Początek jesieni w tym roku wyjątkowo gorący. Politycy z wolna zaczynają się naparzać, że aż miło popatrzeć. Jedni naciągają na siebie owcze skóry, spod których tylko patrzą wilkiem, inni próbują pokazać lwi pazur, choć z daleka widać, że to tylko tipsy, a wszyscy społem są pełni zrozumienia dla tzw. „szarego człowieka”.
Tak sobie myślę, że już samo użycie określenia „szary człowiek” powinno dyskwalifikować polityka, bo jest ono w moim najgłębszym przekonaniu obraźliwe, a ten, który go używa, samego siebie stawia jednak trochę wyżej od tego „szaraczka”. Kiedyś kabaret „Salon Niezależnych”, w latach 70. ubiegłego stulecia, miał genialny skecz o kurach i bażantach. To się niewiele zmieniło. No! Może kury bardziej podskubane, za to bażanty wyrosły nam, że ho, ho! To już nie bażanty, lecz prawdziwe cietrzewie i głuszce, a nawet dropie. Najwięcej oczywiście mówi się o pieniądzach, a właściwie ich braku, wszędzie i zawsze. I oczywiście owe wypasione, szlachetne „kuraki” szukają ich w kieszeniach czy raczej pod wyliniałymi piórami swoich szarych, ciągle podskubywanych krewniaczek – niosek.
Dwa argumenty przyprawiają mnie przy tej okazji o paroksyzm śmiechu. Śmiechu, bo nie wypada, żeby Ecik popadał w złość! Po pierwsze, gdy słyszę, że bogatych nie warto specjalnie opodatkowywać, bo jest ich mało, zaś tych biedniejszych dużo i oni swoją dobrze opodatkowaną masą zatkają deficyty. Argumentacja używana w tej kwestii oczywiście jest bardziej kwiecista, ale sedno jest takie. I z tym wiąże się drugi powód do rozbawienia. Otóż argument, że gdyby się tych bogatszych opodatkowało, to przejdą oni do szarej strefy albo wywiozą bogactwa za granicę. Z tego wprost wynika, że nie tylko płacić sprawiedliwie, czyli proporcjonalnie do osiąganych zysków i poziomu życia w naszym kraju nie muszą, ale i prawo działa wobec nich jakoś inaczej. No, bo jak przejdą do szarej strefy, to trzeba to udowodnić i ukarać, system finansowy uszczelnić. To prawda, że okazja czyni złodzieja; ale złodzieja samochodów nie usprawiedliwia to, że auta stały na parkingu i nikt też nie likwiduje parkingów w celu wyeliminowania złodziei. Zakłada się alarmy, zatrudnia strażników, winnych ściga i karze. Ale widać z finansami bogaczy jest inaczej i politycy to rozumieją...
Jednego jestem pewien – kolejną falę popularności przeżyje przebój zespołu „Universe”, zatytułowany: „Daj mi wreszcie święty spokój”, i ewentualnie piosenka Maryli Rodowicz, ze słowami w refrenie: „Baju, baju, baju nocą”.
Jurek Ciurlok „Ecik”
Limeryk
Dziś utwór napisany przez pana Henryka Cybę, który – jak zauważyłem – znakomicie się bawi tą, wbrew pozorom, bardzo trudną sztuką literacko-humorystyczną.
Górnik z kopalni Bolesław Śmiały
Zaliczył w życiu swym trzy zawały:
Jeden na dole,
A dwa w stodole...
O tych dwóch milczy, bo jest nieśmiały
Z TASZY LISTONOSZA
Konkurenci
Dwóch przedszkolaków przechwala się nawzajem: – A wiesz, mój tata jest lepszy od twojego taty!
– A mój brat jest lepszy od twojego brata!
– Za to moja mama jest lepsza od twojej mamy!
– A wiesz, tu to chyba masz rację, bo nawet mój tata tak mówi.
Nauka nie idzie w las
Wchodzi Fredzio na lekcję, rzuca tornister, kładzie nogi na ławkę i krzyczy: – Sieeeeema!
Mocno zszokowana nauczycielka reaguje natychmiast: – Fredziu! Natychmiast podnieś ten tornister, wyjdź z klasy i wejdź jeszcze raz, tym razem tak grzecznie, jak twój ojciec, kiedy wraca z pracy.
Fredzio, ze spuszczoną głową, podnosi tornister i wychodzi z klasy. Po chwili drzwi pod wpływem mocnego kopnięcia otwierają się z hukiem, do sali wskakuje Fredzio i krzyczy:
– I co k...a! Nie spodziewałaś się mnie tak wcześnie!
Stała
Maż wraca z długiej podróży służbowej. Żona rzuca mu się na szyję z bardzo głośnym, radosnym okrzykiem: – Najdroższy, jak się cieszę, że wreszcie jesteś!!!
Na to sąsiad wali w ścianę i woła: – Ciszej tam wreszcie! Mam dość słuchania co wieczór tego samego!!!
I w tym momencie muszę bezwzględnie sięgnąć do fraszek. Zatem
BOJTLIK Z FRASZKAMI
Jan Izydor Sztaudynger – Męska stałość
On był stały
Tylko one się zmieniały.
MYŚLI WIELKICH, MĄDRYCH, NIE ZAWSZE ZNANYCH
Człowiek uczy się przez całe życie, z wyjątkiem lat szkolnych.
Pyrsk!!!