t we wrześniu i znacznie mniejszym wolumenom w okresie maj-sierpień w związku z rządową polityką ograniczania zależności od zagranicznych dostaw surowca.

Na hinduskie problemy z podażą węgla, którą odczuwać zaczyna już nawet energetyka, mająca podobnie jak w Polsce pierwszeństwo w dostępie do krajowego surowca, zacierają ręce Amerykanie, prowadzący w odniesieniu do swojego czarnego złota agresywną politykę eksportową. Październikowy import węgla z USA wyniósł 2,1 mln t i był cztery razy większy od ubiegłorocznego, a w listopadzie br. ta liczba może jeszcze wzrosnąć, ponieważ tylko w ciągu pierwszych trzech tygodni zaimportowano go już 1,5 mln t. Ma to naturalnie przełożenie na ceny, gdzie tona wysokokalorycznego 6900 kcal węgla kosztuje już 8200-8300 rupii (126-128 dolarów), czyli o 1100 rupii (ok. 17 dolarów) więcej niż jeszcze w pierwszej połowie listopada.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

TOP 6 nieoczywistych propozycji na Industriadę 2026. Poleca dr Adam Hajduga

Przed nami kolejna Industriada, czyli święto Szlaku Zabytków Techniki Województwa Śląskiego. Odbędzie się w dniach 13 i 14 czerwca 2026 roku, a tegorocznym motywem przewodnim są „Twarze przemysłu”. Industriada zagości w 50 obiektach i nie sposób odwiedzić jej wszystkie. Wspólnie z dr. Adamem Hajdugą - współtwórcą festiwalu, wiceprezydentem Europejskiego Szlaku Dziedzictwa Przemysłowego i dyrektorem instytucji kultury „Szyb Staszic” w Tarnowskich Górach – przygotowaliśmy TOP 6 nieoczywistych propozycji na Industriadę 2026.

Korski: Chcą budować nową kopalnię węgla. Zapomnieli, że urzędnicze młyny mielą wolniej niż kombajny

Przeczytałem, że powstanie w naszym kraju nowa kopalnia węgla kamiennego. Ma ona funkcjonować w Dolnośląskim Zagłębiu Węglowym, gdzie nadal występują najwyższej jakości węgle koksowe. Kiedy czytam, że pierwszą koncesję, jeszcze nie wydobywczą, uzyskano w 2014 r., to zauważam, że dla niewielkiego złoża droga od decyzji do podjęcia wydobycia jest bardzo długa. Jeszcze nie zaczęli fedrować, bo po drodze pojawiła się przeszkoda w postaci działki terenu, która jest potrzebna, ale właściciel nie chce jej sprzedać. 

Jest szansa dla Megalopolis Katowice-Ostrawa? Zbliża się konferencja pod patronatem netTG.pl

Trybuna Górnicza” i portal netTG.pl patronują XXXII Międzynarodowemu Spotkaniu Biznesu Czech, Polski i Słowacji, które odbędzie się 11 czerwca br.

Historia Bogdanki zaczęła się od odwagi śląskich geologów

Lubelska kopalnia jest dowodem, że w górnictwie najważniejsze decyzje zapadają na długo przed pierwszą toną węgla.