Hanysy i gorole, łączcie się w uśmiechu!

fot: Maciej Dorosiński

Piszcie: ecik.gornicza@gmail.com

fot: Maciej Dorosiński

GRA WSTĘPNA I JEJ NIEODWRACALNE SKUTKI
Pewien znany polityk, znany nie tylko z politykowania, ale też różnych bon motów, powiedział kiedyś coś takiego: "Nieważne jak mężczyzna zaczyna. Ważne jak kończy". Polityk ów dość kiepsko zaczynał, a skończył jeszcze gorzej. Przynajmniej na razie.

Ale w polityce można wszystko "zarżnąć", a mimo to doczekać się aplauzu. Jeśli "zarżnie się" dowcip, jest się skazanym na towarzyską infamię. Dlatego w dowcipie, inaczej niż w polityce, ważne są wszystkie fazy w jednakowym stopniu: i początek, i środek, i koniec. Jak w seksie. Zaś kwestie seksu ważne są i w życiu, i w dowcipie. I to na każdym kroku! Przepraszam, ale coś mi się zdaje, że poprzednie zdania aż kipią "freudowskimi" skojarzeniami językowymi. Właściwie nie należy się temu dziwić: dowcip i nauka Freuda nie są sobie bynajmniej obce.

Ojciec psychoanalizy Sigmund Freud dowcipowi poświęcił jedną ze swych obszernych, prekursorskich prac. Nosi ona tytuł: "Dowcip i jego stosunek do nieświadomości". A jako że każdy wie, iż we freudowskiej psychoanalizie prędzej czy później wszystko sprowadzi się do związków seksualnych, to i w naszych wywodach nie może być inaczej. We wspomnianej książce Sigmund Freud zauważył, że: "Dowcip musi wydobyć na ludzki widok to, co normalnie jest niewidoczne lub skrywane". Zegzemplifikujmy tę tezę przykładem. Spróbujmy dostrzec, co skrywanego zostanie dostrzeżone.

Pewna panienka siedziała na ławeczce w parku w cudowny, słoneczny, ciepły wiosenny dzień. Ubrana była w niezwykle kusą spódniczkę, którą jeszcze nieco uniosła i rozsunęła nogi, żeby opalić uda w promieniach słońca. Aż nadto w związku z tym widoczne były jej półprzezroczyste, maleńkie majteczki. Alejką przechodził spacerkiem pewien starszy pan. Rozglądał się we wszystkie strony, podziwiając bujną przyrodę. Jego wzrok spoczął w pewnym momencie na owej panience. Jego twarz ściągnęła się w grymasie potępienia i ostrym głosem rzekł z przyganą:

- Paniusiu, tego się nie wietrzy! To trzeba myć!

A na to dziewczę, zupełnie niezbite z pantałyku, odrzekło z uśmiechem:

- Drogi papciu, to jest dokładnie umyte, a teraz się suszy...

Reakcja równa się akcji. Krótkie stwierdzenie, krótka riposta, bo "zwięzłość jest duszą dowcipu, wręcz jest ona samym dowcipem" - stwierdził Jean Paul, wybitny teoretyk dowcipu i praktyk w tej materii. Ale spróbujmy przeanalizować tę sytuację. Przecież nic nadzwyczajnego się nie zdarzyło: ktoś siedział, ktoś przechodził, zwykła wymiana zdań o zwykłych sprawach i co w tym zabawnego? Wybitny filozof niemiecki Theodor Lipps w swej fundamentalnej pracy "Komik und Humor. Beitrage zur Astethik" skonstatował, że: "To, co w danej chwili uważamy za sensowne, w innej wydaje nam się oczywistym nonsensem [...] wypowiedź nabiera waloru dowcipu, gdy w wyniku procesu psychologicznego przypisujemy jej jakieś znaczenie, ale prawie równocześnie pozbawiamy jej tego znaczenia [...] Innymi słowy: [...] Przypisujemy wypowiedzi jakiś sens, wiedząc, że logicznie rzecz biorąc, sensu tego ona nie posiada [...] dowcip mówi, co mówi w niewielu słowach, których zawsze jest za mało dla logicznego wyjaśnienia wszystkiego. Zatem dowcip mówi to, co chce powiedzieć wtedy, gdy tego wprost nie mówi"... Proste, nieprawdaż? A ponoć dowcip to taka trywialna drobnostka dla maluczkich. A to proszę, ile naukowych sformułowań jest przyczyną!

Teraz powróćmy do Sigmunda Freuda. Dowcip, komizm i humor widzi on jako sposób na osiąganie przyjemności, a nawet rozkoszy z naszej intelektualnej, psychicznej aktywności. Rozkosz tę tracimy dorastając, ale odzyskujemy ją, ciesząc się żartami, co przywołuje atmosferę beztroskiego dzieciństwa. Sytuacja ta powinna nas przyprawiać o nastrój wręcz euforyczny. Człowiek może żyć szczęśliwie tylko wtedy, gdy często taki stan osiąga. I tego życzmy sobie - szczególnie wiosną.
Jurek Ciurlok "Ecik"

HANYSY I GOROLE, ŁĄCZCIE SIĘ W UŚMIECHU
BOJTLIK Z FRASZKAMI
Na moment przerywam publikowanie fraszek z cyklu "Gra półsłówek", by zaprezentować inne dziełko ich (niestety, ciągle anonimowego) autora, a naszego wiernego Czytelnika. Dziełko ma wydźwięk aktualny, lecz objętościowo nieco przerasta możliwość tej rubryczki; zatem w niezbędnym, lecz mam nadzieję, że trafnym, skrócie.

Maturzystko - Klaro!
Akacje w bieli, tudzież kasztanowce,
Marzę, widząc Twych ust koralowce
...
Czy bez białej bluzeczki, niemal na golaska,
Zapomnisz nieco z ksiąg "Pitagoraska"?
Czy z kasy "Biedronki" przyjmą Cię do "Jagiellonki"?
Czy w obiekcie bez przysłonki słonko nie naświetli błonki?
Czy ciało jegomości zanurzone w ciele jejmości,
Nie straci na sztywności w niewinnej nagości?
...
Jak ptaszek może, w żabci gniazdeczku się mości
A tu za dużo dylematów - paradoksów mądrości...
...
Powiadam zatem bez osłonki: nici z "Jagiellonki";
Wróć Klarciu, do wykładania chemii na półkach "Biedronki"...

KÓNSKI Z BELE KÓND
Nieudane samobójstwo
(z nieco zapomnianej serii dowcipów o "anemikach")
Pewien "anemik" chciał popełnić samobójstwo, bo już nie mógł znieść swego "anemicznego" życia, wyglądu i wiecznego wyśmiewania się z niego. Próbował rozgryźć fiolkę z trucizną, ale nie dał rady. Tylko ząb wyszczerbił trochę. Chciał się powiesić, ale nie potrafił wdrapać się na stołek. Chciał się otruć gazem, ale kurek zakręcony był zbyt mocno. Chciał się zastrzelić, ale nie dał rady nacisnąć spustu rewolweru. Postanowił wreszcie wyskoczyć z okna na 10 piętrze. Wgramolił się na parapet i rzucił w dół. Ponieważ spadał wolno, więc liczył mijane piętra:
- Dziewiąte piętro, ósme piętro, siódme piętro, szóste piętro, piąte piętro, czwarte piętro, trzecie piętro, drugie piętro, pierwsze pię...
I wtedy dmuchnął wiatr, a "anemik liczył dalej:
- ... drugie piętro, trzecie piętro, czwarte piętro, piąte piętro, szóste piętro, siódme piętro, ósme piętro, dziewiąte piętro, dziesiąte piętro...

Maj "anemików"
"Anemik" z "anemiczką" wybrali się na romantyczny spacer. Szli niespiesznie podtrzymując się i rozmowę z dużym wysiłkiem. Wreszcie "anemik" zaproponował:
- A może byśmy się ułożyli za krzakami i chwilę poleżeli???
- Ależ oczywiście mój kochany...
Z niemałym trudem rozgarnęli gałęzie i zniknęli przed ludzkim wzrokiem. Po jakimś czasie dało się stamtąd słyszeć słaby głos "anemiczki":
- Na... po... moc... Na... po... moc...
Po chwili odezwał się "anemik":
- Nie krzycz... głu... pia... Ooo... wi... dzisz... Sam... daję... radę...

Bez poufałości mimo wszystko
Jako że sesja blisko, więc uniwersytecka biblioteka ma coraz większe wzięcie. Z tłumu studentów przed wejściem rozlega się krzyk:
- Cześć Jolka!!! Jak tam dzisiaj?!
Jedna ze studentek odwróciła się i ze zdziwieniem zapytała:
- A to my się znamy???
- No jakże? - zdziwił się chłopak. - Przecież poznaliśmy się wczoraj na dyskotece, a potem spędziliśmy całą noc. Nie pamiętasz???
- Nie bardzo, chociaż to wszystko mogło się zdarzyć. Ale przecież to jeszcze nie powód do takiej poufałości!

Taka sytuacja
Chłopak pod drzwiami dziewczyny:
- Otwórz kochana!
- Nie mogę, bo jestem goła...
- Ale ja jestem sam...
- Ale ja nie jestem sama...

Z NAUKOWEGO PÓNKTU WIDZENIA
Niezwykle podstępnym polskim zwrotem, jest: "mieć pociąg". Bo jeśli ktoś mówi, że ma pociąg np. do "zimnej wódki"... No właśnie: "zimnej wódki", czy "Zimnej Wódki"? Pociąg można mieć i do zimnej wódki, i do Zimnej Wódki. Choć oczywiście nie jest to ten sam rodzaj pociągu, i nie ta sama zimna wódka, lub Zimna Wódka. Pół biedy w piśmie, ale w mowie wielkich liter nie widać. Choć i tu nie do końca wszystko będzie jasne, gdyż pociąg do Zimnej Wódki nie musi być środkiem transportu, a może nim być pociąg do zimnej wódki, z którego czasem musimy skorzystać, żeby zaspokoić ten inny pociąg... Do zimnej wódki. Sytuacja jeszcze bardziej się skomplikuje, gdy będziemy mieli do czynienia z zimną wódką w Zimnej Wódce i pociągami do nich obydwoma, co w sumie daje cztery pociągi i...

MYŚLI WIELKICH, MĄDRYCH, NIE ZAWSZE ZNANYCH...
Zapamiętaj, że jeśli cię będą potrzebowali, to cię znajdą nawet pod ziemią. Ale gdy przestaniesz być potrzebny, szybko cię z powrotem zakopią...
Pyrsk!!!

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Moc Dętych 2026 - dali czadu i w Sztolni Luiza zrobiło się jeszcze goręcej

36 stopni w cieniu? Dla górniczych orkiestr dętych to żadna przeszkoda! Miniony weekend w Strefie Carnall Sztolni Królowa Luiza był jeszcze gorętszy niż pogoda za oknem. Śląsk udowodnił, że ma potężną, muzyczną Moc Dętych 2026 - Współczesne brzmienie Orkiestr Górniczych.

Trwają przygotowania do premiery spektaklu „Huta”

Trwają przygotowania do premiery spektaklu „Huta” (tytuł roboczy). Teatr Zagłębia i Pałac Kultury Zagłębia rozpoczynają wspólną pracę nad koprodukcją z okazji 110-lecia Dąbrowy Górniczej.

Kolejna atrakcja na rewitalizowanych terenach po kopalni Saturn

Do odwiedzenia Galerii Sztuki Współczesnej Elektrownia w Czeladzi zachęca szczególna rzeźba. To ćwicząca na linie gimnastyczka z szarfą, której autorem jest Jerzy Kędziora, twórca rzeźb wiszących.

Kopalnia Wegla Kamiennego Andaluzja 1579260 Fotopolska Eu

Andaluzja ze Śląska – historia kopalni, o której pamiętają w Piekarach Śląskich

Nazwa Andaluzja na świecie kojarzy się oczywiście z regionem w Hiszpanii, słynącym z gorącego klimatu, piaszczystych plaż oraz fascynującego dziedzictwa kulturowego łączącego wpływy europejskie i arabskie. Z kolei dla mieszkańców Piekar Śląskich (i okolicznych miejscowości) Andaluzja to kopalnia, w której przez ponad 100 lat fedrowano węgiel. „Anda” – jak nazywali ją miejscowi – była jednym z filarów lokalnego przemysłu, a jej historia zakończyła się w 2014 r., kiedy wyburzoną wieżę wyciągową ostatniego i zarazem najstarszego szybu