Himalaje: Polska wyprawa na Annapurne już w bazie

fot: ARC

Polscy Himalaiści wyprawę zaczęli od aklimatyzacji w Alpach

fot: ARC

+24 Zobacz galerię

Galeria
(27 zdjęć)

Ekipa Polish Annapurna IV Expedition po wielu trudach związanych z dopięciem budżetu i organizacją śmigłowca, właśnie przebywa w bazie w Himalajach, skąd niebawem wyruszy na podbój południowo-zachodniej ściany Annapurny IV - poinformowali portal górniczy nettg.pl we wtorek (27 października) organizatorzy wyprawy.

Polscy Himalaiści wyprawę zaczęli od aklimatyzacji w Alpach, która przebiegła niezwykle pozytywnie o czym wspinacze napisali na swoim facebooku: "Przed chwilą zjechaliśmy z wysokości 3800m n.p.m. Aklimatyzacja przebiegła zgodnie z planem. Lekki szum w naszych głowach ustąpił do następnego liofilizowanego śniadania. Dwa dni spędzone na tej wysokości pozwolą nam przetrwać pierwsze dni po lądowaniu w bazie pod AIV (4500m n.p.m.) Alpy jak zwykle kokietują festiwalem chmur i skalnych turni, ciężko jest im się oprzeć :)"

Po aklimatyzacji alpiniści skierowali się w stronę Kathmandu, gdzie do ostatniej chwili żaden z nich nie wiedział co się wydarzy. Pojawiające się problemy ze śmigłowcem, sytuacja polityczna w Nepalu, ciągle rosnące koszty wyprawy stawiały pod wielkim znakiem zapytania dalsze działania teamu.

- Dopytujecie nas o śmigłowiec i cenę. Sprawa nie jest prosta i na chwilę obecną sami nie wiemy do końca na czym stoimy. W Nepalu jest problem z paliwem w związku z różnymi zawirowaniami, a jego cena na czarnym rynku wzrosła w dniu naszego wylotu o kolejne 20 proc.. Jutro mamy zaplanowane spotkanie, po którym mamy nadzieję wiedzieć coś więcej - czytamy na FB polskiego zespołu. W następnych dniach sprawa okazała się jasna. - Permit (pozwolenie) na AIV jest. Negocjacje ze śmigłem zakończone pomyślnie. Więc... Jutro rano fruniemy do bazy! Iiihaaaaaa!!!! - - z radością ogłosił Marcin Tomaszewski.

Dzień później polscy himalaiści wylecieli do bazy głównej, aby rozbić obóz i zacząć wspinaczkę na szczyt Annapurny. Czy uda im się zdobyć południowo-zachodnią ścianę? Jakie jeszcze problemy napotkają na swojej dalszej drodze wspinacze? Polecamy śledzenie wyprawy na https://www.facebook.com/PolishAnnapurnaIVExpedition2015.

Przypominamy: Annapurna IV (7525 m) to jeden ze szczytów Himalajów, na którego wejście jak do tej pory wybrały się tylko dwie mało zaawansowane ekspedycje, z których żadna nie osiągnęła zamierzonego celu. Projekt wytyczenia nowej drogi na południowo-zachodnim filarze Annapurny IV powstał w głowach nie tylko aktualnych uczestników wyprawy, ale również najważniejszych osobistości polskiego himalaizmu (m.in. Janusza Majera, wybitnego himalaisty). Wyprawa ta jest jednym z najważniejszych projektów zaplanowanych na rok 2015 przez Polski Związek Alpinizmu.

W galerii: Wyprawa na Annapurne (zdjęcia: Archiwum)

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

To porozumienie jest symbolem górniczej walki

Porozumienie Jastrzębskie 3 września 1980 roku było trzecim, po gdańskim i szczecińskim, dokumentem podpisanym latem 1980 roku między władzą a robotnikami. Strajki na Śląsku, których efektem były ustalenia zawarte w Jastrzębiu, wpłynęły na tempo i skuteczność negocjacji prowadzonych w Gdańsku i Szczecinie. Dzisiaj uczczono tę niezwykle ważną dla kraju rocznicę.

Pamiętają o pacyfikacji kopalni Wujek. Wyrosną kolejne drzewa pamięci

Po wakacyjnej przerwie, Śląskie Centrum Wolności i Solidarności kontynuuje akcję sadzenia w szkołach drzew pamięci im. Dziewięciu Górników z Wujka. 

Rewolucyjne odkrycie: górnictwo na ziemi tarnogórskiej sięga czasów rzymskich

Górnictwo na terenie dzisiejszych Tarnowskich Gór i Bytomia rozpoczęło się znacznie wcześniej, niż dotychczas sądzono – już w II wieku naszej ery, czyli w czasach rzymskich. To kluczowe ustalenie polsko-niemieckiego zespołu badawczego, które zmienia dotychczasową wiedzę o początkach przemysłu wydobywczego na Górnym Śląsku. Poinformowało o tym Stowarzyszenie Miłośników Ziemi Tarnogórskiej (SMZT).

Były minister odpowiedzialny za górnictwo dzieli się tragicznymi wspomnieniami

- Zobaczyłem przerażający widok... cała rodzina karczmarza, którą znałem, leżała zamordowana na drabiniastym wozie przygotowanym do wywiezienia.  Obok byli liczni niemieccy żołnierze. To straszne przeżycie – wspomina w swej książce Zdzisław Doszla.