Pozdrowióm wszystkich, kierzi zaglóndajóm do Ecikowego uokiynka. Trocha uostatnimi czasy żech jeździył po Niymcach. Ciżba na tych autobanach ichniejszych coroz wiynkszo. Niy bardzo rozumia, co to za przijymność wybrać sie kajś na kroj świata i stoć pół dnia na pełnyj dródze, a jak sie już zajedzie na miejsce, to trza sie gibko wracać, bo nazot zaś trza bydzie stoć. Dyć przeca niyroz tam, kaj sie miyszko, je piyknij, niż kajsik daleko – ino trza sie przipatrzeć. I życio niy styknie na uoglóndanie tego, co je po blisku. U nos tyż.
Ale niy uo tym żech chcioł pedzieć. Tóż spómiarkowoł żech (zauważyłem), że na niykierych stacjach bynzynowych powiesili tam kartki ze podzielónóm cynom paliwa: wiela bieróm ci, kierzi jóm sprzedowajóm, a wiela państwo na podatki. Nó i te podatki uczynióm (wynoszą) wiyncyj, jak to, co biere firma.
U nas jest tak samo. A że podatki, akcyzy, wszelkie narzuty są liczone procentowo od ceny, więc gdy cena hurtowa rośnie, to i one rosną. I wszystko to, co trzeba przewieźć też. Czyli wszystko. Tylko że najczęściej nie wiemy, co z czego wynika. Może handlowcy w trosce o własne dobre imię powinni powiesić takie kartki, jak te, które widziałem na niemieckich stacjach benzynowych. A jeszcze lepiej, gdyby społeczeństwo bardziej zainteresowało się swoimi interesami. Bo jak będzie wiedzieć, to sensownie będzie się mogło o swoje upomnieć...
No tak, ale ponad połowa obywateli niczego nie czyta, a ci, co czytają, to nie zawsze ze zrozumieniem... Stara to prawda, że najłatwiej jest rządzić niewykształconymi masami. Bo – uparcie będę przypominał słowa znanego europosła – „Ciemny naród to kupi”. Tak, tak: wszystko „kupi”...
Jurek Ciurlok „Ecik”
Limeryk
Starsza pani za Karpaczem
Figlowała ze smarkaczem.
Nauczyła debiutanta
Ars amandi i… belcanta;
By był mistrzem! Nie partaczem!
Ależ żonglerka słowami – przyznają Państwo. Mistrzu, „chutliwy starcze”, czapki z głów i ukłon w pas!!!
Wice z taszy listonosza
Zdrajca!
Myśliwy mówi do kolegi: – Podobno sprzedałeś swego psa myśliwskiego, którego tak bardzo lubiłeś?
– Tak. Ostatnio był nie do wytrzymania. Ilekroć opowiadałem historie z moich polowań, kręcił przecząco głową.
Pięknym za nadobne
W restauracji kelner podchodzi do gości i pyta: – Jak państwo znajdują nasz schabowy?
Na to mężczyzna: – Żona już znalazła, a ja, jak jeszcze trochę pogrzebię w ziemniakach, to też może znajdę...
Siupryza!
Po długiej, upojnej nocy on zauważa na jej nocnym stoliku zdjęcie jakiegoś mężczyzny. Zaczyna się niepokoić:
– Czy to jest twój mąż?
– Nie, głuptasie – odpowiada, przytulając się do niego.
– A więc to twój chłopak?
– Nie, nie. No coś ty!
– Więc to twój brat, tak?
– Nie, nie – odpowiada delikatnie, gryząc go w ucho.
– A więc kto to jest???
– To ja... Przed zabiegiem...
Prawo – rzecz święta!
Policjant patrolujący wieczorem miasto w pewnym momencie zobaczył zaparkowany na uboczu samochód. Zaniepokojony podszedł bliżej i zobaczył w środku dziewczynę czytającą gazetę oraz mężczyznę palącego papierosa, nerwowo spoglądającego co chwilę na zegarek.
Policjant zastukał w szybkę i spytał:
– Przepraszam, ale co pan tu robi?
– Słucham radia...
– A co robi pańska towarzyszka?
– Jak to co – czyta gazetę...
Policjantowi sytuacja wydała się jednak nieco podejrzana.
– Przepraszam, że pytam, ale ile lat ma ta pani?
Na to mężczyzna, spoglądając na zegarek:
– Za 10 minut będzie miała 16...
Bojtlik z fraszkami
Dawno nie było, więc najwyższy czas przypomnieć, że taką rubryczkę też tu mamy. A że wiosna tuż, tuż, to na tę porę najwłaściwszym jest przypominanie twórczości Jana Izydora Sztaudyngera.
Wszak
Gdy mnie płomieniem ogarniają rządze,
Zuchwałą ręką po Twych kształtach błądzę.
Daruj mi nadto śmiały gest,
Errare – wszak – humanum Est!
Pewnie nie jest koniecznym tłumaczenie łacińskiej sentencji z ostatniego wersu, ale na wszelki wypadek dopowiem, że znaczy ona: „Błądzić jest rzeczą ludzką”.
Mysli wielkich, mądrych, nie zawsze znanych
Najmilszy zwrot w języku polskim? Zwrot podatku!
Przypominamy o obowiązkach! I zapraszamy za tydzień.
Pyrsk!!!