Hanysy i gorole, łączcie się w uśmiechu!

fot: Maciej Dorosiński

Piszcie: ecik.gornicza@gmail.com

fot: Maciej Dorosiński

CHWILE PEŁNE ROMANTYZMU I EMOCJI
Porwanie - mam na myśli porwanie kogoś lub czegoś przez kogoś, a nie porwanie się kogoś na kogoś lub na coś - jest chyba tak stare, jak ludzka cywilizacja. Nic dziwnego, że ciągle stosowane. Tym bardziej, że od najwcześniejszego dzieciństwa jesteśmy dokształcani przy pomocy romantycznych bajeczek o księciu porywającym ukochaną księżniczkę, której źli rodzice stanęli na drodze do skonsumowania porywów serc. Tzn. nie wiem jak teraz, ale w bajkach z mojego dzieciństwa o konsumpcji się nie wspominało. Poza tym teraz, to raczej chyba bajki o porwaniach przez terrorystów lub kosmitów. W każdym bądź razie porwania to zjawisko żywe i w sztuce - szczególnie hollywoodzkiej - i w życiowej praktyce. U nas też.

W latach 70. XX wieku nasiliły się porwania samolotów, w czym przodowali dzielni chłopcy z palestyńskiej organizacji "Czarny Wrzesień". Jako że u nas chętnie naśladuje się różne atrakcyjne wzorce z zagranicy, więc wkrótce stało się tak, że z Katowic do Warszawy latało się z nieplanowanym międzylądowaniem w Berlinie Zachodnim. Niektórzy rezygnowali wówczas z dalszego lotu do stolicy Polski. Potem na pokłady poczciwych "Antków" wsadzono po jednym chłopaku od pułkownika Dziewulskiego i międzylądowań zaprzestano. Natomiast w kolejnej dekadzie inny dzielny chłopak z poboru powszechnego postanowił zaatakować sąsiedni kraj przy pomocy czołgu T-ileś tam. To było zanim "runęły mury", więc dzielny pancerniak przełamał graniczne szlabany na moście odrzańskim i ruszył na Berlin. Po kilkudziesięciu kilometrach atak zakończył. Nie pamiętam już dokładnie z jakiego powodu, ale chyba z braku paliwa. A może determinacji? Przyczyną podjęcia desperackiego ataku był zdaje się zawód miłosny, połączony z C2H5OH dwa razy wziętym.

No i okazuje się, że duch w narodzie nie ginie i każda epoka ma swoich bohaterów. Tzn. porywaczy. Niedawno - fakt, tym razem nienajmłodszy już mężczyzna, bo 46 letni - w Rudzie Śląskiej porwał autobus pełen zakonnic. Przy czym nie zawartość autobusu była główną przyczyną porwania, lecz wymieniony kilka linijek wyżej związek chemiczny połączony jeszcze z innymi związkami, których symboli nie znam tak dobrze. W charakterze zawartości autobusu porywacz zorientował się dopiero po chwili i wtedy zarządał, by siostrzyczki zaintonowały nabożne pieśni. Częstował je też wspomnianym związkiem chemicznym, utrzymywał, że zesłał go sam Bóg, litując się nad udręką zakonnic i dlatego zabierze je do dyskoteki i na męski striptease. Uznał jednak, że dla pokrzepienia potrzebne są skrzydełka i wiecej C2H5OH dwa razy wziętego, więc się zatrzymał i wtedy niewdzięczne siostry dały nogę.

Pogoń, wzmocniona groźbami ognia piekielnego, nie powiodła się i znalazła zakończenie na słupie. Podobnie, jak niedawna ucieczka porywacza bojowego wozu strażackiego w Katowicach. Właściwie nie było to porwanie, lecz próba ukrycia się. Związki chemiczne też odegrały tu istotną rolę, ale jeszcze większą fabuła rodem z literatury, filmów lub komputerowych gier. Młody człowiek uznał, że atakują go agresywne karły ninja, więc schronił się w stojącym akurat obok i szczęśliwie otwartym, tudzież pustym wozie strażackim. Ponieważ jakiś napastnik usiłował wedrzeć się do środka, więc przerażony uciekinier ruszył. Jazda była bardzo krótka. Całej sytuacji nijak nie mogła zrozumieć bawiąca się w pobliżu gromadka dzieci i strażak, który usiłował się dostać do środka, by odzyskać swój pojazd...

Jurek Ciurlok "Ecik"
PS. Wszystkie opisane fakty są prawdziwe.

HANYSY I GOROLE, ŁĄCZCIE SIĘ W UŚMIECHU

BOJTLIK Z FRASZKAMI
Poprzednio zamieściłem garść żartów z cyklu: "gra półsłówek". Nasz czytelnik upraszający o anonimowość - co szanujemy - napisał do nich garść fraszek. Oto pierwsza.

"Żart na stonkę" - co nam ją wredni Jankesi zrzucali
(Już i starzy komuniści pozapominali);
To start na żonkę, co po szychcie nam w piecu napali.
A lepsze to, niż po piwie z pilotem się obalić.

W ten sposób autor rozszyfrowuje - zabawnie, przyznają Państwo - ukrytą treść owych "półsłówek". A oto kolejna porcja poetyckiej inspiracji.

GRA PÓŁSŁÓWEK
Ruch zucha...
Stój Halina...
Sierdzista praczka...
Pradziadek przy saniach...
Sypie na ręku...
Bój w hucie...
Tenis w porcie...
Dachy w Lubsku...
Domki w Słupsku...
Joj, ojciec w Łebie...
Cdn...

W MARKLOWICACH, WĄCHOCKU I GDZIE INDZIEJ...
Które zboże udaje się sołtysowi Wąchocka najlepiej?
- Jęczmień. Na oku...

Po co sołtys Marklowic kupił linijkę?
- Do wymierzania sprawiedliwości...

Co mieszkańcy Kłaju robią wieczorem z psami?
- Ukrywają je przed złodziejami...

Czy to prawda, że w Grójcu budują metro?
- Tak. Zaczęli od otwarcia głównego dworca w piwnicy urzędu gminy...

ZAGADKI
O co podejrzewa biały chleb, chleb razowy?
- O ciemne zamiary...

Czego zazdrości zwykły bandaż, bandażowi na egipskiej mumii?
- Ponadczasowej kariery...

Co jest przyczyną podejrzeń o niewierność w króliczym stadle?
- Zajęcza warga u potomstwa...

Czym przechwala się drzewo?
- Swoim drzewem genealogicznym...

Nad czym zastanawia się owczarek obserwujący "baranki" na niebie?
- Gdzie jest pies, który ich pilnuje???

KÓNSKI Z BELE KÓND
Z pogodą nigdy nie wiadomo
Podczas egzaminu prowadzący zajęcia z meteorologii profesor nakazuje studentowi:
- A teraz proszę spojrzeć za okno i powiedzieć, czy z chmur, które się zebrały, spadnie deszcz?
- Z całą pewnością tak - odpowiedział pewnie student, spojrzawszy uprzednio na niebo.
- No, niestety - rzekł profesor - myli się pan i to bardzo. Muszę panu wpisać ocenę niedostateczną.
Student, ze spuszczoną głową wyszedł z uczelni i w tym momencie lunął rzęsisty deszcz. Zatem rozradowany zawrócił i wszedł ponownie do gabinetu profesora.
- Panie profesorze, ja bardzo przepraszam, ale jednak nie myliłem się, bo pada. Czy zatem nie powinienem dostać pozytywnej oceny?
- Nic podobnego, drogi panie - odparł profesor - bo jednak pan się mylił. To fakt, że pada. Ale nie powinno, nie powinno...

Ach te kobiety
Podczas rozprawy sądowej, sędzia usiłuje zrozumieć istotę postępowania oskarżonego.
- Proszę wyjaśnić sądowi, dlaczego oskarżony w ciągu trzech kolejnych nocy włamywał się do tego samego sklepu?
- Bo, Wysoki Sądzie, za pierwszym razem zabrałem sukienkę dla mojej żony, potrzebną na wakacje. A potem musiałem ją dwa razy wymieniać...

Profesorskie roztargnienie
Po 1968 roku. Rozmowa dwóch żon wykładowców uniwersyteckich. Jedna skarży się drugiej:
- Wiesz mój mąż jest od kilku dni docentem, a jest taki roztargniony, jakby był już profesorem.
- Oj, to prawda - potwierdza przyjaciółka. - Wczoraj przypadkowo spotkałam go w parku i musiałam mu przez cały czas przypominać, że to nie ja, tylko ty jesteś jego żoną...

Podobieństwa
Przewodnik oprowadza po Rzymie amerykańską wycieczkę.
- A oto budowla jedyna w swoim rodzaju - rozpoczyna objaśnienia.
- Phi! U nas, w USA, takich budowli mamy na pęczki! - przerywa mu jeden z uczestników wycieczki.
- To bardzo prawdopodobne - spokojnie komentuje przewodnik - bowiem jest to arena cyrkowa, na której ludzie się zabijali dla rozrywki rządzących i gawiedzi...

MYŚLI WIELKICH, MĄDRYCH, NIE ZAWSZE ZNANYCH...
Ni ma leko! Dziecka zjedzóm! A wiela nakruszóm...
(Ecik w rozmowie z Masztalskim)

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Zima – kto już o niej myśli?

Choć za oknem śniegu jeszcze nie ma, właśnie teraz warto zaplanować zimowy wypoczynek dla całej rodziny. Hotele***NAT zapraszają zarówno w góry - do Krynicy Zdroju, Bukowiny Tatrzańskiej, Ustronia i Wisły, jak i nad Bałtyk - do Sarbinowa oraz Świnoujścia. Niezależnie od tego, czy szukacie śnieżnych stoków, morskiego spaceru czy ciepłego basenu, każdy znajdzie wersję zimowego odpoczynku dla siebie.

Górniczy wydział szuka studentów sprzed 50 lat. Będzie wyjątkowe spotkanie

Wydział Górnictwa, Inżynierii Bezpieczeństwa i Automatyki Przemysłowej Politechniki Śląskiej zorganizuje spotkanie dla absolwentów sprzed pół wieku.

115 lat po pierwszym węglu. Piekarska biblioteka szuka zdjęć z kopalni Andaluzja

Miejska Biblioteka Publiczna w Piekarach Śląskich zaprasza mieszkańców do przekazywania fotografii związanych z kopalnią Andaluzja. Wystawa, planowana w Izbie Regionalnej w okolicach Barbórki, ma upamiętnić 115 lat od rozpoczęcia wydobycia w jednym z najważniejszych zakładów pracy w historii miasta.

Górnicze tradycje w nowej odsłonie. Premiera „Rybnickiego śpiewnika górniczego”

Tradycyjne pieśni górników z Rybnika i okolic ocalone od zapomnienia. Zostały zebrane w jednym śpiewniku.