Hanysy i gorole, łączcie się w uśmiechu!

fot: Maciej Dorosiński

Piszcie: ecik.gornicza@gmail.com

fot: Maciej Dorosiński

GOŁA PRAWDA O NARODOWEJ DUMIE...
Może to już powoli staje się nudne, ale muszę raz jeszcze powrócić do problemów naszej kolebki śródziemnomorskiej cywilizacji, demokracji, sztuki etc. O właśnie: sztuki. I to tej starożytnej. Ostatnio wpadła mi do głowy myśl, że może mieć ona dużo wspólnego z dzisiejszymi ekonomicznymi problemami Grecji. Nie żeby była w jakiś sposób ich przyczyną - skądże znowu! Z kwot, które Grecy dostawali od Unii - tak jak i Polska dostaje - i także z tych, które od banków pożyczali - tak jak i Polska pożycza (tylko że mimo wszystko mniej) - najmniej poszło na tę sztukę - tak jak i w Polsce na sztukę idzie najmniej, co by dowodziło, że jednak mocno czerpiemy ze śródziemnomorskiej tradycji. Nie chodzi też o to, że gołe zadki heroin i herosów z greckich posągów są jakimś odniesieniem do dzisiejszej sytuacji ich potomków. Tak źle nie jest - wystarczy zajrzeć dzisiejszym Grekom do emeryckich czy urzędniczych portfeli, by się przekonać, że jest wręcz odwrotnie. Zatem o co chodzi?
Proszę Państwo, odpowiedź jest w Anglii - ale po kolei.
Pewien angielski wysoki urzędnik państwowy - niestety, nie pamiętam nazwiska - stwierdził, że wszelkie pożyczki z zagranicy Grecy uważają za taki rodzaj prezentu. Że Europejczycy tak to sobie wymyślili, że chcąc Greków obdarować - co im się oczywiście bezwzględnie słusznie należy - ubierają to w postać pożyczki, żeby było przyjemniej. No taki po prostu mają kaprys i zwyczaj. Patrząc na poczynania niektórych greckich polityków i słuchając słów niektórych greckich obywateli, można mieć wrażenie, graniczące z pewnością, że tak faktycznie uważają. Tyle że ów Anglik opinię tę wyraził gdzieś tak w połowie XIX wieku.

Z kolei przyglądając się w tym czasie postępowaniu Anglików - czy szerzej: Brytyjczyków - też można mieć wrażenie, graniczące z pewnością, iż uważali oni, że cały świat do nich należy, a w szczególności wszystko to, co na i pod powierzchnią tego świata się znajduje. W tym oczywiście wszystko to, co kryje i odkrywa grecka ziemia. Zgodnie z tym najgłębszym swoim przeświadczeniem zaczęli to, co znaleźli, wywozić do siebie, żeby się niepotrzebnie w Grecji nie marnowało, jak przez poprzednich parę tysięcy lat. O dziwo, szczególnie interesowali ich goli Grecy. Ma się rozumieć, że nie XIX-wieczni ubodzy pasterze i hodowcy oliwek tudzież poławiacze gąbek i mięczaków, lecz ich przodkowie, przepięknie oddani w brązach i marmurach przez innych ich przodków. Do tego jakieś naczynia używane przez tychże przodków i inne precjoza. Wszystko to hurtem ładowali na swą flotę i zawozili tam, gdzie to już od wieków - a właściwie od początku - być powinno, czyli z wysp greckich na Wyspy Brytyjskie. I jest to tam wszystko do dziś ku chwale korony i imperium tudzież puddingu.
Tymczasem ci niewdzięczni Grecy - niewdzięczni, bo niedoceniający wspaniałomyślności gestu wzięcia do siebie ich kamieni i żelastwa, co samo w sobie powinno być nobilitujące - zażądali (o zgrozo!) zwrotu tego, co wywieziono. Oczywiście żądanie takie jest kompletnie niezrozumiałe, więc jakże Brytyjczycy mogliby je zrozumieć? Nie zrozumieli i powiedzieli, że Grecy chyba mają kuku na muniu, skoro takie pomysły przychodzą im do głowy. Osobiście uważam, że akurat w tym przypadku nie mają. Znaczy się, kuku na muniu nie mają...
I tu dochodzę do clou mojej myśli początkowej o związkach starożytnej sztuki greckiej z dzisiejszymi greckimi problemami ekonomicznymi. Skoro Brytyjczycy Grekom oddać nie chcą, to pewnie nie oddadzą - bo to naród uparty, zaś Grecy dumni, więc pewnie nie będą chcieli odpuścić. Arbitrem w takich razach bywa Unia Europejska, w której poczucie sprawiedliwości nie wątpię. Więc skoro Grecy i tak nie mają tego, co mieli i mieć powinni nadal, a Brytyjczycy tego nie oddadzą, bo tak mają, to niech Grecy zwrócą się do Unii, żeby - jako rekompensatę za to, co Brytyjczycy im zabrali, a czego odebrać żadnym sposobem się nie da, bo do siłowych rozwiązań raczej nikt się nie ucieknie - Brytyjczycy spłacili ich długi. A jako że sztuka starożytna jest bezcenna, to niech spłacają też te, które Grecy jeszcze zaciągną. I tym sposobem "wilk syty i owca cała", każdy będzie miał to, co lubi najbardziej. No i na dumie narodowej uszczerbku nie będzie.
A mówią, że sztuka niewiele ma wspólnego z ekonomią...

PRZERWA NA REKLAMĘ
"Ogrodnicy! Szczepcie winorośl na czerwonych różach! To da wam plony winogron w niepowtarzalnym kolorze czerwonym! Chyba że wolicie winogrona różowe lub herbaciane. Wtedy trzeba zastosować krzaki róż w tych kolorach".

"Poszukuję odpowiedzialnego konia, znającego Zakopane i okolice, żeby mógł się zająć samodzielnym wożeniem turystów, gdy ja nie będę mógł. Kontaktować się w barze Pod batem, trzeci stolik pod oknem".

"Kolekcjoner autografów zakupi każdą ilość anonimów mogących pochodzić od ludzi sławnych. Oferuję satysfakcjonujące ceny".

"Grand Hotel Riviera mężczyznę z chronicznie podwyższoną temperaturą i w związku z tym stale szczękającego zębami zatrudni jako obcinaczkę do cygar w hotelowym hallu. Praca nie wymaga szczególnych kwalifikacji, wynagrodzenie korzystne!".

"Nasza rada dla panów posiadających delikatną skórę: golcie się bez pianki, żelu, mydła, kremu, wody, pędzla, wody po goleniu a przede wszystkim bez nożyków, żyletek i brzytew! Nie mamy pojęcia, w jaki sposób to należy zrobić, ale jesteśmy pewni, że unikniecie wszelkich podrażnień skóry!".

ZAGADKA
(Niejedna...)

- Co mówi nieostrzyżony baran do ostrzyżonej owcy?
- Przepraszam, ale nie zdążyłem się ogolić...

- Co mówi grzebień na widok grabi?
- Cześć wielkoludzie!

- Co myśli drzewo, gdy ktoś wyrył na nim serce?
- Czyżby moja pierwsza miłość???

- Co myśli morze, gdy pojawiają się nowi plażowicze?
- O! Nowa fala.

W MARKLOWICACH, WĄCHOCKU I GDZIE INDZIEJ...

- Dlaczego sołtys Marklowic postanowił usypać wały wokół miejscowości?
- Żeby dowcipy nie uciekały.

- Dlaczego sołtys Kamujka zorganizował dla mieszkańców obowiązkowy kurs tańca?
- Bo mają tańczyć tak, jak on im zagra...

- Dlaczego w Wąchocku wszystkim kurom sprawiono obuwie?
- Bo za bardzo pazurami niszczyły asfalt.

- Dlaczego w Rzykach zmieniają płoty na gumowe?
- Bo sołtysowa postanowiła nauczyć się jazdy na rolkach.

Z NAUKOWEGO PÓNKTU WIDZENIA

Zastanawiająca jest istota niektórych liczb, jeśli się je podda interpretacji zgodnej z zasadami logiki. Weźmy taką liczbę "nieparzystą". Ileż znaczeń kryje się w niej! Liczba ta np., nie może mieć potomstwa, jak, że się nie parzy. Nie ma też ona pary, zatem pewnie jest samotna. A może nie mając pary, jest słaba? Ewentualnie jest odporna na przesiąkanie parą? Inaczej niż liczba parzysta, która jest jej przeciwieństwem pod każdym względem. Ach, jakże głębokie są logiczne dociekania i jakże skomplikowana jest wiedza matematyczna!

KÓNSKI Z BELE KÓND

Co za niedomyślny natręt!
Pewna pani podbiega na ulicy do policjanta i mocno podenerwowana wyrzuca z siebie jednym tchem, wskazując jednocześnie palcem na jakiegoś mężczyznę:
- Proszę mi pomóc, bo tamten człowiek mnie zaczepia, traktuje mnie jak jakąś lafiryndę spod latarni; mruga okiem i robi wobec mnie nieprzyzwoite gesty; i w dodatku proponuje mi jakieś pieniądze za seks! Proszę mu powiedzieć, żeby się ugryzł gdzieś z tymi swoimi pieniędzmi!!!
Policjant natychmiast podszedł do tego mężczyzny i z groźną miną rzekł:
- Proszę pana, czy pan nie rozumie, że ta pani nie chce pańskich pieniędzy?!

Zwykła przysługa
W przerwie piłkarskiego meczu jeden z kibiców w więcej niż dojrzałym wieku podszedł do uroczej młodej dziewczyny i przeprosiwszy za śmiałość, zapytał:
- Czy nie zechciałaby pani przez krótką chwilę posiedzieć obok mnie na trybunie?
Zdziwiona nieco, ale też rozbawiona tą propozycją dziewczyna zgodziła się, lecz zapytała też:
- Tylko skąd taka propozycja?
- Ach! Bo wie pani, gdzieś zawieruszyła się moja żona i nie potrafię jej znaleźć. Ale jeśli ona zobaczy mnie, a oko ma dobre, z taką piękną młodą dziewczyną, to natychmiast tu przybiegnie...

Zgodne stadło
Żona zeznaje w procesie męża, który spowodował groźną kraksę na autostradzie. Po formalnościach wstępnych i złożeniu przysięgi zaczęto ją przesłuchiwać.
- Zatem niech świadek opowie - zwrócił się do niej sędzia - jaki był przebieg zdarzeń? Jak je świadek zapamiętała?
- Wysoki sądzie, było tak: otóż ja prowadziłam samochód, a mąż siedział za kierownicą...

Sprawiedliwy podział
Pewna kobieta omawia z adwokatem kwestię rozwodu:
- I mam nadzieję, panie mecenasie, że zrobi pan wszystko, żeby dzieci zostały przy mężu, a dom i samochód przy mnie...

MYŚLI WIELKICH, MĄDRYCH, NIE ZAWSZE ZNANYCH...
Niektórzy mają o sobie tak wysokie mniemanie, że w dniu swoich urodzin wysyłają swoim rodzicom telegram gratulacyjny...
Pyrsk!!!

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Zaduszki na Śląsku w cieniu górniczych tragedii. Te wspomnienia zostają w nas na zawsze

W Zaduszki wspominamy tragicznie zmarłych w kopalnianych katastrofach. Ale na Śląsku echa tych przykrych wydarzeń wybrzmiewają tak naprawdę na każdym kroku, przez cały rok, przez całe nasze życie.

Znamy najlepszych siatkarzy wśród górników

Mistrzostwa w Żorach po raz kolejny pokazały, że  sport jest ważnym elementem integracji pracowników miedziowej spółki. Dla uczestników była to nie tylko okazja do sprawdzenia swoich umiejętności, ale również do wspólnego przeżywania emocji i budowania zespołowej atmosfery.

Od filharmonii do kopalni. 13. Festiwal im. Krzysztofa Pendereckiego – poziom 320

Od 30 października do 25 listopada 2026 roku Zabrze stanie się centrum muzycznych spotkań poświęconych dziedzictwu Krzysztofa Pendereckiego. Trzynasta edycja Międzynarodowego Festiwalu im. Krzysztofa Pendereckiego – poziom 320, organizowana przez Muzeum Górnictwa Węglowego w Zabrzu, odbywa się pod hasłem „Synergie” i po raz pierwszy wyraźnie wychodzi w region.

Chopin 135 metrów pod ziemią. Chiński pianista Hao Rao zachwycił w Kopalni Soli „Wieliczka”

Są spotkania, które pozostają w pamięci długo po wybrzmieniu ostatniego dźwięku. Takim wydarzeniem był koncert chińskiego pianisty Hao Rao, który 27 października wypełnił Komorę Jana Haluszki muzyką Fryderyka Chopina.