Hanysy i Gorole, łączcie się w uśmiechu!

1330591490 ecik mini

Przypominam adresy: ecik.gornicza@gmail.com Trybuna Górnicza „Ecik", ul. Kościuszki 30, 40-048 Katowice

Przy okazji różnych wakacyjnych spostrzeżeń zacząłem, po raz któryś z rzędu, zastanawiać się nad tzw. "arogancją władzy". W tym określeniu mieści się cała masa specyficznych zachowań ludzi "na stanowiskach". Począwszy od stanowiska urzędnika niższego szczebla, który jednak potrafi urozmaicić życie każdemu, i to w wysokim stopniu. Choć na tym szczeblu zauważam coraz więcej pozytywnych zmian. Gorzej ze szczeblami wyższymi. Szczególnie tymi, które wyrobiły w sobie przeświadczenie o własnej niezastępowalności i omnipotencji.

W tym ostatnim określeniu bynajmniej nie chodzi o moce erotyczne, bowiem to ich niedostatek często bywa rekompensowany ostentacyjną władczością. Tę ostentację widać w najbardziej nieoczekiwanych miejscach i momentach. Jeśli Państwo będziecie np. w ogrodzie botanicznym, w którym akurat odbywa się ważne spotkanie licznych naukowców z kraju i zagranicy, i w cieniu drzewa na trawniku będzie stał jeden jedyny samochód - choć na parkingach jest kilkadziesiąt wolnych miejsc - i żaden strażnik nie zwróci na to uwagi, to wiadomo, że to "władza" przyjechała.

A co! Niech se hołota popatrzy, kto tu pan!!! Nie będzie se władza nóg uchadzała, jak se może bliżej podjechać. I nie będzie se swojej czarnej limuzyny w słońcu nagrzewała, jak ona w cieniu stać może. Nie zdziwi potem też to, że sekretarka takiego "władcy" potrafi w najbardziej chamski sposób i najbardziej wulgarnymi słowy odnosić się do niżej od niej stojących w hierarchii naszego wolnego i równego społeczeństwa. Żeby było jasne, powyższe fakty nie zostały zmyślone, a podobieństwo do konkretnych osób nie jest przypadkowe.

W Polsce w ogóle panuje ambiwalencja, jak idzie o przestrzeganie przepisów i dobrego obyczaju, niespotykana w takim stopniu w żadnym kulturalnym kraju. Myślę o kulturze, od osobistej począwszy, poprzez prawną, polityczną, na tzw. "wysokiej" kończąc. U nas za chamstwo nie jest uważane wjechanie pod nadmorską wydmę (sic!). Czy dmuchanie komuś w nos papierosowym dymem na plaży. U nas spora część ludzi za brak kultury uważa zwrócenie uwagi tak postępującemu. A "władza" daje przykład.

W kulturalnym świecie też świeci przykładem, tzn. stara się postępować lepiej niż przepisy i obyczaj tego wymagają. Choć przyznajmy, że nie zawsze jej wychodzi. "Naszym" zawsze wychodzi, bo starają się postępować tak, jakby żadne normy i dobre obyczaje nie istniały. Posłuchajcie Państwo chociażby publicznych debat: toż przekrzykują się jak stadionowi kibole! A i głębia myśli oraz ich werbalizacja bywają na takimże samym poziomie.

Ostatnio "gorącym kartoflem" w ręku naszej politycznej menażerii (przepraszam - magnaterii) stał się tzw. nepotyzm. Dawniej nazywało się to kumoterstwo, ale to nie brzmi tak mądrze. A poza tym zawsze jest szansa, że nie każdy zrozumie, o co chodzi. Ja to nawet współczuję tym rodzinom, że z powodu politycznego "ustawienia" ciotki, tatusia, kuzynki, kochanka są na cenzurowanym. Słyszałem już nawet z ust jeszcze bardziej niż ja współczujących, że wyłącznie do "bliskich" można mieć zaufanie w biznesie, zatem wyłącznie "bliskimi" politycy powinni się otaczać. Trochę się to kłóci z porzekadłem, że z rodziną najlepiej na fotografii, ale w tym momencie zaczynam lepiej rozumieć to, co dzieje się w Grecji czy we Włoszech. Nie darmo tak wiele słychać o naszym mentalnym podobieństwie do Włochów. Czyli że jednak bliżej nam do Neapolu i Palermo niż do Wiednia i Berlina. No tak... To by jednak wiele wyjaśniało...

Jurek Ciurlok "Ecik"

Z taszy listonosza

Spełniajmy życzenia...
- Poproszę jeden bilet do Neapolu.
- W jedną czy w obie strony?
- W jedną. To dla teściowej. Wczoraj powiedziała: "Zobaczyć Neapol i umrzeć"!

Choć bywają trudne do spełnienia...
Pewien biskup wizytował urządzony przez charytatywną organizację wakacyjny obóz dla dzieci "specjalnej troski". Pytał dzieci, kim chciałyby być w przyszłości. Odpowiedzi padały różne. Aż jeden z malców stwierdził:
- A ja tobym chciał się uczyć na biskupa.
- No, ale to trzeba chodzić do takiej specjalnej szkoły - zauważył nieco skonfundowany hierarcha.
- No i ja właśnie do specjalnej szkoły chodzę - odparł rezolutnie malec.

A czasem nawet bardzo trudne...
Do domu bogatego małżeństwa wtargnęli rabusie i, terroryzując męża pistoletem, wrzeszczą: - Złoto jest?!
- Jest - padła spokojna odpowiedź.
- Sto kilo.
- To dawaj szybko, jak chcesz żyć!
Mąż, nadal całkowicie opanowany, odwrócił się w stronę sypialni i głośno zawołał:
- Krysiu, złotko moje, wstawaj i chodź tutaj! Ktoś przyszedł po ciebie!

Wymagana jest cierpliwość...
Kierownik sali podaje gościowi menu i mówi:
- Specjalnością naszej restauracji są ślimaki.
- Wiem, wiem - rzucił gość trochę od niechcenia. - Wczoraj obsługiwał mnie jeden z nich...

I nie zawsze się udaje...
Dentysta do pacjenta próbującego fałszywymi banknotami uregulować rachunek za usługę protetyczną:
- Pan wybaczy, ale te pieniądze nie są prawdziwe.
- A czy pan mi wstawił prawdziwe zęby?

Mimo to warto...
Podczas ceremonii ślubnej urzędnik pyta uroczyście pana młodego, czy jest gotowy wziąć za żonę tu obecną...
- Nie!!! - przerwał mu głośnym krzykiem młodzieniec.
Jego matka się rozpłakała, niedoszła teściowa zemdlała, panna młoda zerwała welon z głowy i wybiegła, a zdezorientowany urzędnik zapytał:
- Dlaczego wobec tego czekał pan do ostatniej chwili, żeby to powiedzieć?
- Bo jest pan pierwszą osobą, która mnie o to zapytała.

Żeby nie cierpieć...
- Słyszałam, że pani małżonek złamał sobie nogę. Jak to się stało?
- Bardzo głupio. Właśnie robiłam zrazy, więc mój mąż poszedł do piwnicy po ziemniaki. Jak zwykle nie wziął ze sobą latarki, poślizgnął się na schodach i spadł w dół.
- To straszne! I co pani zrobiła w takiej sytuacji?
- Makaron...

I uniknąć ostateczności
Wchodzi kobieta do baru i krzyczy do swojego pijanego męża:
- Ta knajpa to twój grób, pijaku jeden!
- No to chociaż w grobie daj mi spokój, zgago jedna...

ZAGADKA
- Dlaczego teściowa często przypomina gazetę?
- Bo wie o wszystkim i ukazuje się codziennie.

MIĘDZY NAMI, BLONDYNKAMI...
Dwie blondynki rozmawiają o przerwie w dostawie energii elektrycznej:
- Wyobraź sobie, że przez 4 godziny stałam uwięziona w windzie!
- To jeszcze nic! Ja 8 godzin stałam na ruchomych schodach!!!

MISTRZOWIE TELETURNIEJÓW
- Jak długo trwała wojna sześciodniowa pomiędzy Izraelem a Egiptem?
- (po długim namyśle) Czternaście dni...

W Marklowicach, Wąchocku i gdzie indziej
- Dlaczego świnie w Wąchocku mają na końcach ogonków supełki?
- Żeby się nie mogły przecisnąć między sztachetami płotu...
- A kiedy w Porażu płoty rozebrano?
- Gdy wróżka przepowiedziała sołtysowi, że zdechnie jak pies pod płotem.
- A dlaczego nie rozebrano płotów w Kamujku?
- Bo ich tam nigdy nie było.

MYŚLI WIELKICH, MĄDRYCH, NIE ZAWSZE ZNANYCH
Życie to tragedia w trzech aktach: akt urodzenia, akt małżeństwa i akt zgonu...

Pyrsk!!!

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Zima – kto już o niej myśli?

Choć za oknem śniegu jeszcze nie ma, właśnie teraz warto zaplanować zimowy wypoczynek dla całej rodziny. Hotele***NAT zapraszają zarówno w góry - do Krynicy Zdroju, Bukowiny Tatrzańskiej, Ustronia i Wisły, jak i nad Bałtyk - do Sarbinowa oraz Świnoujścia. Niezależnie od tego, czy szukacie śnieżnych stoków, morskiego spaceru czy ciepłego basenu, każdy znajdzie wersję zimowego odpoczynku dla siebie.

Górniczy wydział szuka studentów sprzed 50 lat. Będzie wyjątkowe spotkanie

Wydział Górnictwa, Inżynierii Bezpieczeństwa i Automatyki Przemysłowej Politechniki Śląskiej zorganizuje spotkanie dla absolwentów sprzed pół wieku.

115 lat po pierwszym węglu. Piekarska biblioteka szuka zdjęć z kopalni Andaluzja

Miejska Biblioteka Publiczna w Piekarach Śląskich zaprasza mieszkańców do przekazywania fotografii związanych z kopalnią Andaluzja. Wystawa, planowana w Izbie Regionalnej w okolicach Barbórki, ma upamiętnić 115 lat od rozpoczęcia wydobycia w jednym z najważniejszych zakładów pracy w historii miasta.

Górnicze tradycje w nowej odsłonie. Premiera „Rybnickiego śpiewnika górniczego”

Tradycyjne pieśni górników z Rybnika i okolic ocalone od zapomnienia. Zostały zebrane w jednym śpiewniku.