Huta Szopienice pilnie potrzebuje inwestora
— Skierowaliśmy informację o możliwości nabycia zorganizowanej części przedsiębiorstwa do ponad 60 potencjalnych inwestorów branżowych z całego świata. Wkrótce spotkamy się z kilkoma — mówi Wojciech Palukiewicz, prezes Szopienic.
Jeżeli jednak nie znajdzie się inwestor, pracę straci ponad 350 pracowników.
— Jesteśmy zbulwersowani. Huta była od ośmiu lat restrukturyzowana, a efektem ma być teraz likwidacja? — oburza się Henryk Adler, szef szopienickiej Solidarności.
Zwolnienia mogą być dla spółki kosztowne. Zgodnie z prawem pracodawca musi zapłacić zwalnianym minimum trzymiesięczne odprawy, a średnia płaca w Szopienicach to 2,9 tys. zł (kwota obejmuje również kadrę kierowniczą). To oznacza, że firma będzie musiała wydać na ten cel przynajmniej 3 mln zł.
Szopienice zamierzają też sprzedać grunty nieoperacyjne, których mają około 70 ha.
— Z tego blisko 50 ha jest po rekultywacji, gotowych do sprzedaży. Prowadzone obecnie rozmowy dotyczą pierwszych 18 ha — mówi Adam Smoleń, dyrektor operacyjny Szopienic.
Jeśli walne zatwierdzi likwidację, odbije się to na wynikach Hutmenu. Zobaczymy to we wrześniowym raporcie półrocznym giełdowej spółki. Ale, jak zapewniają jej przedstawiciele, „krew się nie poleje”. Ewentualne korekty, których może domagać się audytor, będą zapewne dotyczyły jedynie należności od Szopienic i poręczeń ich kredytów.