Hanysy i Gorole, łączcie się w uśmiechu!

Witóm nojmilejszych Czytelników płci wszystkich. A tak po prowdzie, to bych musioł pedzieć: nojdroższych Czytelników, bo wszystko u nos pierónym drożeje. Ludzie zaczyni loć do aut na ropa uolyj rzepakowy – taki do jedzynio – bo je coś uo 2 złotki na litrze tóńszy. Jak wtoś mo znajómego we frytkarni, to wygroł, bo mo jeszcze tónij stary uolyj. Sóm warstaty, kiere poradzóm auto tak przerobić, że na tych uolejach idzie, jak sie patrzi! Jak sie niy patrzi, to tyż dobrze idzie...


Drugo sprawa: jo móm zaś te deja vu. Bo co z tym cukrym? Chwilowe braki rynkowe? Jak dobrze pamiyntóm, to tak sie to godało. To cheba za jaki czos kartki wprowadzóm... A jak sie uokorze, że nasze bynzynioki idóm na bimbrze, to już cołkiym zacznóm cukier reglamyntować, bo go i na kartki zabraknie. Potym tyż kartofli, żyta i inkszych przydatnych do wyrobu paliwa materyjałów. I pomyśleć, że jeszcze niy tak downo poradzili my cukrym zasuć pół świata. I kómu to zawadzało?


Tak samo poradzili my pół świata zaloć mlykiym, ale chów krów tyż je reglamentowany, to spodziywóm sie braków masła. Zresztóm i tak je go coroz mynij. Znaczy sie: mynij je masła we maśle. Poczytejcie se ino skład tego, co w niykierych papiórkach z napisym „Masło” kupujecie. Nó i tego „Masła” z małóm ilościóm masła we tych papiórkach tyż je coroz mynij za ta samo cyna. Po mojymu, to wszystko do kupy wziynte, to sie nazywo: „chichot historii”. A historia kołem się toczy. Ino czasym wstyd się do tego prziznać. A polityka chyba jest blondynką. Podobnie jak tzw. „społeczna świadomość”...


Jurek Ciurlok „Ecik”

 

MIĘDZY NAMI, BLONDYNKAMI


W pubie o bardzo ciemnym wnętrzu siedzi przy barze znudzony mężczyzna i popija drinka. Czuje, że obok też ktoś siedzi, więc zagaduje:
– Opowiedzieć ci dowcip o blondynce?
Na to kobiecy głos:
– Nooo, możesz... Ale musisz wiedzieć, że jestem blondynką, mam 1,80 wzrostu, ważę 70 kg i jestem naprawdę silna... A obok mnie siedzi też blondynka: ma 1,90 wzrostu, 80 kg wagi i uprawia podnoszenie ciężarów... A jeszcze dalej przy barze siedzi kolejna blondynka, mistrzyni kickboxingu... I co? Dalej chcesz opowiedzieć ten dowcip???
Facet pociąga powoli ze szklanki, zastanawia się i wreszcie mówi:
– Nieee, już chyba nie... Nie chce mi się go trzy razy tłumaczyć...

 

Ale znalazłem też dowcip zadający kłam tym wszystkim wątpliwościom dotyczącym wydolności intelektualnej blondynek.


Przyszła blondynka do banku z prośbą o dwutygodniowy kredyt w wysokości 3000 PLN z przeznaczeniem na wakacje. Urzędnik poprosił ją o przedstawienie jakiegoś zabezpieczenia pod pożyczkę. Blondynka pokazała dowód rejestracyjny i kluczyki do swojego jaguara, stojącego przed bankiem. Po sprawdzeniu wszystkiego, bank zgodził się na przyjęcie samochodu pod zastaw i pracownik banku odprowadził samochód do garażu pod bankiem.
Po dwóch tygodniach blondynka oddała dług w wysokości 3000 zł I odsetki wynoszące 22,50 zł. Po załatwieniu formalności urzędnik bankowy skonstatował:
– Cieszymy się z udanego interesu i mamy nadzieję, że wakacje się udały. Jednakże w międzyczasie zorientowaliśmy się, że jest pani milionerką. Zastanawia nas, po co zawracała pani sobie głowę tak małą pożyczką?
– A jak pan sądzi – odparła blondynka – gdzie ja, do diabła, w Warszawie znalazłabym parking strzeżony dla jaguara, na 2 tygodnie, za dwadzieścia dwa pięćdziesiąt???

 

Dawno nie było, to dziś będą:


ŚZLÓNSKIE PRZYSŁOWIA I POWIEDZONKA


Głód je nojlepszóm prziprawóm – oj tak, tak, oj tak...
Gupi dowo, móndry biere – nie zawsze, nie zawsze...
Gupi, gupim na zawsze zostanie – więc to zależy od wielu okoliczności, ale prawdą jest, że Polak głupi przed szkodą, a i po szkodzie...
Gupigo, jak nic niy godo, za móndrego majóm – czasem to nawet jak mówi, bo swój do swojego ciągnie, a...
Gupi zawsze znoidzie gupszego, co go pokwoli – no właśnie i...
Gupi je tyn, co gupigo słucho – i jeszcze...
Gupi przijociel je gorszy uod niyprzijociela – no comments...
Gupi jak: but, cholewa, ciela, osioł, wół, sadło – no tego ostatniego to nie rozumiem.
Gupi rozumu ani w Berlinie nie kupi – choć tam można dużo kupić, ale może dlatego, że
Gupi niy kupi, móndry niy sprzedo – nie tylko rozumu zresztą...

 

Głupota to jednak bardzo wdzięczny temat do różnych rozważań. Lecz teraz pora na:


WICE Z TASZY LISTONOSZA


Wiosna, wiosna!


W parku na ławeczce rozmawia ze sobą dwóch starszych panów:
– A jakie hobby w młodości miał pan szanowny? – pyta jeden z nich.
– Ach, panie! Aż miło wspomnieć: kobiety panie, kobiety... I też jeszcze polowanie, panie, polowanie!
– Och! To tylko pozazdrościć! Pozazdrościć! A na co pan polowałeś, jeśli można spytać?
– A głównie na kobiety, panie, na kobiety!!!

 

Życiowa mądrość


Stefek mówi do taty:
– Dziadek miał rację, że nie powinienem chodzić do nocnych lokali, bo mógłbym zobaczyć tam coś niewłaściwego. A ja nie posłuchałem i poszedłem...
– A co takiego niewłaściwego tam zobaczyłeś?! Opowiadaj zaraz!
– Dziadka, tato, dziadka...

 

Życiowe doświadczenie


Dziadek do wnuczka:
– Byłem najmłodszy z pięciorga rodzeństwa i zawsze musiałem nosić ubrania po starszych dzieciach...
– To przecież nic strasznego – zauważył wnuczek, którego ubierano w „szmateksach”.
– Tobie to dobrze mówić! Ale ja byłem jedynym chłopcem w rodzinie...

 

Stary znajomy


Statek pasażerski, ogromny hotelowiec, przepływa obok maleńkiej wysepki. Na jej brzegu podskakuje energicznie, intensywnie wymachując rękoma, jakiś długowłosy, brodaty, odziany w strzępy ubrania mężczyzna.
– Co to za człowiek? – zagadnął kapitana jeden z pasażerów.
– Nie wiem, ale to chyba jakiś psychopata. Od 10 lat, gdy tylko tędy przepływamy, on nie wiadomo skąd pojawia się na brzegu, skacze i macha do nas jak do starych znajomych...

 

LIMERYK


Raz marynarz z garnizonu w Ustce
Coś brzydkiego złapał na przepustce.
To „coś” miało nogi chude,
Włosy farbowane, rude,
Ale jeden plus: ogromny biust „C”.

No i znów musiałbym się rozpłynąć nad finezją tego „utworku” tajemniczego chutliwego starca, ale niestety czas już kończyć.
Choć do świąt jeszcze niespełna miesiąc, to już mam stosowny aforyzm. Autorką jest Magdalena Samozwaniec, a przysłała go Pani Ewa z Katowic.


MYŚLI WIELKICH, MĄDRYCH,
NIE ZAWSZE ZNANYCH...


Dziewczyna to piec, w którym powoli piecze się baba...

Pyrsk!!!
 

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Bił rekordy w drążeniu przodków, napisał list do braci górniczej. Władza bezlitośnie go wykorzystała

- Zwykłem określać go mianem „pierwszego socjalistycznego świętego”. W rzeczywistości Wincenty Pstrowski był postacią tragiczną, produktem tzw. epoki przodowników pracy – wskazuje dr Adam Frużyński, historyk górnictwa.

Kiełbasa, musztarda i kromka chleba za "Bóg zapłać" do muzyki górniczej orkiestry. Pamiętasz te festyny?

Na 22 lipca w restauracjach osiedlowych pojawiało się też piwo, o którym w zwyczajne dni można było jedynie pomarzyć. Władze Polski Ludowej starały się, aby zaopatrzenie dla ludu pracującego miast i wsi było w tak ważne święto lepsze.

URZADY SWIETOCHLOWICE KZM 3

Miasto węgla, ratuszy i górniczych witraży

W Świętochłowicach ostatnią kopalnię – ruch Polska (wcześniej kopalnia Deutschland) zamknięto 30 listopada 2000 roku. Mimo to w mieście nie brakuje górniczych akcentów. Najpiękniejsze są w dwóch z trzech, a w zasadzie czterech miejskich ratuszy. To zjawiskowe witraże autorstwa dawnych mistrzów Stanisława Ligonia i Ferdinanda Mullera z Ouedlinburga. Zapraszamy do obejrzenia zdjęć z tych miejsc autorstwa red. Katarzyny Zaremby-Majcher.

70 lat Kotła Czarownic. Stadion Śląski na archiwalnych zdjęciach

Stadion Śląski świętuje 70-lecie. Chorzowski Kocioł Czarownic (jak nazwano go później) został otwarty 22 lipca 1956 roku i od siedmiu dekad pozostaje jednym z najważniejszych symboli polskiego sportu i kultury masowej. Z okazji okrągłej rocznicy prezentujemy archiwalne zdjęcia z początków historii śląskiego giganta.