Hanysy i gorole, łączcie się w uśmiechu

fot: Maciej Dorosiński

Piszcie: ecik.gornicza@gmail.com

fot: Maciej Dorosiński

TROCHĘ W LEWO, TROCHĘ W PRAWO I W PRZÓD?
Balans i równowaga - te dwa pojęcia wydają się być całkowicie niezrozumiałe dla części społeczności współcześnie zamieszkującej ziemie po prawej i lewej stronie brzegów rzeki Wisły, od jej źródeł aż do ujścia. Nie chodzi mi o słownikowe wytłumaczenie znaczenia tych pojęć, bo to można zawsze zrobić pod warunkiem, że się posiadło umiejętność czytania ze zrozumieniem. I tu znalazłem się w kropce, bo uświadomiłem sobie, że takowa umiejętność jest coraz rzadsza we wspomnianej społeczności. No to może zostawmy teorię, a przejdźmy do praktyki. Zatem balans i równowaga w praktyce życiowej. Nie tylko podczas jazdy na rowerze — bo ta ostatnio wydaje się być podejrzaną; podobnie jak odżywianie się na modłę wegetariańską. Być może wkrótce tylko obywatelki i obywatele "drugiego sortu" będą się oddawać obu tym, bezecnym z punktu widzenia narodowych wartości, procederom. Tzn. jeździe na rowerze i wegetarianizmowi, a na dodatek "będą się jarać" odnawialną energią...

Oj, jak tak dalej pójdzie, to nie wyplączę się z tych skojarzeń i nie zdążę do meritum. Ale co ja pocznę, skoro ważne persony dostarczają mi nadmiaru budulca do wznoszenia gmachu satyry. I do rozważań o potrzebie balansu i równowagi we wszystkim. Zatem może zacznę od końca.

Marzeniem wielu jest ukończenie jakiejś uczelni o najwyższej światowej renomie. Jakiegoś Oksfordu, Sorbony albo Harvardu. Chwalebne to pod warunkiem, że chodzi o faktyczne poszerzanie horyzontów, poznanie naukowych trendów i różnych punktów widzenia na dręczące ludzkość dylematy. Niektóre spośród owych dylematów można zgłębiać i rozwiązywać wyłącznie na zagranicznych uczelniach i to co najmniej z dwóch powodów. Po pierwsze dlatego, że rodzime zasoby wiedzy i narzędzi naukowych na to nie pozwalają. Po drugie dlatego, że we wspomnianej wyżej społeczności — zamieszkującej obydwa pobrzeża Wisły, nie zakiełkowała myśl o potrzebie ich zgłębiania i rozwiązywania. Jednakowoż bardzo często ów pociąg do posiadania w CV passusu o dłuższym lub krótszym flircie ze znaną lub choćby tylko zagraniczną uczelnią, wynika wyłącznie z... chęci posiadania. I tyle. Bo to dobrze wygląda, zaspokaja snobistyczne pragnienia, a nade wszystko ma otworzyć drzwi do znamienitych stanowisk i dużych, naprawdę DUŻYCH pieniędzy.

Tymczasem nic z tych rzeczy. Tzn. snobizm owszem, zaspokojony. Wygląd w CV też "taki ładny, amerykancki". Natomiast z uzyskaniem stanowiska już bywa gorzej. Nie dlatego, żeby rodzimi pracodawcy uważali, że nasze uczelnie przebiły poziom tych najbardziej renomowanych w świecie i nie dlatego, żeby tak było faktycznie. Faktycznie, to poziom kształcenia u nas dość mocno się obniżył w ostatnich 20 latach. Ale prawda jest też taka, że kto się chce nauczyć, ten to zrobi nawet wbrew poczynaniom stosownych ministerstw, wydziałów i instytutów. Pracodawcy po prostu są podejrzliwi co do kompetencji takiego "zagraniczniaka". I to nie tylko tych codziennych, zwyczajnych, życiowych, wynikających ze znajomości realiów, ale też zawodowych. Bo okazuje się, że np. taki Uniwersytet Harvarda na listach swoich absolwentów umieszcza wszystkich, którzy cokolwiek tam ukończyli. A oprócz pełnych studiów można tam też ukończyć różnego rodzaju kursy: kilkumiesięczne, miesięczne, a nawet tygodniowe! I być absolwentem zacnej uczelni obok prezydentów, senatorów i wybitnych naukowców. Jak równy wśród równych. A potem wpisać to sobie w CV i już...

Mam nadzieję, że nieco rozjaśniłem zjawisko balansu i równowagi podczas poruszania się po tzw. ścieżce zawodowej i życiowej kariery. Postrzeganiu lepszości i gorszości, swojego i cudzego.
Jurek Ciurlok "Ecik"

HANYSY I GOROLE, ŁĄCZCIE SIĘ W UŚMIECHU

HIGH SOCIETY
rubryczka celebrycka

Jednego z najtęższych starożytnych myślicieli, Epikura, pytano kiedyś, jak można się wzbogacić najszybciej i najprościej? Odparł:
- Należy zaprzestać dodawania a rozpocząć odejmować. Nie dodawać niczego do posiadanego już majątku, a dużo ujmować z tego, na co się ma ochotę.

Niejaki Atticus, obywatel Rzymu, rzekł do jednego ze starożytnych filozofów:
- Brodę widzę, ale mądrości nie widzę.
Na to mędrzec odpowiedział:
- Gdyby to broda tylko czyniła człowieka mądrym, to byle cap byłby większym filozofem od Platona. A gdyby mądrość dało się zobaczyć jak brodę, to mniej capów byłoby wśród ludzi.

Pewna aktorka o wybitnie histerycznej naturze, co skutkowało licznymi napadami zmiennych nastrojów, udała się po poradę do znakomitego lekarza. Ten, po zbadaniu, orzekł:
- Właściwie nic poważnego pani nie dolega. Zalecam jedynie trochę spokoju i wypoczynek.
- Ależ panie doktorze - roztrzęsionym głosem zaoponowała aktorka - pan chyba jest w błędzie. O, niech pan choćby zobaczy, jak wygląda mój język...
- Rzeczywiście - stwierdził lekarz, spojrzawszy uprzednio uważnie na imponujący organ mowy i smaku egzaltowanej gwiazdy - pani język również potrzebuje wypoczynku...

Wolter był wieloletnim gościem na dworze króla pruskiego w Sanssouci. Dodajmy, że po skończonym tam pobycie, jego pałacowy apartament zajął biskup i poeta Ignacy Krasicki. Wolter nie dotrzymywał wielu zasad dworskiej etykiety. M.in. nagminnie spóźniał się na obiady. Rozeźlony z tego powodu król Fryderyk II, na marmurowym blacie stołu przed spóźnionym jak zwykle filozofem, napisał kiedyś: "Wolter; ostatni przy stole, ale pierwszy osioł! " A ten przeczytał i stwierdziwszy brak podpisu autora, dopisał pod spodem: "Fryderyk II".

Z NAUKOWEGO PÓNKTU WIDZENIA
Człowiek jest jednak istotą mała odporną. Doświadczenie uczy, że nasze zdrowie jest kruche. Przy czym niektórzy są szczególnie delikatni i powinni szczególnie uważać. Na przykład na przeziębienia. Najdelikatniejsi, najmniej odporni na przeziębienia, pod żadnym pozorem nie powinni używać gumy do żucia "Winterfresh" i miętowych pastylek, a nawet miętowej pasty do zębów i miętowych płynów do płukania ust.

ZAGADKA
Co to jest: żółte w środku, białe naokoło i leci z prędkością tysiąca kilometrów na godzinę?
Jajko w samolocie...

Czamu Robin Hood?
Bo niy jod...

BOJTLIK Z FRASZKAMI

Stanisław Duńczewski
(1701-1767)
Uciechy, żarty dobremu nie szkodzą,
Stamtąd kwas osy, stąd pszczoły miód słodzą.
Rozum, śmiech różni człowieka od zwierza.
Komu złe miłe, zgorszy się z pacieża.

PRZERWA NA REKLAMĘ
Świadectwo dojrzałości, dyplom wyższej uczelni i doktorat - wszystko mało używane — tanio sprzedam, lub zamienię na telewizor. Oferty pod:: Inteligent".

Chętnie zamienię siekierkę na kijek lub odwrotnie. Propozycje pod: "Stryjek".

Potrzebuję wyjść z siebie. Zatrudnię przewodnika. Zgłoszenia pod: "Globtroter".

KÓNSKI Z BELE KÓND
Przyczyna i skutek
Awantura w domu po zbyt późnym powrocie córki. Ojciec krzyczy na nią tak, że ściany się trzęsą:
- Jesteś bez honoru!!! Samowolna!!! W dodatku arogancka!!!
Córka odpowiada spokojnie:
- Proszę Cię, nie krzycz tak... No chyba, że chcesz, żeby sąsiedzi się dowiedzieli jak źle mnie wychowałeś...

Siła argumentacji
Matka chce odwieść swojego "wychuchanego" syna od małżeństwa z narzeczoną, której chorobliwie nie znosi. Żadne argumenty nie skutkują. Nie mogąc już niczego wymyślić, mówi zrozpaczona:
- Ależ zastanów się mój drogi; przecież to na pewno nie jest ani rozsądna, ani przyzwoita dziewczyna, skoro zdecydowała się wyjść za kogoś takiego, jak ty!

MYŚLI WIELKICH, MĄDRYCH, NIE ZAWSZE ZNANYCH...
Pchła żyje tylko 8 miesięcy. I słusznie...

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Moc Dętych 2026 - dali czadu i w Sztolni Luiza zrobiło się jeszcze goręcej

36 stopni w cieniu? Dla górniczych orkiestr dętych to żadna przeszkoda! Miniony weekend w Strefie Carnall Sztolni Królowa Luiza był jeszcze gorętszy niż pogoda za oknem. Śląsk udowodnił, że ma potężną, muzyczną Moc Dętych 2026 - Współczesne brzmienie Orkiestr Górniczych.

Trwają przygotowania do premiery spektaklu „Huta”

Trwają przygotowania do premiery spektaklu „Huta” (tytuł roboczy). Teatr Zagłębia i Pałac Kultury Zagłębia rozpoczynają wspólną pracę nad koprodukcją z okazji 110-lecia Dąbrowy Górniczej.

Kolejna atrakcja na rewitalizowanych terenach po kopalni Saturn

Do odwiedzenia Galerii Sztuki Współczesnej Elektrownia w Czeladzi zachęca szczególna rzeźba. To ćwicząca na linie gimnastyczka z szarfą, której autorem jest Jerzy Kędziora, twórca rzeźb wiszących.

Kopalnia Wegla Kamiennego Andaluzja 1579260 Fotopolska Eu

Andaluzja ze Śląska – historia kopalni, o której pamiętają w Piekarach Śląskich

Nazwa Andaluzja na świecie kojarzy się oczywiście z regionem w Hiszpanii, słynącym z gorącego klimatu, piaszczystych plaż oraz fascynującego dziedzictwa kulturowego łączącego wpływy europejskie i arabskie. Z kolei dla mieszkańców Piekar Śląskich (i okolicznych miejscowości) Andaluzja to kopalnia, w której przez ponad 100 lat fedrowano węgiel. „Anda” – jak nazywali ją miejscowi – była jednym z filarów lokalnego przemysłu, a jej historia zakończyła się w 2014 r., kiedy wyburzoną wieżę wyciągową ostatniego i zarazem najstarszego szybu