Hanysy i Gorole, łączcie się w uśmiechu!

Właśnie kończą się moje zmagania z przedziwną substancją, zwaną szkołą, zaczęły się w 1958 roku, gdy po raz pierwszy osobiście zostałem doświadczony procesem edukacyjnym, teraz maturę zdały moje córki, a po drodze edukował się jeszcze mój syn. Zatem materiał badawczy mam przebogaty, uzupełniany doświadczeniami krewnych i znajomych. Wniosek jest jeden – „materia” ta jest twarda, szorstka i oporna. Przytłacza, dusi, izoluje od światła i powietrza, zasłania horyzont, a przy tym wymaga całkowitego podporządkowania, miłości i wierności.


Zastanawiam się, czy jest to materia ożywiona, czy nieożywiona? A może coś, co fizycy określają mianem czarnej materii albo ciemnej energii? Nie mogę też zrozumieć, skąd w ciele pedagogicznym tyle egzemplarzy będących żywą egzemplifikacją młodzieżowego dowcipu o różnicy między pedagogiem a pedofilem – dowcip zapewne znany, więc ze względu na jego niewybredność nie będę przytaczał.


Moje osobiste doświadczenia zaczynają się od zołzowatej starej baby, która ocenę z rachunków wystawiała za kształt narysowanych w zeszycie gruszeczek, na których uczyliśmy się dodawać i odejmować. Okraszała to tyradą, mającą delikwenta wbić w podłogę trzeciego piętra szkoły tak głęboko, żeby ocknął się w piwnicy. Znienawidziłem na długie lata matematykę i rysunek za jednym zamachem. Co to znaczy dobry nauczyciel! Taki to ma efekty, no nie?


Potem było już tylko gorzej, z rzadkimi przebłyskami światła w postaci osób o szerokich horyzontach, nauczycielskim powołaniu, wiedzy, cierpliwości, miłości i umiejętnościach stosownych do wybranego zawodu. Wybranego świadomie, a nie z jakiegoś bliżej nieokreślonego przymusu, któremu najwyraźniej poddana została większość gron. Jednym z ostatnich moich doświadczeń, była troska wychowawczyni o odpowiednią liczbę rodziców do pilnowania ubikacji podczas studniówki, żeby młodzież nie piła tam alkoholu. I słusznie, kulturalny człowiek w kibelku nie pije! Młodzież też piła zupełnie gdzie indziej. Co to jednak znaczy solidna lekcja dobrego wychowania… Od czasu sławetnej powieści Emila Zegadłowicza „Zmory”, a wydano ją w atmosferze gigantycznego skandalu w latach 30. XX wieku, nie było książki wwiercającej się w ciemną materię szkoły. Tak sobie myślę, że chyba już najwyższa pora...


Jurek Ciurlok „Ecik”

 

WICE Z TASZY LISTONOSZA


Rezolutny uczeń
Aby lepiej objaśnić problem, nauczyciel posłużył się przykładem:
– Gdybym stanął na głowie, krew, jak wiecie, spłynęłaby do niej i zrobiłbym się czerwony na twarzy, prawda?
– Taaaak! – chórem odpowiedziały dzieci.
– Więc dlaczego, gdy stoję w pozycji normalnej, krew nie spływa z głowy do stóp? No proszę, Wicusiu, możesz odpowiedzieć – wskazał nauczyciel na rwącego się do odpowiedzi ucznia.
– Ponieważ pana stopy nie są puste.

 

Rezolutna córeczka
Pewnego dnia mała dziewczynka przyglądała się, jak jej matka zmywała naczynia. Nagle zauważyła kontrastujące z brązowymi włosami matki siwe pasma. Spytała zatem: – Mamo, dlaczego niektóre twoje włosy są siwe?
Matka odpowiedziała: – Za każdym razem, gdy mnie zdenerwujesz lub doprowadzisz do płaczu, niektóre moje włosy stają się siwe.
Dziewczynka przemyślała przez chwilę tę rewelację i odrzekła rezolutnie: – Ojej! To musiałaś nieźle wkurzać babcię!!!

 

Rezolutny ojciec
– Tato – mały Wicuś do ojca – a jak funkcjonuje mózg?
– Daj mi spokój – niecierpliwi się ojciec – mam teraz w głowie coś zupełnie innego…

 

Rezolutna matka
– Mamo, powiedz mi wreszcie, jak się znalazłam na świecie – natarła na matkę pewnego dnia Blandynka.
– Przecież już mówiłam: bocian cię przyniósł... – No dobrze mamo, jeśli nawet przyjmiemy, że tak było, to przestań proszę wreszcie mówić mi o dystrybucji. Ja chcę się czegoś dowiedzieć o procesie produkcyjnym!


Rezolutna uczennica
Na lekcji biologii nauczyciel opowiada dzieciom o wielorybach. Wyjaśnia dlaczego niemożliwe jest, by wieloryb połknął człowieka.
– A Jonasz? Przecież wieloryb go połknął – raczej stwierdziła niż zapytała mała Blandynka.
– To tylko taka legenda – próbował racjonalnie tłumaczyć nauczyciel.
– A ja wiem, że połknął i jak będę w niebie, to Jonasza zapytam.
– A jeśli Jonasz poszedł do piekła? – próbował sprowadzić rozmowę do poziomu dziecka nauczyciel.
– Wtedy pan go zapyta – rezolutnie odpowiedziała Blandynka.

 

Ponieważ bardzo lubimy rezolutne dzieci i sami lubimy być rezolutni, więc postarałem się uczynić zadość tym oczekiwaniom. Przy okazji: imię Blandyna było niegdyś dość popularne i nie wiąże się w żaden sposób z kolorem włosów blond. No chyba że Blandyna jest blondynką.


MIĘDZY NAMI, BLONDYNKAMI


Blondynki czytają gazetę:
– Posłuchaj tylko: w Ameryce co 3 minuty jedna kobieta jest potrącana przez samochód!
– Biedaczka! Dlaczego się na nią tak uwzięli?!

 

MYŚLI WIELKICH, MĄDRYCH, NIE ZAWSZE ZNANYCH…


„Gdy ktoś jest dzieckiem, mając dwadzieścia lat, pozostanie głupcem do końca życia”.


Pyrsk!!!


 

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Książka na weekend: „Odległe życie”. Australijska saga rodzinna – od hodowli owiec po roboty górnicze

Lata 50. i 60. ubiegłego wieku w Australii to czas poszukiwań pod ziemią surowców, dzięki którym mógł wzbogacić się kraj. Ale to jednocześnie konflikt z farmerami, hodowcami bydła i owiec, brutalne wejście w ich świat ukształtowany od pokoleń. Książka „Odległe życie” to świetna saga rodzinna pokazująca, jak walczyć o przetrwanie i podnieść się po tragicznych doświadczeniach.

Zaleze

Spacer po dzielnicy Załęże. Działała tu kopalnia Kleofas i huta Baildon

Gdyby nie huta Baildon i kopalnia Kleofas, katowickie Załęże w żaden sposób nie mogłoby się pochwalić przemysłowym charakterem. Polecamy spacer po tej dzielnicy. Tutaj naprawdę jest co zobaczyć.

Jakie zostały ślady po postindustrialnych zabytkach Bytomia?

Przełom XX i XXI wieku to ogromne zmiany w Bytomiu związane z transformacją gospodarczą. Wiele zakładów przemysłowych, jak: kopalnie, huty, elektrociepłownie oraz inne zakłady produkcyjne zostało zlikwidowanych. Część obiektów bezpowrotnie wyburzono, jednak spora część została zachowana,  jak: EC Szombierki, szyb Krystyna czy budynki po dawnych zakładach Orzeł Biały oraz kopalniach Rozbark i Bolko. 

Bytomskie perełki postindustrialu na znaczkach pocztowych

Elektrociepłownia Szombierki – jeden z najbardziej charakterystycznych zabytków przemysłowych Górnego Śląska oraz wizerunek najstarszej, nieprzerwanie czynnej bytomskiej kolei wąskotorowej, trafiły na znaczki i pocztówki. Można je już zakupić w sklepie internetowym Poczty Polskiej.