Hanysy i gorole, łączcie się w uśmiechu!

fot: Maciej Dorosiński

Piszcie: ecik.gornicza@gmail.com

fot: Maciej Dorosiński

PODEJDŹ DO PŁOTA JAKO I JA PODCHODZĘ…

Syndrom Kargula i Pawlaka ma się w polskim społeczeństwie znakomicie – co pewnie cieszy miłośników specyficznie pojmowanej „tradycji”, zaś martwi tych, którzy chcieliby już trochę inaczej. Tym ostatnim spieszę donieść, że syndrom Kargula i Pawlaka – czyli zwyczajnej waśni sąsiedzkiej - ma się też znakomicie w tym innym świecie, co oczywiście nie jest żadną pociechą lecz jedynie kolejnym dowodem na prawdziwość powiedzenia: homo homini lupus – czyli: człowiek człowiekowi wilkiem. Choć biorąc pod uwagę relacje wewnątrz wilczych stad i stad ludzkich, należało by powiedzieć: człowiek człowiekowi człowiekiem; bo wmieszanie tutaj wilka, jest dla niego bardzo krzywdzące. W każdym bądź razie waśń sąsiedzka jako taka ma się znakomicie i nic nie wskazuje na to, by w dającym się przewidzieć pułapie czasowym, miało się cokolwiek zmienić! Poza przyczynami sporów, bo te oczywiście zmieniają się wraz ze zmieniającym się stylem życia. Zatem już nie o trzy palce zaoranej miedzy cała ta awantura, a o zbyt głośno pracującą wśród nocnej ciszy osiedlowej... spłuczkę w ubikacji. Tak, tak: znam przypadek ciągnącej się sprawy sądowej o to właśnie…

Syndrom Kargula i Pawlaka nie pojawia się wśród ludzi zdolnych do zachowań konsyliacyjnych, empatycznych, lecz zawsze musi mu dać asumpt do zaistnienia ktoś z natury niezdolny do współżycia z innymi. Ktoś taki robi rzeczy uniemożliwiające innym możliwie normalną egzystencję na tym łez padole. Zasada: żyj i pozwól żyć innym jest komuś takiemu całkowicie obca i niezrozumiała. Esencją egzystencji kogoś takiego jest właśnie uniemożliwianie tym innym życia (nie w sensie dosłownym, choć i to się zdarza), bo wtedy ktoś taki dopiero wie, że żyje! W świecie biznesu na przykład polega to na wzajemnym wyniszczaniu się, a nie na współpracy dla wspólnego zysku. W świecie polityki - takoż, że o sektorze militarnym nie wspomnę. Zatem syndrom Kargula i Pawlaka panuje nad światem, choć pewnie ten i ów zdziwił by się niezmiernie, po uświadomieniu sobie tego faktu. Bo jakżeż to? Prezydent czy premier wielkiego państwa wraz z ministrami i generałami to tylko takie Kargule i Pawlaki przeniesione na wyższy poziom decyzyjny i sprzętowy? Ano tak właśnie. A w tle nieśmiertelne lecz metaforycznie rozumiane trzy palce zaoranej miedzy i odwet kosą…

Wróćmy może lepiej do skali mikro, bo w niej ta paskudna strona ludzkiej natury jest mniej niebezpieczna, co nie znaczy, że dla dotkniętych jej emanacją, mniej dokuczliwa. Tym bardziej, że inaczej niż w tej skali makro, nie każdy odpowiada pięknym za nadobne, czyli nie każdy od razu sięga po kosę. Mimo uciążliwości sąsiada dotkniętego syndromem Kargula i Pawlaka, jak palcem bożym i konieczności stałej obrony przed jego poczynaniami. A poczynania te bywają różne: od ciągania po urzędach i sądach i to przy kompletnym, wielokrotnie udowodnionym braku podstaw prawnych, po obmowę, awantury, różne złośliwości z wylewaniem fekalii i wybijaniem szyb, po rękoczyny. Przy okazji zajęcie ma policja, różne straże, urzędy i sądy. I ktoś taki nie spocznie, dopóki nie zniszczy w ten czy inny sposób obiektu swojej nienawiści. W ten sposób co prawda traci podstawę swej egzystencji, lecz po chwili ją odzyskuje, znajdując kolejną ofiarę. Mam wrażenie, że syndrom Kargula i Pawlaka jest jednym z najważniejszych zjawisk konstytuujących polskie społeczeństwo. Wszak bez niego nie mielibyśmy znacznej części polskiej literatury narodowej z „Panem Tadeuszem”, „Zemstą” i oczywiście filmem „Sami swoi” na czele. Zatem – parafrazując tytuł ostatniej księgi „Pana Tadeusza” – powadźmy się! Bo to jedna z tych rzeczy, które wychodzą nam naprawdę znakomicie!
Jurek Ciurlok „Ecik”

Z NAUKOWEGO PÓNKTU WIDZENIA
Zapewne każdy miał kiedyś wątpliwość co do tytułowania ważnych osób. Szczególnie, gdy coś z tą osobą było do załatwienia. Zatem krótki poradnik, jak należy się zwracać do ważnych osób. Oto przykład pierwszy z brzegu: Jego Cesarska i Królewska Wysokość, król apostolski Jerozolimy, cesarz Austrii, król Węgier, Czech, Lombardii, Wenecji, Dalmacji, Chorwacji, Słowenii, Galicji i Lodomerii, llirii, arcyks. austriacki, wielki książę Siedmiogrodu, Toskany i Krakowa, książę Lotaryngii, Salzburga, Styrii, Karyntii, Krainy, Bukowiny, Parmy, Modeny, Piacenzy, Friuli, Raguzy, Cieszyna, Zatora, Oświęcimia, Górnego i Dolnego Śląska, margrabia Moraw, uksiążęcony hrabia Tyrolu i Coburga etc., etc. Franz Joseph I z domu habsbursko-lotaryńskiego... I już!

 BOJTLIK Z FRASZKAMI
Julian Tuwim
(1894-1953)

Minister i sztuka

Pan minister spóźnił się na początek,
A gdy przyszedł - z oburzenia zbladł:
„Podejrzany niebezpieczny wątek,
Skonfiskować! Niech mają naukę!”
… Pan minister się spóźnił na sztukę
O pięć minut i piętnaście lat.

SZCZYTY
- Szczyt praktyczności: znaleźć na ulicy plaster na odciski i dokupić sobie do niego parę butów o jeden rozmiar za małą…

- Szczyt zrozumienia międzyludzkiego: gdy same trąby i fujary tworzą wielką harmonię…

- Szczyt analfabetyzmu muzyczno-prokreacyjnego: mieć przekonanie, że kontrabas to środek antykoncepcyjny…

- Szczyt lenistwa: mieć dużo pracy, a z lenistwa nie robić niczego; nawet nie leniuchować…

- Szczyt niemożności: wchodząc do siedziby partii zderzyć się z grupą przyjaciół…

- Szczyt smukłej sylwetki: gdy usiądzie się na pięciozłotówce a skrzydła orła wystają spod pośladków…

ZAGADKI
Czy jest jakieś podobieństwo między władzą a chrzanem?
- Oczywiście jest! I chrzan i władzę nie jeden chwali ze łzami w oczach…

Jaka jest różnica między rumem a rumakiem?
- Taka sama, jak między koniem a koniakiem…

WICE Z TASZY LISTÓNOSZA
Z dziejów wzruszającego związku słonia i mrówki

Słoń i mrówka wybrali się na jabłka do cudzego ogrodu. Nagle usłyszeli, że zbliża się właściciel. Zamarli w bezruchu, po czym mrówka wyszeptała: - Schowaj się słoniu za mną; ja się nie rzucam tak bardzo w oczy…

Mrówka ze słoniem wybrali się na spacer. Po drodze był drewniany most nad rzeką. W połowie mostu mrówka się odezwała radośnie: - Słoniu kochany; ależ my tupiemy, co???

Mrówka wymyśliła, że trzeba ruszyć na emigrację. Przekonała do tego słonia i złożyli podania o paszporty oraz wizy. Mrówka wszystko dostała a słoniowi odmówiono. Słoń popadł w czarną rozpacz. Mrówka też się martwiła, ale szybko wpadła na pomysł, jak temu zaradzić.
- Nie martw się słoniu. Oboje wyemigrujemy. Tylko muszę ci przykleić dużo kromek chleba na bokach i założyć foliową torebkę na trąbie. I w taki sposób ruszyli do przejścia granicznego: słoń oklejony chlebem z torebką foliową na trąbie, a torebkę trzymała mrówka. Na granicy funkcjonariusz sprawdził jej dokumenty, a następnie zarządał ich od słonia. Na to mrówka:
- Jeszcze nigdy nie słyszałam, żeby kanapki musiały mieć dokumenty!
- Jak to: kanapki? – zdziwił się funkcjonariusz.
- A co? Nie widzi pan, że niosę sobie kanapki ze słoniną na drogę?!

Po wielu latach życia w stanie narzeczeńskim mrówka i słoń postanowili sakramentalnie usankcjonować swój związek. A następnie skonsumować… Być może z powodu nadmiernych emocji temu towarzyszących, słoń w nocy wyzionął ducha. Gdy rano mrówka zorientowała się w sytuacji, zapłakała gorzko. Następnie, pogrążona w najczarniejszej rozpaczy, wzięła łopatę i ruszyła do ogrodu, mrucząc pod nosem: - Ja to mam szczęście… Tyle lat czekania, potem chwila przyjemności, a teraz tyle lat kopania…

MYŚLI WIELKICH, MĄDRYCH, NIE ZAWSZE ZNANYCH
Cwaniactwo – coś, co idiocie zastępuje inteligencję

Pyrsk!!!

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Hutnicze pożegnanie lata na Śląsku. Jedna banka, dwa muzea, sześć hut

Ostatnia niedziela wakacji na Górnym Śląsku upłynie pod znakiem industrialnej tradycji. Muzeum Hutnictwa w Chorzowie i Muzeum Hutnictwa Cynku „Walcownia” w Katowicach, we współpracy z Tramwajami Śląskimi, zapraszają na drugą edycję wydarzenia „HUTBANA. Hutnicze pożegnanie lata” – połączone zwiedzanie dwóch muzeów, pokaz pracy historycznych maszyn i przejazd zabytkowym tramwajem z opowieściami o hutach, miastach i ludziach regionu.

OFF Festival 2026 nie zawiódł. Weterani i debiutanci porwali publiczność

19. edycja OFF Festivalu pełna była eklektycznych brzmień – od punka, rapu i elektroniki, po jazz, metal, noise czy folk. W Katowicach legendarne zespoły po raz kolejny zagrały ramię w ramię z obiecującymi debiutantami.

2 IMG 5280

Kopalnia i wielki sport? Finał 83. Tour de Pologne w cieniu szybu Daniłowicza!

Kopalnia Soli Wieliczka stała się w weekend areną wielkiego święta światowego kolarstwa. Finałowy etap Tour de Pologne przyciągnął tysiące kibiców, którzy wypełnili okolice szybu Daniłowicza, tworząc wyjątkową atmosferę jednego z najważniejszych wydarzeń sportowych w Polsce. Decydująca o losach klasyfikacji generalnej jazda indywidualna na czas dostarczyła ogromnych emocji. 

Co ma wspólnego dąbrowska Huta Bankowa z nowojorską Statuą Wolności?

Huta Bankowa to jeden z najważniejszych zakładów przemysłowych w dziejach Dąbrowy Górniczej. Jej historia rozpoczęła się w pierwszej połowie XIX wieku, a produkowane w niej wyroby przez dziesięciolecia trafiały do kolei, przemysłu ciężkiego, a nawet zakładów zbrojeniowych.