Hanysy i Gorole, łączcie się w uśmiechu!

Od dawna i często się zastanawiałem nad ilością różnego rodzaju przepisów, okólników, uzgodnień, zaświadczeń, wniosków, wyjaśnień, załączników, urzędów, komisji, komórek, inspekcji, kontroli, kontroli po kontrolnych etc., etc., które wiszą nad nami w każdym momencie naszego życia. Tak, na co dzień to one na ogół śpią. Ale śpią czujnie, jak stugłowy smok na leśnej polanie. Jednak, gdy tylko spróbujemy się ruszyć, natychmiast otwiera się jakieś oko, potem podnosi się któraś z głów, za nią druga, trzecia i czujnie patrzą... Patrzą... Świdrują tymi swoimi żółtymi ślepiami (smoki na ogół mają żółte ślepia). Przeszywają spojrzeniem tak, że najczęściej odechciewa się nam czegokolwiek.

Gdy mimo wszystko musimy wykonać jakiś ruch, robi się naprawdę groźnie! Nagle, któraś paszcza się rozdziawia w naszą stronę i zieje smrodliwym oddechem. Wyraźnie czujemy zgniłe jaja - znaczy się, siarkę. To dopiero ostrzeżenie. Przy następnym naszym ruchu pojawia się ogień. Może nas tylko osmalić, albo porządnie przypalić. W skrajnym przypadku całkowicie spopielić, ale to rzadko, bo smok biurokratyczny działa powoli i z rozmysłem. Jeśli intruz (czyli my) nadal przedsiębierze niestosowne ruchy (czyli chce coś załatwić albo wykonać), smok uruchamia pazury. Drapie nimi coraz głębiej, rozszarpuje, rozdziera. Na koniec chwyta kłami i zębami, przeżuwa w swoich stu paszczękach i wreszcie albo połyka, albo z obrzydzeniem wypluwa. Jeśli wypluł, to dobrze, bo może coś jednak udało się osiągnąć. Jeśli połknął, to znaczy, że niczego nie uzyskaliśmy z tego cośmy zamierzyli, a jedyną pociechą jest koniec mąk i nadzieja na odrodzenie po wydaleniu przez smoka...

Dlaczegóż ten smok czuwa? Bowiem jego władca obawia się, że go oszukamy, wykorzystamy niecnie, nadużyjemy jego bogactw. A kto jest panem smoka? No, tu istnieje problem... Bo jak się tak głębiej nad tym zastanowić, to władcą smoka są "oni". I jak się tak dalej jeszcze i jeszcze głębiej zastanowić, to wychodzi na to, że ci "oni" to my. Czyli to my dbamy, by smok miał się dobrze i żeby w miejscu jakiejś odciętej głowy wyrastało pięć nowych, a czasem nawet siedem, bo ktoś musi pilnować. Pilnującego też ktoś inny musi pilnować... I jego ktoś musi...

Kurczę blade! Czyżbyśmy tak dobrze pojęli naszą narodową specyfikę? Czy może tylko usilnie wnosimy do niej swój twórczy wkład? W tym miejscu przytoczę, jako egzemplifikację tego, co powyżej, fragment listu od naszej Czytelniczki:

"Opalam dom flotem. Dzwonię do przewoźnika z prośbą o przywóz i cóż słyszę? Zgodnie z Zarządzeniem Biura Rachunkowości, aby nie zapłacić podatku akcyzowego od zakupionego flotu, muszę osobiście, z dowodem osobistym przyjechać na wagę kopalnianą i w obecności wagowej podpisać oświadczenie, że flot ten spalę w piecu i że go nie odsprzedam dalej. Myślałam, że facet chce mnie wywieźć do lasu i... Ale w moim wieku? Dzwonię więc na wagę i uzyskuję potwierdzenie oraz radę by ubrać gumowce, zaparzyć kawy do termosu a jeżeli pracuję to wziąć urlop, bo to trochę trwa. Ładne, co? To samo dotyczy przewozu węgla deputatowego. Już widzę tych 80-letnich emerytów wsiadających do kabiny ciężarówek i czekających w kolejkach..."
No cóż, Pani Marto, smok jest czujny...

Jurek Ciurlok "Ecik"

MIĘDZY NAMI, BLONDYNKAMI

Co zobaczysz, gdy spojrzysz blondynce prosto w oczy?
Potylicę!

LIMERYK

(Z twórczości Pana Henryka Cyby)

Chlew
Pewien mieszkaniec gminy Gniew
Powiesił w nowej kuchni zlew.
Lecz nie podłączył wody,
Bo nie uzyskał zgody.
Zamiast mieszkania będzie chlew!

Z TASZY LISTONOSZA

Rozczarowanie
Zięć po wizycie teściowej u lekarza pyta:
- Panie doktorze czy jest jakaś nadzieja?
- Niestety, to tylko zapalenie ucha środkowego.

Zdarzyło się w USA
Mężczyzna wszedł do sklepu z bielizną, podszedł do sprzedawczyni i nieśmiało powiedział: - Chciałbym kupić stanik dla żony...
- Jakiego rodzaju?
- Rodzaju?! To są różne rodzaje?!
- Proszę spojrzeć - powiedziała sprzedawczyni i pokazała mu całe mnóstwo staników we wszystkich możliwych kolorach, rozmiarach, kształtach i materiałach.
Klient wyglądał na strasznie zakłopotanego, więc sprzedawczyni uśmiechnęła się i powiedziała: - Pomimo tej różnorodności, tak naprawdę są tylko cztery typy staników: katolicki, Armii Zbawienia, prezbiteriański i baptystyczny... Który pan sobie życzy?
Klient, jeszcze bardziej zaskoczony poprosił o wytłumaczenie różnicy między tymi typami...
- To proste - rzekła sprzedawczyni - katolicki wspiera masy, Armii Zbawienia podnosi upadłych, prezbiteriański pozwala stać prosto, a baptystyczny robi góry z malutkich pagórków...

Rozbiór człowieka
Kilku chirurgów spotkało się na przerwie obiadowej. Rozmawiają o tym, kogo najbardziej lubią operować.
- Ja to bardzo lubię operować księgowych. Wszystko w środku jest ponumerowane.
- Jeszcze łatwiejsi w obsłudze są bibliotekarze. Wszystko mają ułożone w porządku alfabetycznym - twierdzi drugi.
- Ja to lubię informatyków. Wszystkie narządy oznaczone odpowiednimi kolorami.
- A ja uważam, że najłatwiejsi do zoperowania są prawnicy. Nie mają serca, nie mają kręgosłupa, nie mają jaj, a głowę i zadek można bez problemów zamienić miejscami.

Zbereźnik!
Na pewnej wyższej uczelni młody wykładowca miał zwyczaj opowiadania podczas wykładu nieprzyzwoitych anegdot, co niezwykle oburzało studentki. Postanowiły, że następnym razem wszystkie wyjdą z sali, gdy tylko profesor zacznie świntuszyć. Studenci uprzedzili o tym zamiarze profesora. Profesor, zgodnie ze swoim zwyczajem, kolejny wykład zaczął tak: "W Indiach, a konkretnie w Bombaju, żyją mężczyźni, których natura obdarzyła tak szczodrze, że mogą zawsze usatysfakcjonować każdą kobietę". W tym momencie studentki wstają i kierują się do wyjścia. Profesor zatrzymuje je w drzwiach i mówi: "Ależ drogie panie, proszę się tak nie śpieszyć, statek do Bombaju odpływa dopiero za tydzień".

To, proszę Państwa, stary dowcip opowiadany w różnych wersjach. Przekonałem się jednak, że kolejne pokolenia na nowo odkrywają stare żarty i dlatego warto je stale przypominać, bo w ten sposób tworzy się kanony klasyki.

Prosimy rozmawiać z dziećmi!
- Mamo, mamo! Skoro mam już 16 lat, to mogę wreszcie zacząć nosić stanik?
- Tyle razy prosiłam, żebyś mi tym nie zawracał głowy, Andrzejku!

ZAGADKA
- Czym Sienkiewicz zdobył sławę?
- Ogniem i mieczem.

MYŚLI WIELKICH, MĄDRYCH, NIE ZAWSZE ZNANYCH
Choroba Alzheimera ma także swoje jasne strony: pozwala codziennie poznawać nowych ludzi, bez konieczności wychodzenia z domu...

Pyrsk!!!

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Moc Dętych 2026 - dali czadu i w Sztolni Luiza zrobiło się jeszcze goręcej

36 stopni w cieniu? Dla górniczych orkiestr dętych to żadna przeszkoda! Miniony weekend w Strefie Carnall Sztolni Królowa Luiza był jeszcze gorętszy niż pogoda za oknem. Śląsk udowodnił, że ma potężną, muzyczną Moc Dętych 2026 - Współczesne brzmienie Orkiestr Górniczych.

Trwają przygotowania do premiery spektaklu „Huta”

Trwają przygotowania do premiery spektaklu „Huta” (tytuł roboczy). Teatr Zagłębia i Pałac Kultury Zagłębia rozpoczynają wspólną pracę nad koprodukcją z okazji 110-lecia Dąbrowy Górniczej.

Kolejna atrakcja na rewitalizowanych terenach po kopalni Saturn

Do odwiedzenia Galerii Sztuki Współczesnej Elektrownia w Czeladzi zachęca szczególna rzeźba. To ćwicząca na linie gimnastyczka z szarfą, której autorem jest Jerzy Kędziora, twórca rzeźb wiszących.

Kopalnia Wegla Kamiennego Andaluzja 1579260 Fotopolska Eu

Andaluzja ze Śląska – historia kopalni, o której pamiętają w Piekarach Śląskich

Nazwa Andaluzja na świecie kojarzy się oczywiście z regionem w Hiszpanii, słynącym z gorącego klimatu, piaszczystych plaż oraz fascynującego dziedzictwa kulturowego łączącego wpływy europejskie i arabskie. Z kolei dla mieszkańców Piekar Śląskich (i okolicznych miejscowości) Andaluzja to kopalnia, w której przez ponad 100 lat fedrowano węgiel. „Anda” – jak nazywali ją miejscowi – była jednym z filarów lokalnego przemysłu, a jej historia zakończyła się w 2014 r., kiedy wyburzoną wieżę wyciągową ostatniego i zarazem najstarszego szybu