Henryk Fortoński: Im trudniej, tym lepiej

Fortonski GAL

fot: Jarosław Galusek

Henryk Fortoński zgromadził sporą kolekcję medali w rozmaitych dyscyplinach

fot: Jarosław Galusek

Rozmowa z Henrykiem Fortońskim, niepełnosprawnym sportowcem.


Na niedawnych Mistrzostwach Polski Górników w Narciarstwie Biegowym zajął Pan wśród 50-latków 13. miejsce. Jednak w największe osłupienie wprawił Pan rywali na mecie, unosząc nogawkę kostiumu. Przedtem nikt nie przypuszczał, że biegnie Pan z protezą nogi. Górnicza przeszłość?


Przed kilkunastu laty miałem ciężki wypadek w wałbrzyskiej kopalni Thorez.


Sport pomógł się Panu otrząsnąć po nieszczęściu?


Na pewno. Niedługo po wypadku wpadł mi w ręce artykuł o sporcie niepełnosprawnych. Po tej lekturze trafiłem na grupę ludzi związanych z tą dziedziną. Namawiali mnie, abym nie poddał się kalectwu. Później sam ściągałem do sportu wielu ludzi, w tym również całkowicie zdrowych. Zachęcałem ich przede wszystkim własnym przykładem, tym, że nie załamałem się po wypadku, że moje życie wcale się po nim nie rozsypało. Dziś cieszę się, że kilku z nich rozwija się sportowo i ma wiele sukcesów. Mogę więc powiedzieć, że sport stał się całym moim życiem.


Zaczął Pan od narciarstwa?


Z początku była to koszykówka na wózkach. 18 lat grałem w kosza: najpierw w Starcie Wałbrzych, później w Impelu-Starcie Wrocław. Dwukrotnie zdobyłem mistrzostwo Polski, grywałem w europejskich pucharach. Ścigałem się również w maratonach na wózkach.


Sądząc po tym, jak porusza się Pan na nartach, to wózek raczej się nie przyda...


Toteż z niego zsiadłem. Kiedy wypaliłem się w koszykówce, przesiadłem się na rower, choć biegałem również maratony w kategorii open. Na rowerze dwukrotnie objechałem Polskę. Przemierzyłem też Europę, aż po Lizbonę. Dwukrotnie pokonałem też najdłuższy rowerowy maraton w Polsce i jeden z najdłuższych w Europie, czyli Bałtyk-Bieszczady. Dystans 1000 km zajął mi 55 godzin.


Nie za dużo tego wszystkiego?


Narty traktuję właściwie jako uzupełniający trening do roweru, który jest moją koronną dyscypliną. Zaliczyłem wszystkie Biegi Gwarków w Wałbrzychu. Od pięciu lat uczestniczę w Biegu Piastów. Dotąd mój najlepszy czas w tych zawodach wynosi 4 godz. 16 min., ale wierzę, że zdołam przełamać barierę 4 godzin. Mam silną górę, toteż w klasyku sporo nadrabiam rękoma. Na górnicze mistrzostwa na Kubalonkę przyjechałem pierwszy raz. Myślę, że nie ostatni. Spodobała mi się tutejsza trasa, z kilkoma wymagającymi podejściami, i fajny klimat.


Po tym, co usłyszałem, był to spacerek.


Taki już mam charakter, jak Justyna Kowalczyk lubię dawać sobie w kość. Im trudniej było, tym lepiej się czuję.


Satysfakcja ze zwycięstw nad samym sobą?


Na pewno. Ale zgromadziłem też sporą kolekcję medali w rozmaitych dyscyplinach. W Wałbrzychu ośmiokrotnie wybierano mnie najpopularniejszym sportowcem wśród niepełnosprawnych.
 

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Kopalnia i pomoc czworonogom? W Wieliczce to możliwe

Przy szybie Daniłowicza kopalni Wieliczka 10 października spotkali się ludzie o wielkich sercach dla zwierząt: wolontariusze Fundacja Skrzydlaty Pies z Bukowna, pracownicy kopalni, wieliczanie, turyści oraz niezawodni harcerze wielickiego hufca ZHP. W ramach akcji „Kopalnia dobrych serc” udało się m.in. zebrać ponad 240 kg karmy dla psów oraz przeszło 30 kg karmy dla kotów. 

Inauguracja roku akademickiego w górniczym stylu - już dawno tak nie było

Wiceminister prof. Krzysztof Galos:  Dolny Śląsk, ze swoim bogactwem zasobów mineralnych, potencjałem naukowym i silnym zapleczem przemysłowym, ma wszelkie predyspozycje, aby stać się jednym z kluczowych ośrodków wypracowywania rozwiązań dla przyszłości polskiego górnictwa.

Reprezentacja PGG o krok o zwycięstwa. I ma najlepszego zawodnika turnieju!

Na Stadionie Śląskim w Chorzowie odbył się Turniej Piłkarski o Puchar Marszałka Województwa Śląskiego. Dawid Colik z KWK ROW Ruch Marcel został wybrany najlepszym zawodnikiem turnieju!

Uwaga, Barbórka idzie! Dlaczego tuż przed świętem pod ziemią dochodzi do tragedii?

Ależ ten czas leci. Zanim się obejrzymy, znowu spotkamy się na Barbórce. Oby tak się stało, bo przyszłości nie znamy. Dlatego zachowajcie w ciągu tych najbliższych tygodni wyjątkową czujność przy robocie.