Hanysy i gorole, łączcie się w uśmiechu

CAŁA WŁADZA W RĘCE REFERENDUM!

No to rok szkolny się zaczął, a wrzawa wokół tzw. "problemu sześciolatków" nie słabnie. Wrzawa starannie podtrzymywana i dość sprytnie wykorzystywana przez towarzystwo najprzeróżniejszych osób, do celów w których interes sześciolatków jest kompletnie bez znaczenia. Od czasu, kiedy wrzawa wybuchła zastanawiałem się - co sygnalizowałem też tutaj — o ile mniejszy iloraz inteligencji muszą mieć dzisiejsi sześciolatkowie w stosunku do swych rówieśników z XVII i XVIII wieków, skoro tak bardzo powątpiewa się w ich możliwości korzystania z dobrodziejstw edukacji. W tamtych czasach nikt nie wątpił, że temu podołają. Wszak pierwszy na świecie obowiązek szkolny, przyjęty na Śląsku w księstwie oleśnickim w XVII wieku i następny, 100 lat później ogłoszony w całych Prusach, zaczynał się od sześciolatków. Dziś także w większości rozwiniętych krajów sześciolatkowie maszerują do szkół. Zatem skąd w Polsce te wątpliwości, czy miejscowi sześciolatkowie podołają? Czy to jakaś kolejna sprawa narodowej wyjątkowości??? Bo takich różnych wyjątkowych narodowych przypadłości - tzn. wyjątkowych cech, chciałem powiedzieć - mamy ogromny dostatek. Wyróżniają nas one na tle innych nacji niewątpliwie! Wyróżniają chlubnie, oczywiście - chyba nikt nie ma co do tego wątpliwości...

Sprawa sześciolatków otarła się nawet o tryb referendalny. I to zrozumiałe, bo skoro za chwilę mamy jedno referendum, ogłoszone z woli upadłego prezydenta, który liczył, że dzięki niemu nie upadnie, to dlaczegóżby nie miało być drugiego, ogłoszonego z woli dopiero co "erygowanego" prezydenta? Wszak w takich przypadkach ani koszty ani sens nie mają najmniejszego znaczenia. A tak w ogóle to powinniśmy przejść na system co najmniej szwajcarski i decydować w ramach tzw. demokracji bezpośredniej o żywotnych dla nas kwestiach. Tylko częściej niż w Szwajcarii. I tych tematów, żeby było więcej. Przecież jesteśmy większym krajem, liczniejszym narodem, to i problemów mamy więcej i są poważniejsze. Znacznie! Dopiero wówczas poczulibyśmy, że nareszcie jesteśmy w swoim własnym domu. No bo co to za "własny dom" w którym nie możemy decydować? Przecież powinniśmy mieć wszyscy możliwość bezpośredniego decydowania w tak poważnych kwestiach, jak kolor nawierzchni dróg, kształt kiełbasy myśliwskiej, wyniki algebraicznych wyrażeń z wieloma niewiadomymi, ilość insuliny w dawce dla diabetyków, zakres obserwacji nieba przez astronomów, oraz wielkość listków papieru toaletowego. I w wielu jeszcze innych, nie mniej ważkich społecznie sprawach, także. A tymczasem wszystkie te problemy starają się za nas załatwić rządzący. Fakt; sami ich wybieramy w referendum co kilka lat, ale najczęściej od razu się z tym wyborem nie zgadzamy. Jak również z decyzjami, które podejmują za nas. A przecież nie po to ich wybieramy, żeby podejmowali decyzje, z którymi my się nie zgadzamy... Jak Państwo widzą sytuacja jest mocno skomplikowana i bez prostych wyjść. Zatem zgodnie z pewnym popularnym hasłem, powinniśmy brać swoje sprawy w swoje własne ręce i decydować w referendach o wszystkim co nam leży w głowach, na wątrobach, na sercach - bo skoro ma leżeć, to niech se leży, ale gdzie indziej. Dziury nie wyleży. U nas niejedno leży i leżeć będzie, ale przynajmniej będziemy mieć pewność, że leży z naszej woli, a nie tak jak teraz, kiedy leży, ale nie mamy pewności, czy z naszej woli leży...

Jedno jest pewne: sześciolatki, które idą do szkoły, nie leżą, bo już nie mogą. Z drugiej strony, może wcale nie chcą leżeć. Większość znanych mi dzieciaków w tym wieku, aż się pali żeby do szkoły pójść, upatrując w tym wielką atrakcję. Co szkoła z tym zapałem potrafi z czasem zrobić, to już inna sprawa i temat na inną okazję. Natomiast wielu rodziców stara się swoje pociechy powściągnąć i pouczyć, że nie tędy droga i żeby sobie jeszcze trochę poleżały. Przy tym często stawiają siebie za wzór. Bo sami chyba lubią leżeć "na dowolnie wybranym boku". A może na obu łopatkach?
Jurek Ciurlok "Ecik"

HANYSY I GOROLE, ŁĄCZCIE SIĘ W UŚMIECHU
W MARKLOWICACH, WĄCHOCKU I GDZIE INDZIEJ...
Dlaczego w Kamujku wszyscy zaczęli trenować wschodnie sztuki walki?
Bo usłyszeli pogłoskę, że orczyki będą wycofane z handlu...

Dlaczego w Wąchocku rozkładają na polach książki?
Bo podnoszą kulturę upraw...

Dlaczego w Marklowicach zlikwidowano wszystkie szkoły?
Bo na sesji Rady uznano, że i wszyscy powinni się uczyć na własnych błędach...

LIMERYK
Dawno nie było, więc być może Państwo się stęsknili za owymi wyjątkowymi i jakże specyficznymi dziełkami literackimi. Ponieważ natrafiłem na ich mały skarbczyk, mogę znów uraczyć ich miłośników. Autor podpisuje się następująco: Jerzy Maria Cycelian Dmuch-Waliński. To daje do myślenia... Ale do rzeczy:
Z Katowic raz pewien artysta
Dwie Ukrainki wyświstał;
Oj, nie zgadza się kasa,
Do tego ma adidasa
- Co nieco jednak skorzystał.

Z NAUKOWEGO PÓNKTU WIDZENIA
Niezwykle trudno zdefiniować pewne — na pozór proste a w rzeczywistości bardzo zawiłe — zjawiska i przedmioty, tak, by definicja była prosta, zrozumiała i jednoznaczna. Weźmy np. taki szkielet. Powiedzmy: ludzki szkielet. Niby to oczywiste. Mówimy szkielet i oczyma wyobraźni widzimy go. A gdybyśmy mieli komuś, kto nigdy nie miał styczności ze szkieletem jako takim, wyjaśnić, co to jest szkielet? I gdyby należało to zrobić krótko i precyzyjnie? No właśnie; problem! Zatem spieszę w sukurs, na wszelki wypadek. Definicja szkieletu jest bardzo prosta: jest to człowiek, którego wnętrze jest na zewnątrz, a część zewnętrzna nie istnieje...

ZAGADKI
Co myśli granat łzawiący po użyciu?
Wpadłem wszystkim w oko!

Co mówią do siebie dwa obrazy abstrakcyjne na widok obrazu realistycznego?
Rozumiesz coś z tego???

Co mówi swojemu synowi wykrzyknik, na widok pytajnika?
I ty tak będziesz wyglądał, jeśli się będziesz garbił!

Co mówi parasolka na widok laski?
Że też się nie wstydzi chodzić nago!!!

Z MĄDROŚCI ŻYDOWSKICH
Dawid Bruch grał na giełdzie, ale podczas kryzysu stracił wszystkie pieniądze. Nie załamał się jednak, lecz postanowił dorabiać się od nowa. Zaczął od handlu lodami. Ze swoim wózkiem stanął naprzeciw banku kredytowego. Interes szedł nieźle. Któregoś dnia podszedł jakiś stary znajomy z pytaniem:
- No i jak ci się powodzi?
- Doskonale!
- O, to może mógłbyś mi pożyczyć trochę pieniędzy?
- Chętnie bym to zrobił, ale nie mogę, bo mam specjalną umowę z bankiem.
- A co to za umowa???
- Prosta: on nie sprzedaje lodów, a za to ja nie udzielam pożyczek...

KÓNSKI Z BELE KÓND
Retro technika
Pewien ojciec opiekował się kilkuletnim synkiem, gdy żona była na drugiej zmianie w pracy. Chciał jednak obejrzeć w telewizji mecz, a dzieciak strasznie marudził. Postanowił mu więc puścić bajkę z płyty gramofonowej - bo były to jeszcze czasy adapterów. W drugim pokoju zamknął malca ze słuchawkami na uszach i pogłośnił telewizor. Po kilkunastu minutach usłyszał z tamtego pokoju głośne, głuche: Bum! Bum! Bum! Po chwili kolejne. I jeszcze jedno. I jeszcze... Niechętnie oderwał się od ekranu, żeby spojrzeć, co też dzieje się u dziecka. Ze zdumieniem i przerażeniem zobaczył malca, który ze słuchawkami na uszach, zakrwawioną głową z całej siły bił o ścianę, powtarzając przy tym: "Chcę! Chcę! Chcę!". Ojciec złapał synka za ramię, powstrzymując kolejne uderzenie, zdjął mu słuchawki i wtedy usłyszał dobiegający z nich głos lektora: "Chcesz? Opowiem ci baj... Chcesz? Opowiem ci baj... Chcesz? Opowiem ci baj...".

Zmartwienie
- Robisz wrażenie przygnębionego - zauważa kolega na widok swego przyjaciela - stało się coś?
- Ach! Mam poważny problem. Zadzwonił do mnie jeden facet i zarządał, żebym zostawił w spokoju jego żonę, bo jak nie, to mnie zabije!
- No to zostaw jego żonę w spokoju. Przecież nie ona jedna na świecie.
- No właśnie, właśnie! A facet się nie przedstawił...

Zdecydowana
W kinie atrakcyjna kobieta mówi do siedzącego obok przystojnego mężczyzny:
- Niech pan natychmiast zabierze rękę z mojego kolana! Liczę do stu...

MYŚLI WIELKICH, MĄDRYCH, NIE ZAWSZE ZNANYCH...
Człowiek chętniej hołduje dobru, niźli złu, tylko warunki mu nie sprzyjają...
Bertold Brecht
Pyrsk!!!

Przypominam adresy: ecik.gornicza@gmail.com
Trybuna Górnicza "Ecik", ul. Kościuszki 30, 40-048 Katowice

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Uwaga, Barbórka idzie! Dlaczego tuż przed świętem pod ziemią dochodzi do tragedii?

Ależ ten czas leci. Zanim się obejrzymy, znowu spotkamy się na Barbórce. Oby tak się stało, bo przyszłości nie znamy. Dlatego zachowajcie w ciągu tych najbliższych tygodni wyjątkową czujność przy robocie. 

Kolejny raz radośnie ogłaszamy odpływ wykwalifikowanych kadr z kopalń

Kiedy ponad dwa tygodnie temu usłyszałem z ust jednego z kandydatów na przyszłego premiera, że on nigdzie nie zamierza uciekać, więc żaden plecak ewakuacyjny nie jest mu potrzebny, to miałem ochotę się pomodlić. Tak, pomodlić się o zdrowie dla tego człowieka, bo o rozum to już chyba za późno… 

Maksymalna głębokość szybów osiąga obecnie w Polsce 1250 m?

Czy kraje zachodnie, ograniczające wydobycie węgla, będą potrzebować tego surowca importowanego z Polski? Ile wynosi maksymalna głębokość szybów w Polsce? I jakie wyniki miała Gliwicka Spółka Węglowa? O tym pisaliśmy dokładnie 30 lat temu w „Trybunie Górniczej” z 10 października 1996 roku.

Rozmowa netTG.pl - odcinek 84 - Bartłomiej Benisz | Prezes firmy Arbena o inwestycji dla ZG Janina

Bartłomiej Benisz, prezes firmy Arbena, był gościem studia netTG.pl na Kongresie Nowej Mobilności. W rozmowie o inwestycji przy kopalni Janina, drodze firmy od zaplecza górniczego do rolnictwa i przemysłu oraz o planach eksportowych.