Hanysy i Gorole łączcie się w uśmiechu! (18)
I zawsze sie na to brało soft (syrop) robiony ze cebule abo czosku, sok ze malin abo uostryngów (jerzyn) i trza sie było dobrze wypocić. Jeszcze pleca i piersi tustym (smalcem) z gynsi dobrze było namazać (nasmarować). Szolka tyju (herbaty) ze citrounóm i szałwio do gurglowanio (płukania) mandli (migdałków). Do lykorza sie szło w uostateczności.
Teraz mi niektórzy zarzucą, że namawiam ludzi do zacofania, bo najlepsze są szczepionki, antybiotyki itp. A mnie się zdaje, że to średniowiecze zapanowało w wielu mediach i politycznych przemowach. Bo okazuje się, że, tak jak przed wiekami, na medycynie u nas zna się każdy. Także politycy, którzy z leczeniem nie mieli nigdy nic wspólnego. No chyba, że sami byli chorzy, a to u nich stan permanentny. Tylko że nie z grypą mamy tu do czynienia...
Tylko jak się fachowcy nieśmiało odzywają, zaraz ich zakrzyczą. Ale i tak niektórzy zdołali zaapelować o spokój i poprawianie sobie odporności sprawdzonymi metodami, a nie niesprawdzonymi szczepionkami. A przy okazji: czy to prawda, że jeden z koncernów, produkujących tę niecałkiem sprawdzoną szczepionkę, ma swoją siedzibę na Ukrainie? Nie mówię, że tak jest, bo nie wiem. Więc może to plotka?
Ze średniowieczem w całej tej sprawie łączy nas jeszcze jedno; wynikające ze strachu i niewiedzy głupie zachowania. Np. te maseczki na twarzach. W Wenecji podczas zarazy noszono maski z długimi nosami, w których były pachnidła dla dezynfekcji wdychanego powietrza i stłumienia okrutnego, trupiego fetoru. Z tego narodziły się słynne weneckie maski karnawałowe. Z tych dzisiejszych, naszych może narodzić się tylko pośmiewisko.
W 1686 roku w Opolu zdarzyło się, że urzędnik grzebiący w starych dokumentach zmarł na zarazę, która właśnie wybuchła. Winą obarczono właśnie te stare dokumenty i je spalono. Dlatego dziś mamy tak mało źródeł o najdawniejszych dziejach naszej ziemi. Jak słucham naszych „mędrców” z sejmu i niektórych koryfeuszy pióra, mikrofonu, kamery to czuję, że najchętniej też by coś spalili, a jeszcze lepiej kogoś.
I tukej gibko kończa, coby niy wypadło na mie...