Hanysy i Gorole, łączcie się w uśmiechu!

Straszne nieszczęście! Niepowetowana szkoda dla całego świata! Po prostu hekatomba! Sprzątaczka w jednym z niemieckich muzeów zniszczyła dzieło sztuki! To znaczy: chciała mu zrobić dobrze i wyczyścić to, co uznała za szkodliwe dla dzieła, czyli brudne zacieki w jakimś pojemniku, będącym częścią owego artystycznego wytworu. No i okazało się, że te właśnie ślady brudnej wody są dla dzieła tym, czym uśmiech dla Mony Lizy. A czy komuś przyszłoby do głowy wytarcie namalowanej przez Leonarda damie uśmiechu?


Na dodatek autor zacieków, podobnie jak Leonardo, już rozstał się z tym światem i nie może zrobić nowych zacieków, a zrobione przez kogoś innego obniżą rangę dzieła i w ogóle jego wyraz artystyczny... To nie jedyny taki przypadek. Już kiedyś inna sprzątaczka w innym muzeum bezpowrotnie uszkodziła inne dzieło, usuwając niedopałki z popielniczki, co było jak odebranie damie łasiczki na innym obrazie Leonarda. W żaden sposób nie dało się odtworzyć pierwotnej liczby petów, ich kształtu, ułożenia, barwy i smrodu. Ileż to arcydzieł przepadło w różnych wojnach! A tu proszę: mamy pokój i takie niepowetowane straty dla dorobku ludzkiego ducha i rozumu!


Wobec tych drastycznych aktów wandalizmu dokonanych przez ignorantów niczym są przypadki wieszania abstrakcyjnych obrazów do góry nogami, czego nawet uczeni kustosze i wszystkowiedzący krytycy sztuki w porę nie zauważali. Ba! Nawet sami autorzy po upływie czasu nie bardzo potrafili przywołać z pamięci swoje intencje co do ułożenia dzieła wobec nieba i ziemi.


Wielki artysta, znakomity malarz, jeden z proroków surrealizmu Marcel Duchamp, dowiedziawszy się, że w USA organizowana jest wystawa dzieł, w której jedynym warunkiem uczestnictwa jest wniesienie opłaty w wysokości 5 dolarów, wysłał jako swe dzieło zwykły pisuar i nadał mu tytuł „Fontanna”. Możemy się zastanawiać, czy była to kpina, prowokacja, czy też może poważny akt twórczy? Dzieło, mimo początkowych wątpliwości kuratorów, przyjęto i wystawiono.


Faktem jest, że od tamtego czasu wielu artystów nareszcie wyzwoliło się od mozolnego trudu tworzenia, który nie dość, że męczący, to jeszcze obnaża wszelkie ewentualne niedostatki talentu i wyszkolenia. Wystawiają za to najróżniejsze rzeczy, z wydzielinami własnych organizmów włącznie, albo w ogóle niczego nie wystawiają i to też jest akt twórczy. W niektórych przypadkach może najstosowniejszy...


Jurek Ciurlok „Ecik”


PS. Zastanawiam się, jak po latach albo i wiekach konserwatorzy dzieł sztuki będą restaurować owe pety, zacieki, obrane ziemniaki, zaschnięty makaron i fizjologiczne wydzieliny twórców?

 

Zagadka


Jaka jest najtrafniejsza maksyma rekina ludojada?
Człowiek z natury jest dobry.


Z TASZY LISTONOSZA

 

Podwójna radość!


Pewien bardzo leciwy wdowiec od 5 lat spotykał się z równie niemłodą wdową. W końcu któregoś dnia zdecydował się na oświadczyny. Ona szybko odpowiedziała: „Tak”. Następnego ranka wdowiec się obudził, ale nie pamiętał, co ona mu odpowiedziała! W głowie gonitwa myśli:


- Była uszczęśliwiona? Chyba tak. Nie. Wyśmiała mnie. A może jednak się zgodziła???


Po godzinie daremnych prób przypomnienia sobie, jak to było, zadzwonił do niej. Zawstydzony przyznał, że nie zapamiętał jej odpowiedzi na propozycję małżeństwa.


- Och - usłyszał w odpowiedzi w słuchawce uszczęśliwiony głos wybranki swego serca – tak się cieszę, że dzwonisz, bo pamiętałam, że powiedziałam „tak”, ale zapomniałam komu...


Ostatnia radość


Dom starców, dyskusja przy porannej herbatce: - Wiecie, mam już tak słabe ręce, że ledwo trzymam tę filiżankę...


- Ja to mam tak słaby wzrok, że nawet nie widzę tej filiżanki...


- No, ja też. Nie wiem nawet, na kogo ostatnio zagłosowałem, nie widziałem nazwisk na tej karcie...


- Co?! Mów głośniej!!! Już nic nie słyszę!!!


- A ja to mam taki reumatyzm, że nawet nie mogę się do was obrócić...


- Ja to jestem ciśnieniowiec. Jak tylko wstanę, to tak mi się kręci w głowie, że nie mogę zrobić ani kroku...


- Taaa? Ja to mogę, ale nigdy nie pamiętam, dokąd miałem iść...


- Ech, tak to już jest na starość...


- No ale dobrze, że przynajmniej prawa jazdy jeszcze wszyscy mamy...

 

Nowe prawo!
(Zamiast puenty)


Rozważane jest wprowadzenie nowej regulacji prawnej dotyczącej emerytów: otóż mieliby oni nabyć przywilej przechodzenia przez jezdnię przy zapalonym czerwonym świetle. Projekt jest wspólnego autorstwa urzędników resortu finansów i instytucji zajmujących się świadczeniami emerytalnymi oraz ubezpieczeniami zdrowotnymi...


Limeryk


Dziś kolejne dziełko naszego czytelnika, Pana Henryka Cyby, który najwyraźniej rozsmakował się w limerykowej twórczości.

 

Nie jeździ po alkoholu
Pewien trunkowy rolnik z Tyrolu
Pociągał z gwinta, orząc na polu.
Butelka spadła pod koło,
Facet objechał ją wkoło.
Nigdy nie jeździ po alkoholu!

Panie Henryku! Głęboki ukłon!

 

MYŚLI WIELKICH, MĄDRYCH, NIE ZAWSZE ZNANYCH


Z racją jest jak z dupą: każdy ma swoją... Pyrsk!!!
 

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Moc Dętych 2026 - dali czadu i w Sztolni Luiza zrobiło się jeszcze goręcej

36 stopni w cieniu? Dla górniczych orkiestr dętych to żadna przeszkoda! Miniony weekend w Strefie Carnall Sztolni Królowa Luiza był jeszcze gorętszy niż pogoda za oknem. Śląsk udowodnił, że ma potężną, muzyczną Moc Dętych 2026 - Współczesne brzmienie Orkiestr Górniczych.

Trwają przygotowania do premiery spektaklu „Huta”

Trwają przygotowania do premiery spektaklu „Huta” (tytuł roboczy). Teatr Zagłębia i Pałac Kultury Zagłębia rozpoczynają wspólną pracę nad koprodukcją z okazji 110-lecia Dąbrowy Górniczej.

Kolejna atrakcja na rewitalizowanych terenach po kopalni Saturn

Do odwiedzenia Galerii Sztuki Współczesnej Elektrownia w Czeladzi zachęca szczególna rzeźba. To ćwicząca na linie gimnastyczka z szarfą, której autorem jest Jerzy Kędziora, twórca rzeźb wiszących.

Kopalnia Wegla Kamiennego Andaluzja 1579260 Fotopolska Eu

Andaluzja ze Śląska – historia kopalni, o której pamiętają w Piekarach Śląskich

Nazwa Andaluzja na świecie kojarzy się oczywiście z regionem w Hiszpanii, słynącym z gorącego klimatu, piaszczystych plaż oraz fascynującego dziedzictwa kulturowego łączącego wpływy europejskie i arabskie. Z kolei dla mieszkańców Piekar Śląskich (i okolicznych miejscowości) Andaluzja to kopalnia, w której przez ponad 100 lat fedrowano węgiel. „Anda” – jak nazywali ją miejscowi – była jednym z filarów lokalnego przemysłu, a jej historia zakończyła się w 2014 r., kiedy wyburzoną wieżę wyciągową ostatniego i zarazem najstarszego szybu